
Australia i tak już boryka się z kryzysem zaopatrzenia w paliwa. Teraz pożar w jednej z dwóch ostatnich rafinerii w kraju powoduje przerwy w produkcji benzyny, oleju napędowego i nafty. Polityka deindustrializacji wynikająca z klimatyzmu mści się teraz bezlitośnie.
Australia ma poważny problem: przez 13 godzin w rafinerii Viva Energy w Geelong (stan Wiktoria) szalało piekło. Na szczęście nikt nie został ranny, a zakład udało się uratować. Jednocześnie jednak zdarzenie to okazuje się symbolem całkowitej porażki politycznej spowodowanej szaleństwem klimatycznym. Pożar ten bowiem ujawnia strukturalną wrażliwość kraju, który w rzeczywistości obfituje w surowce, ale przez lata systematycznie uzależniał się od importu.
Zakład w Geelong zaspokaja około 10 procent całkowitego zapotrzebowania Australii na paliwo oraz aż 50 procent zapotrzebowania stanu Wiktoria (120 000 baryłek dziennie). Najbardziej szokujące jest jednak to, że jest to jedna z zaledwie dwóch pozostałych działających rafinerii w całym kraju! W wyniku pożaru produkcja benzyny spadła do 60 procent, podczas gdy produkcja oleju napędowego i nafty spadła do 80 procent mocy produkcyjnych.
Lewicowy premier Australii, Anthony Albanese, próbował zbagatelizować grożący kryzys. „Nie ma potrzeby wprowadzania ograniczeń” – oświadczył, by zaraz potem wezwać społeczeństwo do „odpowiedzialnego zużycia”. Biorąc pod uwagę, że w Australii obowiązuje już drugi stopień alarmowy krajowego planu awaryjnego dotyczącego paliw, krytyczni obserwatorzy oceniają to jako ostrzeżenie przed zbliżającymi się środkami racjonowania.
Pożar wybuchł w najgorszym możliwym momencie. Rynki światowe już teraz szaleją. Z powodu groźnej eskalacji konfliktu na Bliskim Wschodzie Cieśnina Ormuz – wąskie gardło, przez które przepływa 20 procent światowego handlu ropą – jest praktycznie zablokowana. Już teraz na rynki światowe trafia o kilka milionów baryłek ropy dziennie mniej. W samym środku tego globalnego kryzysu energetycznego mści się teraz naiwna polityka globalizacji ostatnich dziesięcioleci. Australia importuje aż 80 procent swojego zapotrzebowania na paliwo.
Lokalne rafinerie, które nie nadążały za duchem czasu, były zamykane jedna po drugiej, ponieważ import z Azji był rzekomo „bardziej opłacalny” i wygodniejszy. Pozostałe zakłady – Geelong i Lytton – działają nieustannie na granicy swoich możliwości produkcyjnych. Według wstępnych szacunków, w wyniku tego pożaru cena paliwa w Australii może wzrosnąć o kolejne 20 centów za litr.
Za kulisami najwyraźniej już od dawna panuje atmosfera alarmu. Urzędnicy z Canberry przechodzą przez różne scenariusze na wypadek sytuacji kryzysowej. Na czwartym poziomie rządowego planu paliwowego benzyna i olej napędowy w Australii zostałyby radykalnie racjonowane – tylko służba zdrowia, łańcuchy dostaw i wojsko miałyby wówczas zapewnione niezawodne zaopatrzenie. W pośpiechu wysyła się teraz dyplomatów-żebraków do Malezji, Brunei lub Korei Południowej, aby gdzieś wykupili pozostałe kontyngenty.
Według wstępnych ustaleń pożar w Geelong był „tylko” awarią techniczną. Wyklucza się sabotaż. Ale to jest całkowicie drugorzędne. Pożar w Geelong jest surowym ostrzeżeniem dla całego zachodniego świata: kto likwiduje własny przemysł, nie tworzy wystarczających rezerw awaryjnych i ślepo polega na globalnych łańcuchach dostaw, rezygnuje z bezpieczeństwa narodowego. Australia uczy się tego właśnie na własnej skórze.
Źródło: https://report24.news/raffineriebrand-australien-steht-vor-dem-spritversorgungskollaps/
- Wielka katastrofa: Australia stoi w obliczu załamania dostaw paliwa
- Analitycy ostrzegają, że globalne niedobory energii i racjonowanie mogą utrzymać się również po zakończeniu obecnego konfliktu
- Gospodarcza rzeź Europy Zachodniej to prawdziwa „broń jądrowa” Iranu, która już została uruchomiona
- Prezes Shell ostrzega przed możliwymi zakłóceniami w dostawach paliwa w Europie
- Ceny paliwa lotniczego gwałtownie rosną w związku z napięciami na Bliskim Wschodzie, a linie lotnicze ostrzegają przed możliwymi niedoborami
- Ukraińskie drony paraliżują 40 procent rosyjskiego eksportu ropy
- Szok naftowy i kryzys gazowy: Nie ma zamiennika dla utraconych dostaw
- Eksperci biją na alarm: Czy grozi nam teraz szok związany z ceną ropy na poziomie 200 dolarów?









