
Dyktat klimatyczny zawarty w „Europejskim Zielonym Ładzie” powoduje problemy gospodarcze i wzrost inflacji w całej Europie. Prezydent Polski Karol Nawrocki zamierza teraz poddać pod głosowanie obywateli kwestię destrukcyjnego dyktatu klimatycznego UE oraz „handlu emisjami”. Jak można było się spodziewać, lewica w kraju jest oburzona rozsądnym podejściem konserwatywnego głowy państwa.
W Unii Europejskiej wciąż są rozsądni czołowi politycy, którzy sprzeciwiają się katastrofalnej „polityce klimatycznej” Brukseli. Takim politykiem jest również prezydent Polski Karol Nawrocki. Ten konserwatywny przywódca, sprawujący urząd od zeszłego roku, obiecał podczas kampanii wyborczej, że będzie chronił krajowy przemysł, a także zwiększy siłę nabywczą społeczeństwa. Teraz przechodzi od słów do czynów i złożył wniosek o przeprowadzenie ogólnokrajowego referendum.
Na platformie X jednoznacznie wskazał, kto ponosi winę za obecną trudną sytuację gospodarczą: unijny pakt klimatyczny (Green Deal) oraz system handlu uprawnieniami do emisji CO₂ (ETS). Niszcząca ocena Nawrockiego: „Green Deal i ETS oznaczają wyższe ceny energii, spadek konkurencyjności naszej gospodarki oraz załamanie produkcji rolnej”.
Słowa te z pewnością trafiają do serc milionów ciężko pracujących obywateli. Pytanie, które prezydent chce przedłożyć narodowi, jest bardzo istotne: Polacy mają bezpośrednio zagłosować, czy chcą nadal popierać politykę klimatyczną, która „doprowadziła do wzrostu kosztów utrzymania obywateli, cen energii oraz kosztów prowadzenia działalności gospodarczej i rolniczej”. To szczere pytanie, które jednak spotyka się z ogromnym niezadowoleniem ze strony ekologicznych partii lewicowych.
Wiceprzewodnicząca Senatu Magdalena Biejat (Partia Lewicy) napisała na X: „Ta propozycja trafi tam, gdzie jej miejsce – do kosza”. Obawy obywateli przed ubóstwem spowodowanym gwałtownym wzrostem cen energii są więc dla Lewicy „na śmietnik”. Zamiast tego, całkowicie oderwana od rzeczywistości, twierdziła, że to nie szalona polityka UE, ale „uzależnienie od węgla i ropy” powoduje wzrost cen. Również jej koleżanka partyjna Anna Maria Żukowska natychmiast nazwała inicjatywę prezydenta „absurdalną”.
Jednak inicjatywa Nawrockiego nie pojawiła się przypadkowo. Produkcja energii elektrycznej w Polsce opiera się głównie na krajowych elektrowniach węglowych i własnym wydobyciu węgla. Środki Brukseli powodują jednak stopniowe sztuczne podwyższanie kosztów wytwarzania energii z węgla. A wszystko to tylko po to, aby Polska została pokryta (i tak tam nieskutecznymi) farmami słonecznymi i wiatrowymi.
Teraz piłka jest po stronie polskiego Senatu. Izba ta, kontrolowana przez proeuropejską koalicję lewicową, musi zatwierdzić referendum. Czy odmówią obywatelom prawa głosu, aby chronić brukselski dyktat klimatyczny? Prezydent Nawrocki już teraz ostrzega elity przed takim posunięciem: „Zgoda na referendum jest wyrazem szacunku dla głosu obywateli”. A kto odmówi tego szacunku, zostanie ukarany przez obywateli przy urnach wyborczych.
Źródło: https://report24.news/polens-praesident-will-volksabstimmung-gegen-den-eu-klimawahnsinn/
- Prezydent Polski chce zorganizować referendum przeciwko unijnemu szaleństwu klimatycznemu
- Francuskie samoloty z bronią atomową wysłano do Polski w ramach przygotowań do ewentualnych ataków na Rosję i Białoruś
- Polska usuwa określenia „mężczyzna” i „kobieta” z formularzy małżeńskich, ponieważ rząd wdraża orzeczenie Trybunału Sprawiedliwości UE, które wcześniej odrzucił jako naruszenie suwerenności
- Polska rozszerza swoje wpływy w krajach bałtyckich: Autostrada „Via Baltica”
- Polska i Węgry są zagrożone przez Ukrainę, ale nadal pozostają podzielone przez nią
- Polska odegra kluczową rolę w realizacji strategii bezpieczeństwa narodowego Trumpa (NSS) w Europie
- Trzech ukraińskich sabotażystów ARESZTOWANYCH w Polsce za posiadanie sprzętu hakerskiego
- Polacy domagają się zaprzestania pomocy socjalnej dla ukraińskich uchodźców









