
Przekształcanie Unii Europejskiej w państwo inwigilacyjne wkracza w kolejną fazę. Ponieważ bezpośrednia droga do całkowitej inwigilacji obywateli została zablokowana, aparat brukselski sięga teraz po taktykę zaskoczenia. Tuż przed przerwą letnią Rada UE zamierza mimo wszystko przeforsować kontrolę czatów za pomocą prawniczych sztuczek.
Ponieważ bezpośrednia droga do „kontroli czatów 2.0” – czyli obowiązkowego i niezależnego od podejrzeń śledzenia naszej najbardziej intymnej, zaszyfrowanej korespondencji – utknęła w martwym punkcie z powodu oporu w Parlamencie Europejskim, Rada UE przystępuje teraz do kolejnego skandalicznego manewru. Taktyka ta jest równie podstępna, co przejrzysta: przepisy przejściowe (kontrola czatów 1.0), które wygasły już 3 kwietnia i pozwalały koncernom technologicznym na „dobrowolne” przeglądanie prywatnych wiadomości, mają zostać przywrócone w ramach przyspieszonej procedury za zamkniętymi drzwiami. Ponieważ formalnie nie da się po prostu przedłużyć nieobowiązującego już rozporządzenia jednym naciśnięciem przycisku, rządy w Radzie bez wahania przedstawiły projekt ustawy o identycznej treści, ale formalnie „nowy”.
Taktyczne wyczucie czasu: kiedy posłowie leżą już na plaży
Fakt, że manewr ten stanowi rażące lekceważenie demokratycznych organów kontrolnych, najwyraźniej nikomu w Brukseli nie przeszkadza. Wręcz przeciwnie: moment ten został wybrany niezwykle precyzyjnie. Rzekomo pilny projekt ma zostać przepchnięty przez Parlament Europejski już we wtorek – tuż przed letnią przerwą parlamentarną. Jeśli przyspieszona procedura zostanie zatwierdzona, głosowanie grozi w ostatnim dniu sesji. Kalkulacja eurokratów jest jasna: wielu posłów będzie wtedy i tak już spakowanych i w drodze.
Ponieważ projekt ten, co więcej, jest sprytnie wprowadzany bezpośrednio do drugiego czytania, pozostali przedstawiciele parlamentu musieliby uzyskać bezwzględną większość, aby jeszcze powstrzymać całkowitą inwigilację. Jednak biorąc pod uwagę plany urlopowe wielu posłów, nie jest to pewne. Kierownictwo eurokratów w Brukseli najwyraźniej liczy na nieobecność wielu przeciwników kontroli czatów, aby mimo wszystko przeforsować ten projekt.
Bajka o „demokracji” i „delegitymizacji”
W świetle panującego klimatu politycznego wydarzenia te nie są pozbawione pewnego absurdu. Codziennie wbija się obywatelom do głowy, że powinni obawiać się rzekomo „niedemokratycznych”, zazwyczaj prawicowych partii, i dlatego powinni bezwarunkowo podporządkować się establishmentowemu centrum. Jeśli jednak obywatel w obliczu tych bezskrupułowych brukselskich intryg wyrazi obawy przed „demokratycznymi” rządami i ich coraz bardziej groźnym państwem inwigilacyjnym, to – zgodnie z rozumieniem krajowych służb specjalnych – popełnia już „delegitymizację państwa”.
W rzeczywistości w Brukseli nikt inny jak sam establishment stopniowo ogranicza demokrację i wolności obywatelskie. Rada Europejska i Komisja Europejska i tak wydają się nabierać cech dyktatorskich: de facto robią, co chcą. To, że Parlament Europejski pozwala się tak traktować, wynika z jego DNA. „Prawdziwy” parlament, czyli rzeczywisty organ ustawodawczy, nie pogodziłby się po prostu z takim pozbawieniem praw i przejęciem władzy. Jednak Parlament Europejski cierpi na rażącą wadę demokratyczną: nie ma w ogóle własnego prawa inicjatywy ustawodawczej. Może jedynie głosować nad tym, co przedkłada mu rzeczywisty ustawodawca – nie wybierany przez naród gremium złożone z Rady i Komisji.
Źródło: https://report24.news/diktatur-durch-die-hintertuer-so-wollen-die-eu-eliten-die-chatkontrolle-doch-noch-durchdruecken/
- Dyktatura „tylnymi drzwiami”: W ten sposób elity UE chcą jednak przeforsować kontrolę czatów
- Europol: Sieć przestępcza licząca 400 000 członków ze 118 krajów terroryzuje Europę
- „Wielki Brat” za kierownicą: Bruksela planuje wprowadzenie monitoringu satelitarnego dla wszystkich kierowców
- Węgry blokują wniosek Ukrainy o przystąpienie do UE, powołując się na przedwczesne zastosowanie procedury przyspieszonej oraz obawy dotyczące praw mniejszości
- Festiwal muzyczny we Francji: 243 zatrzymania, ataki z użyciem strzykawek i napaści seksualne
- Inteligentne liczniki: Od „dobrowolnego” wprowadzenia do „dobrowolnej” rezygnacji z energii elektrycznej
- Bruksela w rękach korporacji: Budżety lobbingowe osiągają nowy rekord
- Inicjatywa “Ratujmy Europę”: Kto stoi za najszybciej rozwijającą się kampanią na rzecz reemigracji w Europie?









