Menu

Brytyjczycy wstrzymują wprowadzenie cyfrowego dowodu tożsamości – Bruksela nadal rozbudowuje państwo kontrolne

25 lipca, 2026 - Unia Europejska
Brytyjczycy wstrzymują wprowadzenie cyfrowego dowodu tożsamości – Bruksela nadal rozbudowuje państwo kontrolne
0
(0)

Prawie trzy miliony Brytyjczyków doprowadziło do upadku planowanego państwowego identyfikatora cyfrowego. Nowy premier Andy Burnham musiał teraz zrezygnować z projektu „BritCard”. Podczas gdy Londyn cofa się o krok, Bruksela zmusza wszystkie państwa UE do stworzenia infrastruktury tożsamości cyfrowej, której rzekoma dobrowolność traci sens wraz z każdym kolejnym obszarem zastosowania.

Keir Starmer zaprezentował BritCard 26 września 2025 r. jako odpowiedź na nielegalne zatrudnienie i migrację. Państwowy identyfikator cyfrowy miał być oferowany wszystkim obywatelom brytyjskim i legalnym mieszkańcom oraz być obowiązkowy do końca kadencji parlamentu w celu potwierdzenia pozwolenia na pracę. „Bez identyfikatora cyfrowego nie będzie można pracować w Wielkiej Brytanii” – wyjaśnił ówczesny premier. Imię i nazwisko, data urodzenia, zdjęcie oraz informacje dotyczące obywatelstwa lub statusu pobytu miały być dostępne na smartfonie. System ten sprzedawano jako wygodny środek przeciwko pracy na czarno – w rzeczywistości ministrowie Starmera chcieli uczynić z niego fundament państwa, w którym usługi administracyjne będą w coraz większym stopniu realizowane za pośrednictwem centralnej aplikacji.

Brytyjczycy najwyraźniej nie mają ochoty na takie cyfrowe państwo kontrolne. Petycja parlamentarna przeciwko wprowadzeniu dowodu tożsamości zebrała do momentu jej zamknięcia 9 stycznia 2 984 191 podpisów. Opór objął wszystkie obozy polityczne i już w styczniu zmusił Starmera do pierwszego zwrotu: cyfrowe weryfikacje prawa do pracy miały wprawdzie pozostać, ale jako dowód miały wystarczyć również elektroniczne paszporty lub dokumenty pobytowe. W ten sposób British Card została zdegradowana z obowiązkowej przepustki na rynek pracy do oferty dobrowolnej. Otwarty przymus został przełamany, jednak sam projekt na razie nadal funkcjonował.

Wielka Brytania miała już odpowiednie doświadczenia z państwowymi dowodami tożsamości za rządów socjalistów. Rząd Partii Pracy pod przewodnictwem Tony’ego Blaira przeforsował w 2006 roku w parlamencie ustawę „Identity Cards Act”, tworząc tym samym podstawę prawną dla krajowego rejestru tożsamości zawierającego dane biometryczne. Wydano zaledwie około 15 000 kart, zanim koalicja konserwatywno-liberalna wstrzymała projekt w 2010 roku i zleciła zniszczenie rejestru. Do tego momentu zmarnowano już około 257 milionów funtów. Również Andy Burnham, pełniący wówczas funkcję sekretarza stanu ds. wewnętrznych, bronił ówczesnego przedsięwzięcia i odrzucał obawy związane z rejestrem biometrycznym jako przesadzone teorie spiskowe.

Burnham pogrzebał swoje własne polityczne dziedzictwo

To właśnie Andy Burnham położył kres tej cyfrowej inicjatywie. Po objęciu urzędu 20 lipca jedną z pierwszych decyzji rządowych było wycofanie programu BritCard. Jak wyjaśniło jego biuro, czas i pieniądze powinny być przeznaczane tam, gdzie społeczeństwo odczuwa bezpośrednią presję – przede wszystkim w zakresie kosztów utrzymania. Od 1. października ma zatem zostać zniesiony podatek VAT od energii elektrycznej dla gospodarstw domowych. Rząd szacuje, że przyniesie to ulgę wynoszącą średnio około 45 funtów na gospodarstwo domowe rocznie.

Brytyjski Urząd ds. Odpowiedzialności Budżetowej oszacował koszty cyfrowego dowodu tożsamości na około 1,8 miliarda funtów w ciągu trzech lat. Downing Street odrzuciło tę kwotę jeszcze za rządów Starmera, nie podało jednak własnej kwoty i twierdziło, że środki te i tak nie zostały jeszcze ostatecznie uwzględnione w budżecie. Teraz nowe kierownictwo socjalistów pod przewodnictwem Burnhama wykorzystuje właśnie te 1,8 miliarda funtów jako wartość anulowanego projektu i tym samym uzasadnia, że obniżka podatku od energii elektrycznej jest sfinansowana, przynajmniej w bieżącym roku budżetowym.

Brytyjczycy nie uwolnili się jednak jeszcze całkowicie od cyfrowego nadzoru. Obowiązkowe kontrole w ramach programu „Right to Work” pozostają w mocy i mają zostać rozszerzone również na pracowników gospodarki platformowej oraz osoby zatrudnione na podstawie umów zerogodzinowych. W przyszłości cyfrowe poświadczenie nie będzie już mogło być powiązane wyłącznie z jedną państwową aplikacją tożsamościową. Kontynuowane są również inne projekty cyfryzacyjne, kontrole wieku oraz ograniczenia dostępu w Internecie.

„Dobrowolność” Brukseli to oszustwo

Podczas gdy Wielka Brytania chowa swój projekt do lamusa, Unia Europejska intensywnie pracuje nad podobną, znacznie bardziej kompleksową infrastrukturą. Rozporządzenie eIDAS 2.0 zobowiązuje wszystkie państwa członkowskie do udostępnienia swoim obywatelom, mieszkańcom i przedsiębiorstwom co najmniej jednego europejskiego portfela tożsamości cyfrowej do 24 grudnia 2026 r. W przyszłości będzie można w nim przechowywać nie tylko dane z dokumentów tożsamości, ale także prawa jazdy, świadectwa ukończenia szkół, kwalifikacje zawodowe, dokumenty zdrowotne i podpisy elektroniczne. Eurokraci mówią przy tym o bezpieczeństwie, wygodzie i cyfrowej samostanowczości. Jednak w rzeczywistości powstaje jednolity system tożsamości, który łączy ze sobą usługi państwowe i prywatne.

Korzystanie z tej usługi ma rzekomo pozostać „dobrowolne” dla poszczególnych obywateli. Jednocześnie jednak Bruksela zmusza organy administracji publicznej i znaczną część sektora prywatnego do wdrożenia portfela elektronicznego do swoich systemów. Organy administracji muszą akceptować ten portfel w ramach odpowiednich usług internetowych. Od końca 2027 r. obowiązek akceptacji obejmie również większych prywatnych dostawców, o ile wymagają oni na mocy prawa lub umowy silnego uwierzytelniania online – między innymi banki, dostawców usług finansowych, dostawców energii, służby zdrowia, przedsiębiorstwa transportowe, firmy telekomunikacyjne i instytucje społeczne. Również bardzo duże platformy internetowe muszą zezwolić na korzystanie z portfela przy rejestracji.

To już wskazuje, ile z rzekomej dobrowolności faktycznie pozostanie. Nikt nie ma ustawowego obowiązku posiadania portfela. Bez niego załatwianie spraw urzędowych po prostu potrwa dłużej, korzystanie z niektórych usług stanie się bardziej uciążliwe, operacje bankowe trudniejsze, a dostęp do usług cyfrowych może w ogóle przestać być oferowany. Nowoczesny przymus nie potrzebuje policjanta, który prosi o dokumenty. Wystarczy, że życie bez tożsamości uznanej przez państwo stanie się stopniowo coraz bardziej uciążliwe, a nawet niemożliwe.

Znany plan działania WEF

Przedstawiono koncepcję „Known Traveller Digital Identity” – transgraniczną platformę tożsamości opartą na biometrii, urządzeniach mobilnych, kryptografii i rozproszonych bazach danych. W późniejszych publikacjach koncepcję tę rozszerzono na kompleksowy „ekosystem tożsamości cyfrowej”, w którym połączone są ze sobą rządy, banki, ubezpieczyciele, służba zdrowia, organizatorzy podróży i inne przedsiębiorstwa. W raporcie WEF „Reimagining Digital ID” z 2023 r. europejski portfel tożsamości został wyraźnie wymieniony jako przykład tej transformacji.

Od lat powtarzają się te same pojęcia: interoperacyjność, wiarygodność, bezpieczeństwo, wygoda i zorientowanie na użytkownika. Nie wspomina się jednak o ogromnej władzy, jaką umożliwia taka infrastruktura. Kto łączy tożsamość, pozwolenie na pracę, konto bankowe, dane zdrowotne, świadectwa edukacyjne, podróże i dostęp do Internetu w jednym wspólnym systemie cyfrowym, ten stwarza również techniczną możliwość przyznawania, ograniczania lub uzależniania dostępu od dodatkowych warunków. Twierdzenie, że obywatel zachowuje kontrolę w każdej chwili, nie zmienia faktu, że coraz więcej obszarów jego życia uzależnia się od uznanej przez państwo (ale również podatnej na ataki hakerskie) tożsamości cyfrowej.

Austria pędzi do przodu

Austria już od dawna znajduje się w samym środku tej transformacji. Ponad sześć milionów osób korzysta już z ID Austria; do 2030 roku rząd federalny zamierza osiągnąć liczbę nawet dziewięciu milionów użytkowników (czyli praktycznie całej populacji). Istniejąca infrastruktura ma zostać wyraźnie rozbudowana do postaci portfela EUDI i stać się cyfrowym kluczem do usług administracyjnych, elektronicznych zaświadczeń, bankowości oraz procedur transgranicznych. Austria zamierza już wprowadzić zakaz korzystania z mediów społecznościowych dla osób poniżej 14. roku życia, zgodnie z którym każdy, kto chce korzystać z sieci społecznościowych, będzie musiał najpierw zweryfikować swój wiek – za pomocą ID Austria lub za pośrednictwem zweryfikowanych przez KommAustria dostawców zewnętrznych. Im więcej usług zostanie przestawionych na ID Austria, tym bardziej teoretyczna staje się możliwość wycofania się z systemu.

Wycofanie się Wielkiej Brytanii pokazuje, że agenda dotycząca tożsamości cyfrowej nie jest ani nieunikniona, ani nie ma alternatywy. Prawie trzy miliony osób najpierw zniweczyło jawny przymus, a następnie doprowadziło do upadku całego projektu. W Unii Europejskiej decyzja rządu krajowego nie wystarczy już jednak, ponieważ Bruksela wprowadziła już prawny obowiązek wdrożenia portfela cyfrowego. Londyn zdołał wyciągnąć wtyczkę. Austria i pozostałe państwa UE zostaną podłączone do cyfrowej sieci kontroli – oczywiście „dobrowolnie”.

Źródło: https://report24.news/briten-stoppen-die-digitale-id-bruessel-baut-weiter-den-kontrollstaat/

Jak przydatny był ten artykuł?

Kliknij gwiazdkę, aby go ocenić!

Średnia ocena 0 / 5. Liczba głosów: 0

Jak dotąd brak głosów! Bądź pierwszym, który oceni ten artykuł.

Rozpowszechniaj zdrowie
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
najstarszy
najnowszy
0
Będę wdzięczny za opinie, proszę o komentarz.x