Menu

3 niewygodne fakty na temat izraelskiej wojny z cywilizacją, których nie dowiesz się z mediów głównego nurtu

2 lipca, 2025 - Zbrodniarze
3 niewygodne fakty na temat izraelskiej wojny z cywilizacją, których nie dowiesz się z mediów głównego nurtu
Listen to this article
0
(0)

Autor: Michael Lesher

I przez cały ten czas myśleliście, że Izrael walczy z czymś, co nazywa się „Hamas”! Biedactwa, co innego mogliście myśleć, skoro wszystkie amerykańskie serwisy informacyjne, „eksperci” i gadające głowy mówiły wam to samo?

Ale oni kłamali.

Powiedzieli, że Izrael toczy „wojnę”. Kłamali. To, co Izrael robi w Gazie, nie jest „wojną”. To ludobójstwo.

Mówili, że ta masakra ma dotyczyć tylko Bliskiego Wschodu. Kłamali. Nie powiedzieli ci, że możesz być wśród ofiar. Zgadza się: podczas gdy Izrael piętrzy trupy w całej Strefie Gazy (nie wspominając o Libanie, Jemenie, Syrii i Iranie), jego przywódcy planują uczynić trupami również Amerykanów, po tym jak oszukają Wuja Sama, by przeprowadził dla nich kolejne ludobójstwo na Bliskim Wschodzie.

Powiedzieli ci, żebyś się nie martwił: że wszystko jest pod kontrolą. Znowu kłamali. Nie powiedzieli ci, że nie mają pojęcia, jak to się skończy – jeśli w ogóle się skończy.

A teraz, gdy Waszyngton, posłuszny zawsze obecnemu lobby izraelskiemu, zaczął dodawać własną markę „szoku i strachu” do kolejnego zbrodniczego ataku na Bliskim Wschodzie, którego kierunku nie może kontrolować, znów cię okłamują.

Jeśli więc nie chcesz, by Iran stał się cmentarzyskiem ludzkiej cywilizacji, nadszedł czas, by zmierzyć się z niewygodnymi faktami na temat wojny Izraela przeciwko nam wszystkim. Nadszedł czas, aby zrozumieć, bez żadnych uników i dwuznaczności, jaki koszmar Izrael planuje dla świata.

Oto kilka najważniejszych punktów.

1. Chodzi o izraelską hegemonię – z amerykańskim wsparciem

Izrael nie jest „atakowany”. Izrael nigdy nie stoi w obliczu zagrożenia militarnego, chyba że celowo je stworzy – tak jak robi to teraz, w nadziei na podsycenie regionalnej pożogi.

Nawiasem mówiąc, nie wierz mi na słowo. Jeden z najwybitniejszych izraelskich historyków wojskowości, Ze’ev Maoz, wykazał kilka lat temu w swoim magisterskim studium, że wszystkie wojny Izraela – z możliwym wyjątkiem „wojny o niepodległość” w 1948 roku – były „wojnami z wyboru”, a nie z konieczności. Izrael atakował swoich sąsiadów, ponieważ tego chciał, a nie dlatego, że mu zagrażali.

A przynajmniej były to ataki na państwa. Dziś Izrael prowadzi tylko masakry (jak w Gazie). Nie powinno więc nikogo dziwić, że jego kampania terroru przeciwko Iranowi pokazała zwykłe priorytety: poza wczesnymi atakami mającymi na celu zablokowanie ofiary przed odparciem, Izrael w dużej mierze obrał za cel budynki mieszkalne – w których zabił dzieci wraz z setkami dorosłych cywilów – oraz bardzo potrzebną infrastrukturę cywilną Iranu.

I tak, ludzie, irański program nuklearny jest częścią tej cywilnej infrastruktury. Iran nigdy nie zbudował ani jednej głowicy nuklearnej, a wielokrotne inspekcje jego obiektów nuklearnych wielokrotnie wykazały, że Iran nie ma zamiaru budować broni atomowej od co najmniej dwudziestu lat.

Jeśli przestępczy atak Izraela przyniósł jakiekolwiek korzyści, to jest to dowód na to, że Izrael od dziesięcioleci kłamie, że Iran jest „gotowy do wojny”. Izrael przygotowywał się do ataku, w porządku – ale oczywista bezbronność Iranu wobec ataku dowiodła, jak nieprzygotowany był na spotkanie militarne.

Jaki jest więc prawdziwy cel Izraela? Każdy, kto śledzi wypowiedzi jego urzędników, wie już, że Izrael nie zadowala się już mordowaniem bezbronnych cywilów na Zachodnim Brzegu ani torturowaniem kolejnych Palestyńczyków w swoich lochach. Nawet ludobójstwo w Strefie Gazy jest tylko pierwszym krokiem w kierunku nowej przyszłości.

Izrael chce teraz być niekwestionowanym regionalnym hegemonem, bez żadnych ograniczeń dla swojej brutalności. Iran nie stanowił zagrożenia dla Izraela, ponieważ rozważał atak na Państwo Wybrane – najwyraźniej tak nie było – ale dlatego, że jego regionalne wpływy od dawna stanowiły coś w rodzaju przeciwwagi dla izraelskiej potęgi w mordowaniu i terroryzowaniu według własnego uznania. Przywódcy Izraela, zdeterminowani, by odgrywać rolę dzisiejszej rasy panów, są zdeterminowani, by usunąć wszelkie pozostałe ograniczenia swojej przemocy.

Wyjaśnia to ich niesprowokowany atak na Syrię, ich kampanię masowych morderstw za pomocą eksplodujących ręcznych urządzeń w Libanie, ich okrutną kampanię bombardowań w Jemenie – wszystko to oprócz ludobójstwa w Strefie Gazy, które ma na celu wyeliminowanie Gazy jako palestyńskiej enklawy raz na zawsze.

Pamiętajcie więc: gdy izraelscy propagandyści rozpoczną kolejną rundę skomlenia o zachodnie pieniądze na ich machinę zabijania lub gdy zażądają amerykańskich żołnierzy jako poborowych w ich najnowszej agresji, możecie być pewni, że pieniądze, które dajecie – i życie waszych rodaków, które możecie poświęcić – nie przyniosą „pokoju” i nikogo nie ochronią.

Będziesz jedynie podżegał do podporządkowania całego regionu jednemu z najbardziej potwornych gangsterów, jakich kiedykolwiek widział świat.

2. Jeszcze nic nie widzieliście

Niespójna swawola Donalda Trumpa w związku z nielegalnym nalotem bombowym, który kosztował ponad 2 miliardy dolarów i naraził na niebezpieczeństwo więcej amerykańskich istnień niż kiedykolwiek od czasu inspirowanej przez neokonów agresji na Irak – tak niesamowicie przypominająca przemówienie Busha juniora „misja zakończona” na pokładzie USS Abraham Lincoln w maju 2003 roku – ma prawie wszystko w dupie.

Pozwólcie, że policzę sposoby.

Trump twierdził, że bombardowanie zniszczyło irański potencjał broni nuklearnej. To bardzo mało prawdopodobne. Iran miał mnóstwo czasu na usunięcie uranu z tych miejsc, a zdjęcia satelitarne sugerują, że elektrownie nie zostały uszkodzone bez możliwości naprawy.

Atak zniszczył jednak ostatnie ślady międzynarodowego systemu regulacji nuklearnych. Nikt, a już na pewno nie Irańczycy, nie może ponownie traktować tego systemu poważnie. A w przypadku jego braku można bezpiecznie założyć, że Iran zacznie teraz budować broń jądrową. Jak pokazuje przykład Korei Północnej, broń nuklearna jest jedynym naprawdę niezawodnym środkiem odstraszającym przed agresją Stanów Zjednoczonych. Zamiast usunąć zagrożenie nuklearne, Trump prawie na pewno je stworzył.

Trump twierdził, że zbombardowanie trzech irańskich reaktorów usunęło zagrożenie dla Izraela. W rzeczywistości zagrożenie dla Izraela nigdy nie istniało – ale można się założyć o dolara, że teraz pojawi się zagrożenie dla Amerykanów. W rzeczywistości Departament Stanu USA już to potwierdził, ostrzegając „obywateli USA na całym świecie, aby zachowali zwiększoną ostrożność”.

Ale jest jeszcze gorzej. Wszystko, co Izrael i jego amerykański sponsor zrobili w ciągu ostatnich dwóch lat – ludobójstwo w Gazie, lekkomyślne ataki w Libanie, Syrii i Jemenie, obstrukcja w ONZ, „negocjacje” z Iranem, piractwo przeciwko statkowi humanitarnemu na wodach międzynarodowych, nie wspominając o hurtowym tłumieniu mówienia prawdy o którymkolwiek z powyższych – pokazało światu, że Imperium nie jest zainteresowane prawem międzynarodowym ani cywilizowanym zachowaniem. Jeśli chcesz przyciągnąć jego uwagę, lepiej kogoś zabij – najlepiej wielu.

Czy naprawdę możemy oczekiwać, że Iran nie otrzyma tej wiadomości teraz, gdy przestępczy gang, który nazywa siebie rządem USA, wybrał Irańczyków jako swój cel?

I niezależnie od przechwałek Trumpa, twardym faktem pozostaje, że o wiele łatwiej jest rozpocząć wojnę niż ją zakończyć. Zapomnijmy o szumnie zapowiadanym „zawieszeniu broni”: Izrael już zasygnalizował swój zamiar naruszania go do woli, podobnie jak rutynowo narusza „zawieszenie broni” z Hezbollahem w Libanie.

A kiedy Iran dokona odwetu – co jest pewne – prawdopodobnie będzie musiał działać przeciwko wszystkim atakującym, nie tylko Izraelowi. A potem? Ci sami kryminalni pochlebcy, którzy sprzedali Trumpowi bombardowanie w pierwszej kolejności, będą szarpać go za ramię, narzekając, że jego przyjaciele będą tak rozczarowani, jeśli nie zadadzą jeszcze jednego ciosu… i tak dalej, i dalej ta gra będzie się toczyć, podczas gdy trupy będą się piętrzyć, a uwikłanie Ameryki będzie się pogłębiać.

Ponieważ, jak widać, Izrael nie ma zamiaru kończyć swojej kampanii terroru, w Iranie czy gdziekolwiek indziej, dopóki wszelka możliwa opozycja wobec jego supremacji nie zostanie zmiażdżona. Do tego czasu jego propagandziści będą krzyczeć o jeszcze więcej amerykańskiej przemocy w każdym zachodnim serwisie informacyjnym. A cała popularność, jaką Trump myśli, że kupił od tłumu Israel-First jednym nalotem o północy, zamieni się w pogardę i obrzydzenie w chwili, gdy powie „dość”.

Tak, wiem: społeczeństwo składające się z cheerleaderek ludobójczej kampanii, która wymordowała ludność cywilną Gazy, zdziesiątkowała jej budynki mieszkalne i systematycznie niszczyła jej system medyczny – a teraz osiąga swój makabryczny punkt kulminacyjny poprzez celowe zagłodzenie miliona dzieci – potrzebuje światowej klasy chutzpah, aby zacząć udawać ofiarę potrzebującą wsparcia wojskowego, gdy jej przemoc w końcu sprowokuje odrobinę prawdziwego oporu.

Ale każdy, kto nie spodziewa się tego rodzaju działań ze strony Izraela i jego zagranicznych rzeczników, jeszcze ich nie zna.

Tak więc Trump i Stany Zjednoczone prawdopodobnie znajdą się w błędnym kole, z którego nie będzie łatwej ucieczki. Jeśli historia jest jakimś przewodnikiem, Stany Zjednoczone mogą być biedniejsze o dziesiątki miliardów dolarów i pogrążone w żałobie po młodych żołnierzach poświęconych w jeszcze jednej brzydkiej wojnie na Bliskim Wschodzie, zanim opinia publiczna zmęczy się wydawaniem swojej życiodajnej krwi w interesie żydowskiego suprematyzmu.

Lepiej zatrzymać ten cykl, zanim się zacznie.

3. Nie tylko Izraelowi musimy się przeciwstawiać

Myślę, że jest to ukryte w tym, co już napisałem, ale sprecyzuję to: każdy, kto chce przeciwstawić się Izraelowi, musi zmagać się z jego armią propagandystów na całym świecie (nazwałbym ją „piątą kolumną”, ale jej siła jest tak bezczelna, że nie stara się ukrywać), bez których ekstrawaganckie zbrodnie Świętego Państwa nigdy by się nie wydarzyły.

Ci krwawi pochlebcy są bardzo zróżnicowani – są wśród nich neokoni, nienawistnicy muzułmanów, irańscy jastrzębie wojenne, staromodni imperialistyczni rasiści i cała masa ewangelicznych chrześcijan – ale czubkiem włóczni machiny propagandowej jest bardzo skuteczne lobby żydowskie, które działa bezkarnie, ponieważ nazywanie go tym, czym jest, prowadzi do politycznego uśmiercenia.

Nie chcę być źle zrozumiany. Nie wszyscy Żydzi popierają zbrodnie Izraela, a wielu z nich aktywnie się im sprzeciwia. Członkowie niewielkiej, ale zdeterminowanej ortodoksyjnej grupy żydowskiej Neturei Karta dzielnie maszerują wraz z innymi protestującymi przeciwko izraelskiemu ludobójstwu (dzielnie, ponieważ ich strój sprawia, że łatwo ich zidentyfikować i są celem szczególnie intensywnego witriolu ze strony Żydów popierających Izrael); tymczasem świeccy działacze żydowscy, tacy jak Medea Benjamin z CODEPINK, byli jednymi z najgłośniejszych krytyków zbrodni Izraela jeszcze przed ostatnią rundą okrucieństw. A jest ich jeszcze więcej.

Faktem jest jednak, że praktycznie każda prominentna organizacja żydowska, świecka lub religijna, ostentacyjnie popiera zbrodnie Izraela i robi wszystko, co w jej mocy, aby wywołać histerię wśród szeregowych członków. Nie tylko to: Propagandziści Izraela uporczywie łączą deprawacje swojego pana z interesami żydowskiej „społeczności” i jej rzekomym strachem przed „antysemityzmem”, co jest polityczną sztuczką salonową, która, choć ewidentnie cyniczna, generuje bardzo niewielki opór ze strony zorganizowanego żydostwa.

Nie ma więc sensu próbować przeciwstawić się atakowi Izraela na cywilizację, jeśli nie jesteśmy gotowi zidentyfikować i skrytykować żydowskiego lobby, które umożliwia ten atak. Nie możemy dłużej pozwolić sobie na zastraszanie nas przez miliarderów żydowskich supremacjonistów, którzy zlikwidowali wolność akademicką na najważniejszych amerykańskich uniwersytetach i kupili nielojalność znacznej części naszej federalnej władzy ustawodawczej. Musimy nazwać tych bigotów i podżegaczy wojennych tym, czym są – i stać twardo, gdy zaczną nas oczerniać jako „antysemitów”.

Jeśli chodzi o politykę na Bliskim Wschodzie, to jeśli agenci obcych państw na wysokich stanowiskach – tacy jak Chuck Schumer, Ted Cruz, Elise Stefanik czy John Fetterman – są gotowi przyjmować rozkazy od żydowskiego lobby (a tak właśnie jest), to jaki sens ma udawanie przez resztę z nas, że coś takiego nie istnieje?

Lata temu były senator James Abourezk opowiedział Radzie Interesu Narodowego o machinacjach amerykańskich agentów Izraela, których brudna robota obejmowała nawet morderstwa:

Jestem naocznym świadkiem tego, co lobby robi z członkami Kongresu…. Grożono mi, marginalizowano mnie, atakowano, kłamano na mój temat, między innymi w celu uciszenia mojej krytyki polityki Izraela…. Pewnego razu Bob Cordier z waszyngtońskiego biura FBI zadzwonił do mnie, aby powiedzieć mi, że podczas śledztwa w sprawie morderstwa Alexa Odeha (Alex był jednym z moich pracowników) FBI odkryło „spisek” na moje życie. Nie groźbę, ale spisek, ale powiedział, że teraz jest w porządku, ponieważ facet, który zamierzał mnie zamordować, wrócił do Izraela.

[…]

Zaproponowałem kiedyś poprawkę do ustawy, która miała odciąć amerykańskie pieniądze dla każdego kraju łamiącego prawa człowieka swoich obywateli. Zanim ktokolwiek zagłosował, zapytano mnie podczas debaty, „czy poprawka będzie miała zastosowanie do Izraela”. Gdy odpowiadałem „nie”, otrzymywałem głos tej osoby.

Oto relacja z pierwszej ręki, wydrukowana w 2012 r., o zapierającej dech w piersiach działalności przestępczej podjętej na oczach Senatu USA: morderstwo pracownika Senatu, spisek mający na celu zamordowanie samego senatora, ustawodawcy zmuszeni do postawienia obcego mocarstwa ponad prawem obowiązującym w ich kraju.

Jednak żadna z tych informacji – żadna – nie pojawiła się w mediach głównego nurtu, prawdopodobnie z obawy, że obraziłaby bogatych żydowskich czytelników i bogatszych żydowskich reklamodawców.

I oto jesteśmy.

Tak więc, mając na uwadze tę historię, mam prostą radę. Jeśli chcesz zachować swoje wolności w mniejszym lub większym stopniu nienaruszone, rząd swojego kraju względnie wolny od zdrady, a świat bezpieczny (na tyle bezpieczny, na ile to możliwe) przed konfliktem na Bliskim Wschodzie, który może wywołać III wojnę światową, lepiej – lepiej – przestań martwić się mniej o to, co jest dobre dla Żydów, a bardziej o to, jak powstrzymać Izrael.

Zanim on powstrzyma nas wszystkich.

Źródło: https://off-guardian.org/2025/06/25/3-uncomfortable-facts-about-israels-war-on-civilization-that-you-wont-learn-from-mainstream-media/

Jak przydatny był ten artykuł?

Kliknij gwiazdkę, aby go ocenić!

Średnia ocena 0 / 5. Liczba głosów: 0

Jak dotąd brak głosów! Bądź pierwszym, który oceni ten artykuł.

Rozpowszechniaj zdrowie
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
najstarszy
najnowszy
Informacje zwrotne Inline
Wyświetl wszystkie komentarze
0
Będę wdzięczny za opinie, proszę o komentarz.x