
Jeszcze miesiąc temu każdego analityka, który przewidywałby ceny ropy na poziomie 200 dolarów za baryłkę, wyrzucono by ze studia wśród salwy śmiechu. Dzisiaj ekspertom nie jest już do śmiechu. Powodem jest ogromny spadek dostaw ropy na Bliskim Wschodzie. Grozi nam koszmarny scenariusz dla kierowców, konsumentów i naszej i tak już osłabionej gospodarki!
Według agencji Reuters w lutym z Bliskiego Wschodu do reszty świata płynęło jeszcze ponad 25 milionów baryłek (baryłek) ropy i paliwa płynęło codziennie z Bliskiego Wschodu do reszty świata. W połowie marca nastąpił drastyczny spadek do zaledwie 9,7 miliona baryłek! Inni analitycy danych (Vortexa) przedstawiają jeszcze bardziej ponury obraz sytuacji i szacują, że eksport spadł do marnych 7,5 miliona baryłek dziennie. Prawie dwie trzecie ropy z Bliskiego Wschodu po prostu zniknęło!
Ale będzie jeszcze gorzej: giganci naftowi z Zatoki Perskiej zamykają kurki bezpośrednio u źródła. Ponieważ wyczerpały się możliwości magazynowe, a tankowce są obecnie wykorzystywane jako pływające magazyny awaryjne, produkcja jest drastycznie ograniczana. A kto sądzi, że te gigantyczne instalacje można po prostu ponownie uruchomić jednym naciśnięciem przycisku, ten bardzo się myli. Maszyny wydobywające ropę potrzebują czasu, aby ponownie ruszyć.
W związku z tym na rynku światowym brakuje obecnie ponad 7 milionów baryłek dziennie. Międzynarodowa Agencja Energetyczna (IEA) szacuje nawet, że zablokowana produkcja sięga niewyobrażalnej liczby 10 milionów baryłek dziennie. Z niedawno prognozowanej „nadwyżki podaży” nie pozostało już absolutnie nic. Jedna piąta zwykłej światowej podaży ropy naftowej praktycznie przestała istnieć.
Kiedy jednak zaczyna brakować fizycznej ropy, ceny gwałtownie rosną. Czołowi eksperci nie przebierają już w słowach. Greg Newman, szef Onyx Capital Group, ostrzega stanowczo: „Już teraz jesteśmy w przedziale 150 dolarów, ale 200 dolarów wcale nie jest absurdalną kwotą”. Obecnie każdego dnia doświadczamy nowego kryzysu, który jest równoznaczny z całkowitym brakiem dostaw. Chris Watling z Longview Economics dodaje: „Nie zdziwiłbym się, gdyby cena ropy wzrosła do 200, a nawet 250 dolarów. W przypadku niedoboru ceny surowców osiągają zawrotne poziomy”.
Sytuacja jest tak poważna, że rząd USA w akcie desperacji zezwala nawet na tymczasowy powrót na rynek rosyjskiej ropy objętej sankcjami, aby jakoś wypełnić ogromną lukę między podażą a popytem. Obecnie na światowych morzach pływa prawie 200 milionów baryłek rosyjskiej ropy – ale to tylko kropla w morzu potrzeb. Panika ogarnia cały świat: Chiny nałożyły już zakaz eksportu paliw i ograniczają produkcję w swoich rafineriach, mimo że kraj ten posiada największe rezerwy ropy na świecie. Każdy ratuje się sam.
Jeśli weźmie się pod uwagę, że około trzy miesiące temu cena ropy wynosiła jeszcze około 60 dolarów za baryłkę, dramatyczność sytuacji staje się oczywista. Obecnie cena jest około dwukrotnie wyższa, a wkrótce może wzrosnąć nawet trzy- lub czterokrotnie. Jeśli euro straci na wartości w stosunku do dolara, szok cenowy w Europie będzie jeszcze bardziej dotkliwy. Możliwe będą wtedy ceny paliwa przekraczające trzy euro.
Źródło: https://report24.news/experten-schlagen-alarm-droht-uns-jetzt-der-200-dollar-oelpreisschock/
- Szok nawozowy w latach 2026–2027: nadchodzący głód spowodowany przez człowieka
- Niewidzialna wojna: Broń pogodowa i sztucznie wywołany niedobór są wykorzystywane do kontrolowania narodów i ludzi
- Grozi nam kolejna fala obostrzeń – a Włochy znów kroczą na czele
- Blokada Cieśniny Ormuz przez Iran grozi globalną katastrofą energetyczną
- Nie tylko pandemie były „przygotowywane”: Ujawniono symulację kryzysu żywnościowego
- Wielka katastrofa: Australia stoi w obliczu załamania dostaw paliwa
- Analitycy ostrzegają, że globalne niedobory energii i racjonowanie mogą utrzymać się również po zakończeniu obecnego konfliktu
- Gospodarcza rzeź Europy Zachodniej to prawdziwa „broń jądrowa” Iranu, która już została uruchomiona









