Menu

„Tutaj mieszkają muzułmanie”: Chrześcijanie w Indonezji muszą zaprzestać odprawiania nabożeństw

1 września, 2026 - Religie
„Tutaj mieszkają muzułmanie”: Chrześcijanie w Indonezji muszą zaprzestać odprawiania nabożeństw
0
(0)

Indonezja chętnie przedstawia się jako ojczyzna rzekomo tak tolerancyjnego i „umiarkowanego” islamu. We wschodniej Jawie po raz kolejny widać, jak mało warte może być to samoobrazowanie, gdy tylko chrześcijanie chcą w widoczny sposób praktykować swoją wiarę. W wyniku protestów mieszkańców chrześcijańska wspólnota musi na razie zawiesić nabożeństwa w budynku, który sama nabyła.

Podczas gdy muzułmanie w Europie, pomimo budowy coraz większej liczby meczetów i ośrodków islamskich, chętnie narzekają, że ich wolność wyznania (czyli egzekwowanie szariatu, uboju halal i tym podobnych praktyk) jest ograniczana, w dzielnicy Sukalipuro w mieście Bangil w indonezyjskiej prowincji Jawa Wschodnia rozgrywa się inny spór. Tam Kościół Chrześcijański Wschodniej Jawy (GKJW) korzysta z budynku na potrzeby modlitw i nabożeństw. 20 lipca przedstawiciele lokalnej społeczności zwrócili się do parlamentu regionalnego w Pasuruan z prośbą o interwencję.

Ciekawe w tej sprawie jest jednak nie tyle rzekomy spór o jakieś pozwolenia, co argumentacja, z jaką przeciwnicy sami zwrócili się do opinii publicznej. Twierdzą oni, że dzielnica ta nie ma charakteru chrześcijańskiego, lecz jest zamieszkana przez muzułmanów. Przewodniczący lokalnej organizacji obywatelskiej, Aries, wyjaśnił, że już w przypadku poprzedniego kościoła „nie zwrócono na to uwagi”, a teraz znów pojawia się kolejny. Mieszkańcy nie chcieliby kościoła w dzielnicy, w której większość stanowią muzułmanie. Przesłanie brzmi mniej więcej tak: tutaj mieszkają muzułmanie – więc nie chcemy tu kolejnego kościoła. Wszyscy inni powinni okazywać tolerancję religijną wobec islamu, ale sami nie są skłonni szanować innych wyznań.

Problem zaczął się od nabożeństwa

Budynek nie został jednak zajęty przez wspólnotę chrześcijańską ani wzniesiony nielegalnie. Chrześcijanie nabyli go wspólnie na aukcji państwowego banku BRI. Początkowo był on wynajmowany, a później odbywały się tam spotkania modlitewne zaledwie raz lub dwa razy w miesiącu. Opór nasilił się, gdy chrześcijanie faktycznie zaczęli wykorzystywać ten budynek do praktykowania swojej wiary. Przedstawicielka wspólnoty poinformowała, że skargi pojawiały się zwłaszcza po nabożeństwach i uroczystościach wielkanocnych. Niektórzy przeciwnicy chcieli im wyraźnie zabronić modlitwy w tym miejscu. Nawet korzystanie z budynku przez kilka dni w miesiącu było dla niektórych muzułmańskich sąsiadów już zbyt dużym obciążeniem.

Do tego dochodzi niemal groteskowa argumentacja: jednym z zarzutów wysuwanych przeciwko chrześcijańskiemu domowi modlitwy było to, że w pobliżu znajduje się już niewielkie muzułmańskie miejsce modlitwy. W Europie buduje się jednak coraz więcej ośrodków islamskich i meczetów – często również w pobliżu kościołów chrześcijańskich. Jednak podczas gdy w tym przypadku chodzi głównie o obiekty sakralne przeznaczone dla rzeszy muzułmańskich imigrantów, wspólnota chrześcijańska w Bangil istnieje już od dawna. Przez dziesięciolecia nie dysponowała ona własnym kościołem i musiała korzystać z pomieszczeń innej wspólnoty protestanckiej. 28 lipca nastąpiło w końcu tymczasowe zwycięstwo przeciwników: kościelna rada doradcza w Pasuruan nakazała GKJW zawieszenie na razie nabożeństw w tym budynku.

Przepisy sprzyjają nietolerancji wobec chrześcijan

Chociaż za rzeczywistą przyczyną sporów podejrzewa się spory majątkowe (w końcu dom został nabyty na aukcji), staje się jednak jasne, że rzekoma tolerancja stanowi raczej zezwolenie, które w każdej chwili może zostać cofnięte. Zwłaszcza w kraju zdominowanym przez muzułmanów, tym bardziej że zgodnie z Koranem ostatecznym celem wyznawców Mahometa jest całkowite podporządkowanie świata islamskiej władzy.

Indonezyjskie przepisy prawne jeszcze bardziej ułatwiają ten mechanizm. Zgodnie z przepisami obowiązującymi od 2006 roku do formalnego utworzenia świątyni wymaganych jest między innymi co najmniej 90 wiernych oraz poparcie 60 mieszkańców. Do tego dochodzą dodatkowe zalecenia urzędowe i religijne. W rezultacie niewielka wspólnota chrześcijańska może być zmuszona do polegania właśnie na dobrej woli tej muzułmańskiej większości, która w ogóle nie chce, by powstał ich kościół. Na papierze indonezyjska konstytucja gwarantuje wolność wyznania. W praktyce jednak dla chrześcijan może ona się kończyć w momencie, gdy wystarczająca liczba przedstawicieli muzułmańskiej większości poczuje się urażona, a władze ulegną presji.

Report24 informował już w grudniu o podobnym w Zachodniej Jawie. Wówczas muzułmanie utworzyli łańcuch ludzki, aby uniemożliwić chrześcijanom udział w nabożeństwie adwentowym, podczas gdy policjanci stali obok bezczynnie. Również tam ostatecznie chodziło o to samo pytanie: czy wolność wyznania mniejszości jest rzeczywiście chroniona – czy też tolerowana tylko tak długo, jak długo islamska większość nie czuje się tym urażona? Przypadek Bangil dostarcza na to jednoznacznej odpowiedzi. Muzułmanie z okolicy mogą nadal uczęszczać do swojego miejsca modlitwy. Chrześcijanie natomiast nie powinni mieć nawet prawa korzystać z własnego budynku w tym celu.

Źródło: https://report24.news/hier-leben-moslems-christen-in-indonesien-muessen-gottesdienste-einstellen/

Jak przydatny był ten artykuł?

Kliknij gwiazdkę, aby go ocenić!

Średnia ocena 0 / 5. Liczba głosów: 0

Jak dotąd brak głosów! Bądź pierwszym, który oceni ten artykuł.

Rozpowszechniaj zdrowie
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
najstarszy
najnowszy
0
Będę wdzięczny za opinie, proszę o komentarz.x