
Przed wschodem słońca dziesiątki ciężko uzbrojonych oddziałów policji szturmowało domy w całych Niemczech – nie po to, by skonfiskować broń, narkotyki czy niebezpiecznych przestępców, ale by polować na obywateli oskarżonych o publikowanie „obraźliwych” komentarzy w Internecie.
W dystopijnym pokazie państwowej przesady, władze traktują teraz złośliwe tweety jak poważne przestępstwa, podnosząc alarmujące pytania o wolność słowa we współczesnych Niemczech.
Chociaż prokuratorzy twierdzą, że niemiecka konstytucja chroni wolność słowa – ale nie „mowę nienawiści” – granica między nimi stała się niebezpiecznie niejasna.
Zgodnie z niemieckim prawem, mowa, która może „podżegać do nienawiści” lub być uważana za „obraźliwą” jest kryminalizowana, pozostawiając wielu obywateli w szoku, gdy dowiadują się, że ich opinie online są nielegalne. „Nie sądzą, że to było nielegalne. Mówią: „Nie, to moja wolność słowa”” – wyjaśnił prokurator stanowy dr Matthäus Fink. „A my mówimy: ‘Nie, ty też masz wolność słowa, ale ona też ma swoje granice’”.
W przeciwieństwie do Stanów Zjednoczonych, gdzie nawet podburzające wypowiedzi są chronione na mocy Pierwszej Poprawki, władze niemieckie agresywnie ścigają komentarze online w imię ochrony „demokracji”. W rzeczywistości, jak twierdzą krytycy, dochodzi do jej erozji – cyfrowe obelgi traktowane są jako czyny przestępcze, a sprzeciw uciszany pod pozorem grzeczności.
Prokuratorzy Fink, Svenja Meininghaus i Frank-Michael Laue wyjaśnili, że niemieckie prawo kryminalizuje rozpowszechnianie złośliwych plotek i udostępnianie fałszywych cytatów. Nawet ponowne opublikowanie czegoś, co rząd deklaruje jako „fałszywe wiadomości”, może zostać uznane za przestępstwo.
Kara za udostępnianie tak zwanych „fałszywych wiadomości” może obejmować karę więzienia dla recydywistów. Jednak w większości przypadków sędzia nakłada wysoką grzywnę i konfiskuje majątek osobisty sprawcy w postaci smartfonów i komputerów.
Aby zbudować swoje sprawy, śledczy przeszukują media społecznościowe i wykorzystują dane publiczne i rządowe. Laue mówi, że czasami firmy zajmujące się mediami społecznościowymi dostarczają informacje prokuratorom, ale nie zawsze. Dlatego grupa zadaniowa zatrudnia specjalne oprogramowanie śledcze, które pomaga zdemaskować anonimowych użytkowników.
Niektórzy krytycy twierdzą, że agresywna kontrola wypowiedzi online w Niemczech może stanowić echo opresyjnych taktyk z przeszłości, rysując niepokojące podobieństwa do państwa nadzoru sprzed 80 lat, kiedy obywatele żyli w strachu, że ich słowa są monitorowane i wykorzystywane przeciwko nim przez autorytarny reżim.
Ostrzegają, że przyznanie rządowi uprawnień do określania, co stanowi „akceptowalną” mowę, może prowadzić do cenzury i tłumienia odmiennych opinii.
Pozostaje pytanie: kto decyduje o tym, gdzie leżą te granice i jak długo potrwa, zanim ta „ochrona” zamieni się w całkowitą kontrolę?
Źródło: https://thepeoplesvoice.tv/german-police-launch-dawn-raids-to-arrest-citizens-over-offensive-social-media-posts/
- Opór wobec nowego porządku świata: Twój technokratyczny obóz niewolniczy

- Globalne ograniczenia wolności słowa: Nadchodzi cyfrowa dyktatura, a rządy zamykają obywateli za „nieprzyzwoite” treści

- Niewidzialna wojna: Demaskowanie systemu bestii i wojny przeciwko ludzkiej duszy

- Elon Musk ogłasza, że serwis X wkrótce „całkowicie zablokuje” teorie spiskowe

- Australia uchwala ustawę upoważniającą policję do aresztowania obywateli publikujących „dezinformacje” w Internecie

- Wielka Brytania ogłasza obowiązkowe cyfrowe identyfikatory dla wszystkich noworodków: „Rodzice, którzy odmówią, zostaną uwięzieni”

- Rząd niemiecki zamierza więzić obywateli publikujących „dezinformacje” w serwisie X

- Haniebne uwięzienie Reinera Fuellmicha: Niemiecka wojna z wolnością słowa

- Cyfrowy gułag jest gilotyną dla suwerennej ludzkości

- Cyfrowe łańcuchy: Jak banki centralne budują gospodarkę, z której nie ma ucieczki

- Jak Google manipuluje postrzeganiem szczepionek: Efekt wyszukiwarki, który zmienia przekonania opinii publicznej

- Globalny kompleks cenzury: W jaki sposób Stany Zjednoczone, NATO i organizacje pozarządowe ograniczają wolność słowa


