
W lipcu 2025 r. premier Izraela Benjamin Netanjahu złożył list nominujący prezydenta USA Donalda Trumpa do Pokojowej Nagrody Nobla. W świecie, który wyobrażaliśmy sobie dekady temu – gdzie Pokojowa Nagroda Nobla przywoływała wspomnienia Martina Luthera Kinga Jr, Desmonda Tutu, a nawet Icchaka Rabina – taki ruch mógł wywołać oburzenie lub satyrę. Dziś jednak wzbudza brwi nie dlatego, że jest szokujące, ale dlatego, że jest oczekiwane. W końcu Trump nominował się już poprzez porozumienia Abrahama, które miały na celu normalizację stosunków między Izraelem a kilkoma reżimami arabskimi, omijając jednocześnie główną kwestię: Palestyną.
Pokojowa Nagroda Nobla nigdy nie była oddzielona od władzy. Ale kiedyś udawała. Jednak w ciągu ostatnich dwóch dekad jej iluzja neutralności stawała się coraz cieńsza. Obecnie nagroda często odzwierciedla ideologiczne priorytety Zachodu – promocję demokracji, liberalizację, „pokój poprzez siłę” – zamiast prawdziwego zaangażowania w sprawiedliwość strukturalną, demilitaryzację czy niestosowanie przemocy.
Warto zadać sobie pytanie: czyj pokój tak naprawdę celebruje Nagroda Nobla?
Nagroda przyznana Barackowi Obamie w 2009 roku, zaledwie po dziewięciu miesiącach jego prezydentury, stanowiła punkt zwrotny. Została przyznana nie za to, co zrobił, ale za to, co obiecał. W tym samym roku Stany Zjednoczone nasiliły ataki dronów w Pakistanie, a w 2010 roku zintensyfikowano operacje NATO w Afganistanie. To nie pokój został nagrodzony – była to obietnica smacznego imperium.

Kiedy Malala Yousafzai otrzymała nagrodę w 2014 roku, było to zarówno zasłużone, jak i politycznie wygodne. Była ofiarą talibów, symbolem atakowanej edukacji kobiet, ale także postacią, którą Zachód mógł z łatwością wykorzystać w swojej narracji o misji cywilizacyjnej. Pokój Malali stał się symbolem indywidualnego wzmocnienia, ale oderwanym od jakiejkolwiek krytyki globalnych struktur, które produkują ubóstwo, wojnę i patriarchat.
Tymczasem w tym samym roku Palestyńczycy w Strefie Gazy dochodzili do siebie po brutalnej 51-dniowej izraelskiej ofensywie, w której zginęło ponad 2000 osób – w większości cywilów. Nie było żadnych wzmianek o Noblu. Wydaje się, że jedynym pokojem, który się liczy, jest pokój tych, którzy zgrabnie dopasowują się do liberalnego kapitalizmu, a nie tych, którzy opierają się jego machinie.
W przeszłości nagroda była przyznawana przez komitet powołany przez norweski parlament – instytucję osadzoną w politycznej orbicie Zachodu. Jej wybory odzwierciedlają geopolityczne obawy i priorytety tego porządku. Przykładowo, w 2010 roku nagrodę otrzymał chiński dysydent Liu Xiaobo, co skłoniło Chiny do zawieszenia stosunków dyplomatycznych z Norwegią. Jego wybór – choć oparty na uzasadnionych obawach dotyczących praw człowieka – nie dotyczył tylko sprzeciwu, ale także zapewnienia moralnego autorytetu rosnącym Chinom.
Porównajmy to z całkowitym milczeniem na temat Juliana Assange’a czy Edwarda Snowdena, postaci, których rewelacje ujawniły ogromne imperia inwigilacji i zbrodnie wojenne. Ich dążenie do pokoju było zbyt niewygodne, zbyt uciążliwe. Ich prawda była nieusankcjonowana.
W erze „porządku opartego na zasadach” pokój nie jest już brakiem przemocy ani triumfem sprawiedliwości. Jest marką, którą można sprzedać, ideologicznie bezpieczną. Laureaci Nagrody Nobla są obecnie często wybierani ze względu na wartość symboliczną: odzwierciedlają wersję pokoju, która raczej uspokaja niż rzuca wyzwanie dominującemu systemowi. Są „twórcami pokoju”, którzy rzadko zakłócają imperium.
Jest to szczególnie niebezpieczne dla Globalnego Południa. Ruchy na rzecz wyzwolenia, od Iranu przez Palestynę po Kongo, są często odrzucane jako „radykalne”, »brutalne« lub „nierealistyczne”, niezależnie od ich oddolnego charakteru lub roszczeń etycznych. Ich wizje pokoju – które domagają się redystrybucji, suwerenności lub demontażu struktur neokolonialnych – rzadko są uznawane przez komitet noblowski. Ponieważ pokój, według imperium, nigdy nie może być rewolucyjny.
Weźmy pod uwagę obecną sytuację w Strefie Gazy. W ciągu ostatniego roku w wyniku izraelskich bombardowań zginęło ponad 57 000 Palestyńczyków. Prawo międzynarodowe jest rutynowo łamane. Rezolucje ONZ są blokowane. Stany Zjednoczone nadal wysyłają broń. Jednak żaden członek komitetu noblowskiego nie weźmie poważnie pod uwagę oporu okupowanego narodu jako kandydata do pokoju. Pokój jest tym, co przyznaje się potężnym, gdy zaprzestają przemocy – nigdy uciskanym, gdy domagają się godności.
To nie tylko hipokryzja, to ideologiczna dyscyplina. Nagroda pomaga kształtować globalną świadomość wokół akceptowalnych norm. Mówi nam, kogo świętować, komu współczuć, a kogo wymazać.
Co zatem należy zrobić?
Nie potrzebujemy nowych nagród. Potrzebujemy nowego słownictwa. Pokój nie powinien oznaczać poddania się liberalnemu kapitalizmowi lub zwykłego zaprzestania otwartej wojny. Pokój musi zostać przedefiniowany jako przywrócenie sprawiedliwości, prawa do suwerenności i demontaż imperialnej dominacji. Musi obejmować wyzwolenie gospodarcze, naprawę środowiska i godność kulturową. To nie jest utopijne – to jest praktyczne. Ponieważ bez sprawiedliwości pokój pozostanie sloganem, a nie strukturą.
Problemem nie jest tylko Pokojowa Nagroda Nobla, ale to, co ujawnia ona na temat globalnego zarządzania. Nawet pojęcia takie jak „prawa człowieka”, »rozwój« i „demokracja” stały się polem bitwy o ideologiczną kontrolę. Instytucje na Zachodzie przedstawiają swoją wersję tych wartości jako uniwersalną, jednocześnie odsuwając na bok rdzenne, islamskie, socjalistyczne lub afrocentryczne interpretacje.
Aby stworzyć alternatywną wizję pokoju, musimy zacząć od marginesów – od Gazy, Teheranu, Caracas. Musimy słuchać ruchów, które przetrwały oblężenie. Musimy przyznać, że pokoju nie da się zbudować za pomocą bomb, a godności nie da się zapewnić za pomocą sankcji.
Do tego czasu Pokojowa Nagroda Nobla pozostanie tym, czym się stała: nagrodą dla tych, którzy sprawiają, że imperium jest wygodne – a nie dla tych, którzy czynią świat sprawiedliwym.
Źródło: https://www.globalresearch.ca/peace-nobel-prize-tool-geopolitics/5894447
- Dekret prezydenta Trumpa zmusi Amerykanów do przekazania danych biometrycznych pod groźbą utraty kont bankowych
- Stany Zjednoczone i Unia Europejska negocjują rozszerzone ramy wymiany danych biometrycznych
- NASA zdemaskowana: Rozbieżności w cieniach podczas misji Artemis II i usterki sztucznej inteligencji potwierdzają, że misja księżycowa to mistyfikacja wyreżyserowana w studiu
- Skandal związany z weryfikacją wieku: Politycy i giganci technologiczni potajemnie budują państwo totalnej inwigilacji
- Bazy danych biometrycznych: Rządy budują infrastrukturę nadzoru
- Światowi naukowcy biją na alarm w sprawie weryfikacji wieku: Niebezpieczna droga do masowej inwigilacji
- „Bezpieczeństwo dzieci” w Internecie to tylko pretekst do gromadzenia danych i inwigilacji całej populacji
- Rząd Wielkiej Brytanii szpiegował kierowców i pasażerów pojazdów elektrycznych, wykorzystując dane z telefonów komórkowych
- Hakerzy ujawniają kłamstwo dotyczące ochrony dzieci: Kontrola wieku jako pretekst do całkowitej inwigilacji
- Ochrona dzieci jako trojan: Zmierzamy w kierunku cyfrowej dyktatury
- Rząd Wielkiej Brytanii ogłasza największe wdrożenie technologii sztucznej inteligencji i rozpoznawania twarzy km
- Dziewięć organów administracji wkracza do Twojej przeglądarki i prosi o dowód tożsamości













