
Giganci technologiczni i politycy współpracują, by tylnymi drzwiami przeforsować zniesienie anonimowości w Internecie. Nie chodzi tu o ochronę dzieci, ale raczej o gromadzenie danych i informacji.
Wystawiają się na pokaz jako wielcy obrońcy naszych dzieci. Pozują do kamer, wygłaszają płomienne przemówienia i udają, że w końcu stawiają w ryzach wszechpotężnych gigantów technologicznych z Doliny Krzemowej. Niezależnie od tego, czy jest to Waszyngton, Londyn, Bruksela czy Berlin – nagle wszyscy politycy są zgodni. Jednak za kulisami toczy się zupełnie inna, znacznie bardziej niebezpieczna gra, jak pokazuje najnowszy raport.
Prawda, o której milczą media głównego nurtu i zaangażowani politycy: giganci technologiczni, z którymi rzekomo ma się walczyć, finansują tę kampanię polityczną rekordowymi kwotami! Już dawno nie chodzi o to, czy piętnastolatek przegląda Instagram. Chodzi o wprowadzenie obowiązku posiadania cyfrowego dowodu tożsamości dla nas wszystkich. To koniec anonimowości w sieci. Każdy, kto w przyszłości będzie chciał pobrać aplikację, korzystać z sieci społecznościowej lub odwiedzić stronę internetową, będzie musiał najpierw okazać swoje cyfrowe dokumenty. Pretekstem jest ochrona dzieci. Prawdziwym celem jest jednak całkowita kontrola nad każdym obywatelem.
Weźmy na przykład brytyjskiego premiera Keira Starmera. Przedstawia się on jako zatroskany „ojciec narodu” i rzuca wyzwanie Dolinie Krzemowej: „Jeśli oznacza to walkę z wielkimi firmami z branży mediów społecznościowych, to niech tylko spróbują!”. Również prezydent Francji Emmanuel Macron wygłasza wielkie przemówienia: „Umysły naszych dzieci nie są na sprzedaż”. I oczywiście biurokracja UE pod przewodnictwem Ursuli von der Leyen również mocno się w to angażuje. W Brukseli trwają już prace nad „mini-portfelem” do weryfikacji wieku – wstępnym etapem cyfrowej tożsamości UE, która ma zostać nam wszystkim narzucona. Od Canberry po Brukselę realizowany jest dokładnie ten sam scenariusz: elity inscenizują pozorne starcie z Big Tech.
To, co „weryfikacja wieku” oznacza dla samych ludzi, jest bardzo proste: kto chce kontrolować wiek, musi kontrolować tożsamość. Pytanie, czy 14-latek może korzystać z TikToka, staje się podstępnym pretekstem do zmuszania każdego dorosłego obywatela do okazywania państwowego dowodu tożsamości tylko po to, by móc korzystać z własnego smartfona!
Apple już pokazuje, dokąd zmierzamy. Wraz z nową aktualizacją iOS w Wielkiej Brytanii nagle pojawia się komunikat: „Potwierdź, że masz ukończone 18 lat”. Kto nie zeskanuje dowodu osobistego lub karty kredytowej, zostanie praktycznie zablokowany na swoim własnym, drogo zapłaconym urządzeniu. Użytkownicy mówią o „regulacyjnym oprogramowaniu ransomware”. A najgorsze jest to, że prawo wcale tego od Apple nie wymaga (przynajmniej na razie)! Gigant technologiczny buduje infrastrukturę państwa inwigilacyjnego całkowicie dobrowolnie.
Podczas gdy politycy udają, że karzą Marka Zuckerberga, szef Meta (Facebook, Instagram, WhatsApp) pod przysięgą w sądzie domaga się właśnie tego: weryfikacji wieku na poziomie systemu operacyjnego przez Apple i Google. Powód jest właściwie bardzo prosty: ponieważ dla wielkich firm technologicznych to gigantyczny biznes wart miliardy! Platformy społecznościowe borykają się z ogromnym problemem botów. Jeśli każdy użytkownik będzie zmuszony ujawnić swoją prawdziwą tożsamość, boty znikną. Przychody z reklam gwałtownie wzrosną, ponieważ każde kliknięcie będzie pochodzić od zweryfikowanej, przejrzystej osoby.
I jeszcze jedna rzecz, o której nikt nie mówi: sieć pozbawiona anonimowości tworzy system, w którym niepożądane opinie można znacznie łatwiej cenzurować i tłumić. Kto musi publikować pod swoim prawdziwym nazwiskiem, dwa razy się zastanowi, zanim skrytykuje rząd. Sterylny, kontrolowany internet jest ponadto wart wiele miliardów dla reklamodawców.
Pod pozorem ochrony dzieci budowana jest globalna infrastruktura nadzoru. Ofiarami tego procesu stają się sygnaliści, opozycjoniści, dziennikarze i zwykli obywatele, którzy po prostu chcą zachować swoją prywatność. Politycy twierdzą, że walczą z Big Tech. Jednak dane dotyczące lobbingu dowodzą, że to Big Tech finansuje tę walkę. A w rezultacie powstaje system, który nie dba o to, czy masz 9 czy 90 lat. Chce tylko jednego: całkowitej kontroli nad tobą.
Źródło: https://report24.news/altersnachweis-skandal-politik-und-big-tech-bauen-heimlich-den-totalen-ueberwachungsstaat-auf/
- Stany Zjednoczone i Unia Europejska negocjują rozszerzone ramy wymiany danych biometrycznych
- Skandal związany z weryfikacją wieku: Politycy i giganci technologiczni potajemnie budują państwo totalnej inwigilacji
- Bazy danych biometrycznych: Rządy budują infrastrukturę nadzoru
- Światowi naukowcy biją na alarm w sprawie weryfikacji wieku: Niebezpieczna droga do masowej inwigilacji
- „Bezpieczeństwo dzieci” w Internecie to tylko pretekst do gromadzenia danych i inwigilacji całej populacji
- Rząd Wielkiej Brytanii szpiegował kierowców i pasażerów pojazdów elektrycznych, wykorzystując dane z telefonów komórkowych
- Hakerzy ujawniają kłamstwo dotyczące ochrony dzieci: Kontrola wieku jako pretekst do całkowitej inwigilacji
- Ochrona dzieci jako trojan: Zmierzamy w kierunku cyfrowej dyktatury









