
Autor: Mike Adams
Rewolucja robotyczna będzie sterowana zdalnie
Świat technologii huczy od obietnic, że humanoidalne roboty przejmą obowiązki domowe. Firmy takie jak 1X Technologies przyjmują zamówienia w przedsprzedaży na robota NEO za 20 000 dolarów lub 500 dolarów miesięcznie, a chińska firma UniX AI twierdzi, że Panther jest pierwszym na świecie humanoidalnym robotem usługowym przeznaczonym do rzeczywistego użytku domowego [1]. Chcę jednak powiedzieć jedno: to starannie wykreowana iluzja. To, co sprzedaje się jako początek ery autonomicznej robotyki domowej, to w dużej mierze zdalnie sterowany teatr lalkowy, a kiedy nabywcy odkryją, że wynajmują tylko ulepszoną wersję humanoidalnego robota zdalnie sterowanego przez pracownika w innym kraju, reakcja będzie ogłuszająca.
Jak wielokrotnie podkreślałem w moich audycjach, marketing tych robotów jest oderwany od rzeczywistości [2]. Na przykład robot NEO w dużym stopniu opiera się na teleoperacji – człowiek w odległej sterowni, wyposażony w gogle VR i czujniki ruchu, kieruje każdym ruchem robota [3]. To nie jest autonomiczny pomocnik, jakiego sobie wyobrażaliście; to droga marionetka. Społeczeństwo zasługuje na poznanie prawdy, zanim zainwestuje tysiące dolarów w maszynę, która nie jest bardziej niezależna niż samochód zdalnie sterowany.
Prawda o zdalnym sterowaniu
Wyjaśnijmy najpierw terminologię. Alan Winfield w swojej książce „Robotics: A Very Short Introduction” wyjaśnia, że roboty teleoperowane są „sterowane zdalnie przez ludzi” i wyraźnie różnią się od robotów autonomicznych, które nie wymagają żadnej interwencji człowieka [4]. To, co sprzedaje firma 1X i inne podmioty, to głównie humanoidy teleoperowane, a nie roboty autonomiczne. Jeśli samochodzik Twojego dziecka wymaga, by kierował nim człowiek, nazywasz go samochodem RC. Zgodnie z tą samą logiką humanoid, który wymaga zdalnego operatora, jest humanoidem RC, a nie robotem.
Oszustwo sięga głębiej. W niedawnym wywiadzie podkreśliłem, że model teleoperacji oznacza, iż w pętli zawsze znajduje się człowiek, często w kraju o niskich płacach, kontrolujący działania robota [2]. Budzi to poważne obawy dotyczące prywatności – czy chcesz, aby zagraniczny pracownik zaglądał przez kamery Twojego robota, gdy ten krąży po Twoim salonie? [3]. Firmy celowo zacierają granicę między teleoperacją a autonomią, aby wywołać szum i zwiększyć liczbę zamówień przedpremierowych. Kiedy rzeczywistość da o sobie znać, zaufanie zniknie.
Dlaczego Twój dom jest koszmarem dla robotyki
Nawet pomijając kwestię „przynęty i zamiany” w przypadku zdalnego sterowania, wizja w pełni autonomicznego humanoida poruszającego się po typowym mieszkaniu pozostaje w sferze fantazji. Dom to chaotyczne, nieprzewidywalne środowisko: bałagan, zwierzęta domowe, raczkujące dzieci, uchylone drzwi, ślizgające się dywaniki, kable wijące się po podłodze oraz progi między pokojami. Dla człowieka poruszanie się po takich warunkach jest proste, ale dla czujników i algorytmów robota to prawdziwy koszmar. Natomiast hale fabryczne są skrupulatnie kontrolowane – mają płaskie, jednolite powierzchnie, znane obiekty w stałych lokalizacjach i przewidywalne oświetlenie. To nie przypadek, że branża robotyki skupia się na wdrożeniach komercyjnych „do konkretnych celów” w fabrykach i magazynach [5]. Jak donosi Ava Grace, „Fabryki są głównym punktem startowym dla robotów humanoidalnych, a na czele tej zmiany stoi przemysł motoryzacyjny” [6].
Weźmy pod uwagę niedawny incydent w Makau, gdzie robot humanoidalny przestraszył starszą kobietę na ulicy i został „zatrzymany” przez policję [7]. Było to stosunkowo przewidywalne środowisko zewnętrzne. Wyobraźmy sobie, że ten sam robot próbuje podnieść zabawkę małego dziecka, podczas gdy między jego nogami biegnie pies, a przewód od odkurzacza plącze się wokół jego kostek. Domy stanowią nieskończony zbiór zmiennych, z którymi obecne systemy sztucznej inteligencji i czujników nie potrafią sobie niezawodnie poradzić. Dopóki roboty nie będą w stanie konsekwentnie radzić sobie z figlarnym pudlem bez przewracania się i przypadkowego przygniecenia go, nie ma dla nich miejsca w naszych salonach.
Dlaczego dane szkoleniowe są niewystarczające
Wyszkolenie robota do wykonywania zadań w domu wymaga milionów przykładów z życia codziennego. Nawet najbardziej zaawansowane systemy, takie jak humanoidalny robot Figure wykorzystujący sieci neuronowe do prac kuchennych, wymagają wielu godzin nieprzerwanej pracy w stałym otoczeniu, aby sprawiać wrażenie autonomicznych [8]. Nie da się jednak wyszkolić robota na każdy unikalny bałagan w domu – przypadkowe rozmieszczenie butów, sposób, w jaki kot przewraca wazon, klocki dziecka na dywanie. Jak zauważono w książce „Robot Builders Bonanza”, zbudowanie solidnej autonomii wymaga intensywnego uczenia się metodą prób i błędów w docelowym środowisku [9].
Pojazdy autonomiczne zgromadziły miliardy mil danych z jazdy, a mimo to nadal borykają się z nietypowymi sytuacjami. Dom ma znacznie więcej zmiennych niż droga, a roboty kroczące są z natury trudniejsze do ustabilizowania niż te kołowe. Nawet przy użyciu platformy Cosmos firmy Nvidia do generowania danych syntetycznych różnica między symulacją a chaotyczną rzeczywistością zagraconego domu pozostaje ogromna [10]. Większość dzisiejszego uczenia się robotów nadal opiera się na zdalnie sterowanych demonstracjach, które są czasochłonne i zawodne [11]. Pomysł, że uniwersalne roboty domowe są tuż za rogiem, ignoruje fundamentalny problem z danymi: nie da się wyszkolić robota na nieskończony chaos ludzkich przestrzeni życiowych.
Bardziej realistyczna przyszłość
Nie zrozumcie mnie źle – roboty (w końcu) zmienią świat. Najpierw jednak będą działać w kontrolowanych, przewidywalnych środowiskach. Szpitale już teraz wykorzystują autonomiczne roboty transportowe do przewożenia materiałów i bielizny pościelowej, czego przykładem jest współpraca BayCare z firmą Rovex [12]. Magazyny i fabryki automatyzują powtarzalne zadania, stosując coraz bardziej zaawansowane rozwiązania. Na zewnątrz zobaczymy roboty do prac ogrodniczych, wyrywania chwastów i zbierania śmieci – zadań, w których otoczenie jest na tyle uporządkowane, że pozwala na niezawodną autonomię [13].
Robot domowy to ostatnia granica, a jest on daleki od gotowości. Nie wierzcie w ten szum, dopóki robot nie będzie w stanie poruszać się po domu z mokrą podłogą, ciekawskim maluchem i liniejącym zwierzakiem bez pomocy człowieka. Dopóki dane szkoleniowe nie poradzą sobie z atakiem oszalałego kota, trzymajcie portfele zamknięte. Prawdziwa rewolucja nadchodzi, ale nie przybędzie w postaci zdalnie sterowanych obietnic i miesięcznych opłat za leasing w wysokości 500 dolarów. Będzie następować krok po kroku, od fabryk przez szpitale do podwórek, a dopiero potem, po latach postępów, trafi do naszych domów.
Źródło: https://www.naturalnews.com/2026-05-08-the-robot-revolution-in-your-home.html
- Rewolucja robotów w Twoim domu? Nie licz na to
- Amerykańska firma zamierza produkować 100 000 humanoidalnych robotów rocznie, które trafią do naszych salonów
- Ujawniono tajny projekt Pentagonu mający na celu połączenie żołnierzy z maszynami
- Okno się zamyka: Chatboty AI szkodzą zdrowiu publicznemu, rozpowszechniając fałszywe informacje
- Front algorytmiczny: Ukraina stała się światowym laboratorium wojennym w dziedzinie sztucznej inteligencji
- Amerykańska firma wykorzystuje humanoidalne roboty na Ukrainie do testów terenowych
- Dlaczego wszystkie modele sztucznej inteligencji są lewicowe?
- Największy bank w Wielkiej Brytanii rozważa zastąpienie pracowników przez sztuczną inteligencję









