
– Większość obywateli Francji uważa obecnie, że są świadkami demograficznej wymiany ludności francuskiej na ludność spoza Europy, głównie z Afryki.
– W 2025 r. liczba wydanych zezwoleń na pobyt osiągnęła rekordowy poziom 4,5 mln, a liczba nowych zezwoleń wzrosła o 11 procent.
– 66 procent francuskich respondentów postrzega tę zmianę demograficzną jako zjawisko negatywne.
– Obawy te wykraczają poza podziały polityczne – 64 procent wyborców socjalistów i 37 procent zwolenników samego Macrona zgadza się, że wymiana ta ma miejsce.
– Liderzy prawicy domagają się zaostrzenia kontroli imigracyjnych w miarę narastania presji społecznej na rząd.
Jeszcze niedawno dyskusje na temat „wielkiej wymiany” we Francji były lekceważone jako skrajny alarmizm, temat z mrocznych zakamarków i internetowych labiryntów. Teraz już tak nie jest. Nowe badanie przeprowadzone przez renomowaną firmę badawczą IFOP wykazało, że sześciu na dziesięciu obywateli Francji doszło do przekonania, że ludność ich kraju jest wypierana przez osoby pochodzenia pozaeuropejskiego, głównie z Afryki. Nie jest to już szept z politycznych marginesów; to ryk dochodzący z serca francuskiej republiki.
Francuski urząd imigracyjny odnotował w 2025 r. 4,5 mln aktywnych zezwoleń na pobyt – liczba ta nigdy nie była wyższa, wzrosła o około 3% dzięki kartom pobytu długoterminowego i stałego. Liczba nowych zezwoleń wzrosła o 11 procent do 384 000, częściowo dzięki 65-procentowemu wzrostowi liczby przyjęć z powodów humanitarnych. Osoby legalnie przebywające we Francji stanowią obecnie około jednej dwunastej dorosłej populacji kraju.
Większość ocenia to negatywnie
W badaniu IFOP zapytano również obywateli Francji, czy uważają tę zmianę za pozytywną, czy negatywną. Odpowiedź była jednoznaczna: 66 procent respondentów stwierdziło, że postrzega tę transformację jako zjawisko negatywne, podczas gdy zaledwie 9 procent uznało ją za pozytywną. Kolejne 7 procent pozostało niezdecydowanych.
Wyniki te są spójne w różnych grupach wiekowych i wśród zwolenników różnych opcji politycznych. Chociaż zwolennicy Ruchu Narodowego Marine Le Pen, co nie jest zaskoczeniem, wyrazili największe zaniepokojenie (81%), to aż 64% wyborców Partii Socjalistycznej również wyraziło obawy. Nawet wśród zwolenników prezydenta Emmanuela Macrona 37% zgodziło się, że następuje wymiana. Obawy te nie ograniczają się do prawicy; jest to nastroje ogólnokrajowe.
Kiedy w 2025 roku Francja wydała 4,5 miliona ważnych zezwoleń na pobyt, ustanowiła rekord, który znacznie przewyższa wszelkie wyniki z poprzednich dziesięcioleci. Co trzecie zezwolenie wydano z powodów rodzinnych – łącznie 1,5 miliona – a co piąte stanowiło automatyczne przedłużenie. Jednocześnie liczba wydaleń osiągnęła najwyższy poziom od dziesięciu lat, wynosząc 24 985, ale liczba ta nadal pozostaje znacznie niższa od napływu imigrantów.
Od 2014 r. liczba osób mieszkających we Francji, które urodziły się za granicą, wzrosła o ponad 20 procent i wynosi obecnie około 9,3 miliona — blisko 14 procent całej populacji. Najnowszy raport OECD „International Migration Outlook” szacuje, że w 2024 r. liczba osób przybywających do Francji w ramach migracji długoterminowej wyniesie nieco poniżej 300 000. Wysoka migracja netto w coraz większym stopniu równoważy spowolnienie tempa przyrostu naturalnego we Francji.
Liderzy prawicy zabierają głos
Marion Maréchal, liderka partii Identité Libertés, nie milczała. Dwa tygodnie temu opublikowała na X następujący wpis: „Według @IfopOpinion 60% Francuzów uważa, że jesteśmy świadkami »zastąpienia ludności francuskiej przez ludność spoza Europy, głównie z Afryki«. Niestety, nasi rządzący należą do tych 40%”. Skrytykowała francuskich przywódców za ich niezmienne stanowisko: „przede wszystkim nie róbmy nic!”.
Jordan Bardella z Ruchu Narodowego również podniósł alarm. Bardella jasno dał do zrozumienia, że jego zdaniem Unia Europejska musi zmienić obecne przepisy, aby uniemożliwić swobodny przepływ w strefie Schengen osobom posiadającym pozwolenie na pobyt. Maréchal była jeszcze bardziej konkretna, wzywając do zamknięcia strefy Schengen na granicy z Hiszpanią, opisując to jako „kluczowe działanie mające na celu odstraszenie i ochronę Francuzów oraz Europejczyków”.
Historia, która doprowadziła do tej chwili
Nie jest to nowy niepokój, lecz problem narastający od dziesięcioleci. W 1968 roku około trzech czwartych imigrantów we Francji pochodziło z innych krajów europejskich. Dzisiaj, według danych INSEE, około połowa z nich wywodzi się z krajów afrykańskich. Zmiana ta była ogromna, a opinia publiczna w końcu dostrzegła te dane.
Sondaż ifop stanowi polityczne trzęsienie ziemi, którego Paryż nie może zignorować. Ponieważ 60 procent obywateli uważa, że charakter demograficzny ich kraju ulega zmianie, a 66 procent ocenia to jako zjawisko negatywne, presja na wybranych urzędników będzie się tylko nasilać. Debata publiczna wyszła poza kwestionowanie rzeczywistości zmian demograficznych i skupia się obecnie na pytaniu, dlaczego rząd na to pozwolił.
Francja stoi na rozdrożu. Albo jej przywódcy uznają obawy wyraźnej większości i odpowiednio dostosują politykę, albo będą kontynuować dotychczasowe działania, o co oskarża ich Maréchal. Dane sondażowe sugerują, że bierność może nie być już opcją. Francuzi wypowiedzieli się, a ich przesłanie jest jednoznaczne.
Źródła wykorzystane w tym artykule obejmują:
Źródło: https://www.naturalnews.com/2026-05-04-poll-france-population-replacement-non-europeans.html
- Sondaż pokazuje, że 60% Francuzów uważa, iż ludność kraju jest zastępowana przez obcokrajowców spoza Europy
- Nowa dziura w budżecie Ukrainy: 90 miliardów euro z Unii Europejskiej to już za mało
- Unia Europejska otwiera nową furtkę: Czy teraz czeka nas jeszcze fala migrantów z Bangladeszu?
- Unia Europejska bierze na cel kierowców samochodów z silnikami spalinowymi: Czy teraz czeka nas jeszcze podatek karny od benzyny?
- Von der Leyen wyraziła zadowolenie: „Zielony paszport” dla internetu powstanie na wzór rozwiązania wprowadzonego podczas pandemii
- Hiszpański premier Sánchez otwiera granice: 500 000 nielegalnych imigrantów zyskuje swobodę przemieszczania się w Unii Europejskiej
- Podatnicy z Unii Europejskiej finansują jachty oligarchów: 90 miliardów na luksusowe życie w Kijowie?
- Europa ponownie toczy „wojnę z witaminami”: W jaki sposób ograniczenia Unii Europejskiej mogą pogłębić cichy kryzys zdrowia publicznego









