
Ogólna mania klimatyczna spotyka się z coraz większym oporem. Nawet w salach posiedzeń międzynarodowych korporacji ludzie zdają się powoli zdawać sobie sprawę, że kult anty-CO2 jest prawdopodobnie największym oszustwem XXI wieku.
Firmy chcą pracować z zyskiem, rozwijać się i generować zyski. Ale nowa religia klimatyczna, która wiąże się z coraz większą liczbą regulacji, regulacji i środków przymusu, powoduje coraz więcej problemów. Energia staje się coraz droższa, biurokracja jest coraz gorsza, a presja na transformację pochłania tak wiele zasobów, że cierpi na tym rentowność firmy. Doskonałym tego przykładem są firmy motoryzacyjne, których działy elektryczne przynoszą tak duże straty, że muszą być finansowane krzyżowo z zysków działów silników spalinowych, co pogarsza wyniki operacyjne.
Ostatnio kilka dużych banków trafiło na pierwsze strony gazet, ponieważ opuściły Net Zero Banking Alliance dobroczyńców. Teraz 893 kolejne firmy poszły drogą rozsądku i ogłosiły wycofanie się z tzw. Science Based Climate Initiative (SBCI). Organizacja zajmująca się manią klimatyczną, która pomimo swojej pompatycznej nazwy nie ma prawie nic wspólnego z “nauką”, a raczej opiera się na ideologii.
Podczas gdy niemieckie i austriackie firmy są (jeszcze) niezdecydowane, sytuacja jest już inna w przypadku Szwajcarów. Firmy takie jak Swiss Re, Zurich Insurance Group i Sulzer były kiedyś modelowymi uczniami klimatu w alpejskiej republice. Teraz rzucili ręcznik. Zbyt drogie, zbyt biurokratyczne, zbyt absurdalne. “Obowiązek zniesiony” – mówi zwięźle – i między wierszami, które czytasz: Nie chcemy już, aby aktywiści w marynarkach narzucali nam przepisy dotyczące wartości emisji, których nikt nie jest w stanie zweryfikować.
Jednak ta awaria jest nieunikniona. Cały aparat certyfikatów CO2, ratingów ESG i pseudonaukowych celów to nic innego jak sprzedaż odpustów na miarę XXI wieku. Ci, którzy płacą, mogą grzeszyć. Ci, którzy nie mogą zapłacić, idą na psy. W całej Europie narasta zmęczenie tym systemem szantażu moralnego. W Niemczech branża, która od lat zgadza się ze wszystkim, teraz zaczyna otwarcie narzekać. Nawet dobrze zachowujące się firmy średniej wielkości, które nigdy nie uważały się za buntowników, coraz częściej wyrażają krytykę.
Biurokracja już dawno stała się groteskowa. W firmach tworzone są całe działy do wypełniania tabel emisji, a linie produkcyjne stoją w miejscu, bo ceny energii niszczą konkurencyjność. W tym samym czasie Niemcy importują z Chin tanio produkowaną stal – oczywiście z węgla.
Wycofanie się z SBTI jest więc czymś więcej niż formalnością. To początek końca epoki, w której wciąż można było przekonać samego siebie, że mania klimatyczna i rynek są kompatybilne. Teraz, gdy realia gospodarcze są uderzające, domek z kart się. A im bardziej firmy dystansują się od siebie, tym bardziej staje się to jasne: rzekomo “naukowy” plan klimatyczny od początku był ideologicznym myśleniem życzeniowym.
Źródło: https://report24.news/ende-des-wahns-893-konzerne-steigen-aus-klimaverpflichtung-aus/
- Podatek CO2 od ścieków? Oczyszczalnie ścieków uznane za nowych „zabójców klimatu”
- Nowe dane obnażają kłamstwo klimatyczne: to natura kontroluje temperaturę, a nie człowiek
- Szok w UE: Więcej słońca od 40 lat – czy dogmat CO2 jest zagrożony?
- Stany Zjednoczone wycofują się z kluczowego porozumienia klimatycznego i kilkudziesięciu międzynarodowych organizacji
- Dlaczego apokaliptyczna narracja kultu kryzysu klimatycznego szybko traci na znaczeniu
- Rzeczywistość dopadła „zmiany klimatu”
- Punkt zwrotny w polityce klimatycznej
- Konferencja klimatyczna: Tych ośmiu niezależnych ekspertów powinno naprawdę zabrać głos
- Fałszywe twierdzenia dotyczące temperatury, które stanowią podstawę alarmistycznej agendy COP30
- Biurokratyczna farsa alarmizmu klimatycznego i COP30
- Globalne ocieplenie? Niektóre części Antarktydy ochładzają się od 2003 roku!
- Kolejny cios dla alarmistów klimatycznych: Wielka Rafa Koralowa kwitnie jak nigdy dotąd













