
W całej Europie nabiera tempa niebezpieczny nacisk regulacyjny, który może wkrótce pozbawić obywateli dostępu do znacznej ilości niezbędnych składników odżywczych, od których ich organizmy zależą, aby przetrwać i rozwijać się.
Pod mylącym hasłem „bezpieczeństwa” Unia Europejska (UE) zmierza w kierunku wprowadzenia drakońskich ograniczeń dotyczących dozwolonych dawek witamin i minerałów zawartych w suplementach.
Wprowadzane w czasie, gdy badania pokazują, że niedobory mikroelementów są powszechne w całej Europie, planowane ograniczenia stanowią głęboko cyniczny atak na zdrowie, życie i wolność wyboru milionów ludzi . Jeśli zostaną wprowadzone, zakazy stosowania suplementów w wyższych dawkach, zamiast chronić zdrowie publiczne, celowo je podważą. Głównym beneficjentem będzie przemysł farmaceutyczny i jego „biznes na chorobach”.
Korzenie tego autorytarnego posunięcia sięgają ponad dwóch dekad wstecz. W 2002 roku UE przyjęła tzw. dyrektywę w sprawie suplementów diety, prawo ustanawiające ścisłe kontrole dotyczące tego, jakie formy witamin i minerałów mogą być zawarte w suplementach diety sprzedawanych w Europie. Jednak w obliczu ogromnego sprzeciwu konsumentów, kwestia dopuszczalnych dawek pozostała wówczas nierozwiązana. Od tego czasu wysiłki mające na celu wprowadzenie ogólnounijnych limitów wielokrotnie stanęły w miejscu. Doniesienia sugerują obecnie, że Komisja Europejska – niewybieralny organ wykonawczy Europy – przygotowuje się do podjęcia działań w 2026 roku. Propozycja powinna zaniepokoić każdego, kto troszczy się o zdrowie, naukę lub zdrowy rozsądek.
Nadmierne regulacje
Za zamkniętymi drzwiami unijni regulatorzy opracowują tzw. modele „oceny ryzyka”, które traktują witaminy nie jako niezbędne składniki odżywcze, lecz jako potencjalne zagrożenia, które należy ściśle kontrolować. Rozważane podejście opiera się na skrajnej ostrożności – tak skrajnej, że graniczy z absurdem. Zamiast badać, jakie poziomy witaminy i minerały są faktycznie potrzebne ludziom do osiągnięcia i utrzymania optymalnego zdrowia, nacisk kładziony jest głównie na hipotetyczne ryzyko wynikające z nadmiernego spożycia. W rezultacie powstaje podejście regulacyjne, które ignoruje znacznie bardziej palące i powszechne zagrożenie, jakim jest przewlekłe niedożywienie.
To nie jest drobne niedopatrzenie – to fundamentalna porażka polityki zdrowia publicznego. Wiadomo, że miliardy ludzi na całym świecie cierpią na niedobory niezbędnych składników odżywczych. Niedobór witaminy D jest widoczny w całej populacji europejskiej, na przykład, podczas gdy niedobór witaminy C jest zaskakująco powszechny na całym świecie. W niedawnym przeglądzie naukowym niedobór magnezu został opisany jako „cichy” kryzys zdrowia publicznego.
W tym kontekście ograniczanie dostępu do suplementów w wyższych dawkach jest nie tylko błędne, ale wręcz lekkomyślne. Dla wielu osób produkty te są jedynym praktycznym sposobem na uzupełnienie niedoborów i utrzymanie zdrowia. W związku z tym, narzucając arbitralnie niskie limity, UE ryzykuje odcięciem tej drogi życiowej. Prawdopodobnym rezultatem nie będzie poprawa bezpieczeństwa, ale pogłębienie tych samych niedoborów, które już obciążają systemy opieki zdrowotnej i obniżają jakość życia.
Jeszcze bardziej niepokojąca jest wadliwa metodologia leżąca u podstaw tych propozycji. Eksperci ostrzegają, że stosowane modele opierają się na nierealistycznych założeniach i najgorszych scenariuszach, które w niewielkim stopniu odzwierciedlają sposób, w jaki ludzie faktycznie stosują suplementy. Jednak te wyimaginowane zagrożenia są traktowane z większą wagą niż rzeczywiste dowody na powszechne niedobory i ich konsekwencje. Jeśli to błędne podejście się utrzyma, niezliczone produkty mogą zniknąć z rynku z dnia na dzień, a inne staną się nieskuteczne.
To nie jest prawodawstwo oparte na dowodach naukowych – to nadużycie przepisów. I niesie za sobą ogromne koszty. Ograniczona dostępność produktów, wyższe ceny i mniej sensownych opcji sprawią, że konsumenci będą mieli ograniczone możliwości dbania o własne zdrowie. Osoby z największymi potrzebami – osoby z chorobami przewlekłymi, ograniczeniami dietetycznymi lub zwiększonym zapotrzebowaniem na składniki odżywcze – odczują to najmocniej.
Musimy zatem zastanowić się, kto skorzysta na tej szkodliwej zmianie przepisów. Witaminy i minerały od dawna stanowią bezpieczny, niedrogi i łatwo dostępny sposób wspierania zdrowia i zapobiegania chorobom. Umożliwiają one zaspokajanie potrzeb żywieniowych i unikanie kosztownych interwencji medycznych. Z kolei leczenie farmakologiczne wiąże się ze znacznymi kosztami i udowodnionym ryzykiem. Ograniczanie dostępu do skutecznych suplementów diety nieuchronnie doprowadzi do większego uzależnienia od metod opartych na lekach. Niezależnie od tego, czy jest to celowe, czy nie, rezultat jest jasny: coraz większe uzależnienie od przemysłu farmaceutycznego.
Ironia jest rażąca. Witaminy należą do najbezpieczniejszych substancji, jakie ludzie mogą spożywać. Organizm ludzki potrzebuje ich do niezliczonych procesów biologicznych, od produkcji energii po obronę immunologiczną. Narzucanie restrykcyjnych limitów – na poziomach znacznie niższych od uznanych za bezpieczne – to rozwiązywanie problemu, który nie istnieje, a jednocześnie ignorowanie problemu, który dotyczy milionów ludzi.
Europa stoi na rozdrożu
Wszystko to rodzi kluczowe pytanie: jak to możliwe, że polityka zdrowia publicznego w Europie stała się tak oderwana od rzeczywistości? W czasach, gdy dowody naukowe coraz częściej potwierdzają rolę suplementów mikroelementów w zapobieganiu chorobom przewlekłym i wspieraniu zdrowia psychicznego , UE wydaje się gotowa pójść w przeciwnym kierunku. Zamiast rozszerzać dostęp do skutecznych narzędzi żywieniowych, przygotowuje drastyczne środki mające na celu ich ograniczenie.
Konsekwencje błędnego rozumowania nie będą abstrakcyjne. Będą mierzone rosnącymi wskaźnikami niedoborów, rosnącymi kosztami opieki zdrowotnej i możliwym do uniknięcia ludzkim cierpieniem. Będą widoczne u dzieci urodzonych z chorobami, którym można zapobiec, u dorosłych zmagających się z chorobami i zmęczeniem oraz u osób starszych, którym grozi przyspieszony spadek. Takiego wyniku nie da się obronić.
Europa stoi zatem na rozdrożu. Może wybrać racjonalne, oparte na dowodach naukowych podejście, które uznaje zasadniczą rolę żywienia w promowaniu zdrowia. Albo może obrać ścieżkę nadmiernych ograniczeń, kierując się nieuzasadnionymi obawami i przestarzałymi założeniami. To pierwsze rozwiązanie wzmocniłoby pozycję jednostek i wzmocniło zdrowie publiczne. To drugie przyniesie odwrotny skutek.
Jeśli te skandaliczne plany zostaną zrealizowane, UE nie tylko będzie regulować rynek suplementów, ale także wypowie otwartą wojnę podejściu do zdrowego odżywiania. A ofiary będą liczone nie w nagłówkach gazet, ale w cichym rozprzestrzenianiu się niedoborów i problemów zdrowotnych na całym kontynencie. Jedynymi osobami, które będą świętować, będą kadra zarządzająca i akcjonariusze przemysłu farmaceutycznego.
Źródło: https://www.globalresearch.ca/european-union-restrictions-silent-public-health-crisis/5922880
- Europa ponownie toczy „wojnę z witaminami”: W jaki sposób ograniczenia Unii Europejskiej mogą pogłębić cichy kryzys zdrowia publicznego
- Unia Europejska ukrywa przed policją poufne dane dotyczące przemytników
- Ładunki wybuchowe przy rurociągu: Akt terrorystyczny wymierzony w Orbána i Vučicia udaremniono w ostatniej chwili
- Rekord: Państwa Unii Europejskiej wyprzedały 1,2 miliona paszportów – Niemcy na czele
- Proces we Francji: Masoni, agenci i policjanci stworzyli morderczy gang mafijny
- Upokarzająca kapitulacja Niemiec dowodzi, że zachodnia polityka energetyczna jest samobójstwem
- Militaryzacja Unii Europejskiej poprzez przekształcanie zakładów cywilnych w fabryki broni
- „Całkowita utrata poczucia rzeczywistości”: W ten sposób UE chce powstrzymać swój własny upadek









