
Prof. DDr. Haditsch wyjaśnia, że hantawirusy są znane od dziesięcioleci i najczęściej przenoszone są poprzez kontakt z wydalinami gryzoni. W obecnym przypadku chodzi o wirusa Andes, który w rzadkich przypadkach może być przenoszony również między ludźmi. Jednak według badań wskaźnik zakażeń jest bardzo niski. Do zakażenia dochodzi przy bliskim kontakcie i dotyczy to osób w stanie krytycznym, które praktycznie nie są w stanie się poruszać. Haditsch krytykuje publiczną histerię wokół ogniska choroby i opowiada się za rzeczową oceną sytuacji.
Autor: Prof. DDr. Martin Haditsch
W związku z ostatnimi przypadkami zakażeń wirusem Hanta na statku wycieczkowym chciałbym przekazać wam kilka rzeczowych informacji.
Nazwa „wirus Hanta” została ustalona dawno temu w związku z epidemią w Korei Południowej. Wirusy Hanta znane są nam od ponad 50 lat. Występują różne typy tych wirusów. W Europie najczęściej spotykany jest tzw. wirus Puumala.
Wszystkie zakażenia wirusem Hanta wynikają w większości z kontaktu z odchodami gryzoni. Przenoszenie wirusa między ludźmi ogranicza się do kilku rodzajów wirusa Hanta, a nawet wtedy jest bardzo mało skuteczne. Wyjaśnię to teraz nieco dokładniej na podstawie dostępnych danych.
Obecna panika wynika z faktu, że w tym konkretnym przypadku potwierdzono obecność wirusa Andes, czyli szczególnego szczepu hantawirusa. Został on zidentyfikowany w laboratorium w RPA u pacjenta przebywającego tam na oddziale intensywnej terapii. Wirus Andes należy bowiem do rodziny hantawirusów, ale powoduje zespół sercowo-płucny wywołany przez hantawirusa, czyli taki, w którym dotknięte są serce i płuca, i to przede wszystkim w Ameryce Południowej.
Ważne jest jednak to, że jest to jeden z nielicznych wirusów, które mogą być przenoszone również między ludźmi. To właśnie odróżnia wirusa Andes od większości innych hantawirusów, w przypadku których za zakaźny uznaje się jedynie kontakt z wydalinami gryzoni, takimi jak mocz lub odchody.
Na początku należy zwrócić uwagę na tzw. R0, które znamy jeszcze z czasów pandemii koronawirusa. Jest to współczynnik reprodukcji podstawowej. Ile osób zaraża średnio jedna osoba zakażona, zakładając, że cała populacja jest podatna na zakażenie? W przypadku wirusa Andes współczynnik R0 jest w literaturze fachowej oceniany jako stosunkowo niski. Zazwyczaj poniżej jedności. Tak wynika z badań przeprowadzonych w Chile i Argentynie, gdzie podaje się wartości od 0,2 do 0,6 dla zakażeń międzyludzkich. Oznacza to, że zakażona osoba zaraża średnio mniej niż jedną kolejną osobę. Jest to również jeden z powodów, dla których ogniska choroby zazwyczaj pozostają niewielkie.
Dla porównania: istnieją inne wskaźniki, np. w przypadku SARS-CoV-2 współczynnik R0 wynosił od 2 do 5. W przypadku odry wynosi on od 12 do 18. Już na tej podstawie widać, jak mało zakaźny jest wirus Andes. Ale może dla wyjaśnienia przeprowadźmy teraz krótką analizę, aby uzasadnić, na czym opiera się ta niska zakaźność.
Jest to bowiem połączenie czynników biologicznych i epidemiologicznych. Pierwszą przyczyną jest niskie stężenie wirusa, zwłaszcza w początkowej fazie choroby. Pacjenci bezobjawowi nie są zakaźni, a nawet osoby zakażone są wysoce zakaźne tylko przez krótki czas, co zazwyczaj ma miejsce w fazie choroby, w której występują już wyraźne i poważne objawy.
Wiele zakażeń, jeśli w ogóle, ma miejsce dopiero w późniejszych stadiach choroby. „Wiele” to i tak przesada, można powiedzieć, że wśród tych rzadkich przypadków jest większość. Tak, ale dzieje się to w momencie, gdy osoby te są zazwyczaj już izolowane lub przebywają w szpitalu, co ogranicza, że tak powiem, grupę populacji, która potencjalnie może zostać zarażona.
Drugim powodem jest to, że do zakażenia niezbędny jest bardzo bliski kontakt osobisty. Oznacza to bezpośredni kontakt np. z płynami ustrojowymi, takimi jak ślina lub krew. Już z tego powodu ogniska zakażeń ograniczają się zazwyczaj albo do kontaktów w obrębie gospodarstwa domowego, albo do osób sprawujących opiekę.
Zauważone i udokumentowane dotychczas ogniska zakażeń miały charakter sporadyczny i zawsze były niewielkie. Wynika to właśnie z tego, że nawet w sytuacjach, które można było zaobserwować np. w Chile i Argentynie, gdzie doszło do przenoszenia wirusa między ludźmi, współczynnik reprodukcji jest tak niski, czyli mniejszy od jedności, że chorzy są zazwyczaj izolowani, a przede wszystkim, że w fazie wysokiej zakaźności kontakty są ograniczone już z tego powodu, że osoby te mają ograniczony kontakt z innymi ludźmi.
Trzeba też powiedzieć, że z biologicznego punktu widzenia wirus szybko namnaża się w organizmie. Oznacza to, że choroba często przebiega u pacjentów w ciężkiej postaci. Oznacza to jednak również, że w fazie zakaźności liczba osób, z którymi chory miał kontakt, naturalnie się zmniejsza, ponieważ osoby te zazwyczaj nie przebywają już w miejscach publicznych.
Jeśli więc podsumujemy wszystkie czynniki, można powiedzieć, że tak, w przypadku wirusa Andes dochodzi do przenoszenia się z człowieka na człowieka, ale liczby są bardzo niskie, a wynika to właśnie z niskiego współczynnika reprodukcji, z krótkiej i stosunkowo późnej fazy zakaźności choroby, z faktu, że przenoszenie następuje tylko przy bliskim kontakcie oraz z tego, że zazwyczaj mobilność jest ograniczona z powodu ciężkiego przebiegu choroby w tej fazie.
To, że w kontekście tej epidemii natychmiast ponownie pojawiają się doniesienia, jakoby wiele firm już od lat pracowało nad szczepionkami przeciwko wirusowi lub białkami szczytowymi, w zasadzie dobrze wpisuje się w obraz obecnej histerii.
Osobiście mam nadzieję, że dzięki tym wyjaśnieniom udało mi się nieco przyczynić do przywrócenia obiektywizmu i że być może dzięki temu sytuację będzie można ocenić z nieco większym spokojem. W tym duchu życzę wszystkiego najlepszego.
Źródło: https://report24.news/hantavirus-hysterie-unnoetig-mikrobiologe-prof-ddr-martin-haditsch-beruhigt-und-erklaert/
- Nie ma powodu do paniki związanej z hantawirusem: Mikrobiolog prof. dr hab. Martin Haditsch uspokaja i wyjaśnia
- Hanta, Hanta! Już teraz w sieci dostępnych jest wiele przerażających paneli informacyjnych dotyczących wirusa
- Panika związana z hantawirusem – temat poruszony już w serialu „Z archiwum X” z 1998 roku
- Dr Birx wzywa do przeprowadzania testów PCR na obecność hantawirusa
- Hantawirus: Sprawdzone działanie białka z alg zamiast szczepionki genowej opartej na mRNA?
- Tylko 14% pozytywnych wyników testów PCR spełnia definicję zakażenia według badania: Czasopismo „Frontiers in Epidemiology”
- Badania potwierdzają, że lockdowny, nakazy i totalitarne ograniczenia opierały się na fałszywej iluzji PCR
- Nowe badania wykazały, że 86% przypadków COVID z dodatnim wynikiem testu PCR nie stanowiło prawdziwych zakażeń









