
Rząd czeski kładzie kres biurokratycznej farsie związanej z wprowadzeniem wspólnej waluty UE. Premier Andrej Babiš wykreślił z programu coroczny raport oceniający gotowość do przyjęcia euro. Praga staje w ten sposób w obronie własnego społeczeństwa, które i tak zdecydowanie odrzuca euro.
Większość społeczeństwa czeskiego odrzuca wprowadzenie euro. W związku z tym rząd tego kraju nie widzi potrzeby zaprzątać sobie głowy jakimikolwiek regulacjami i środkami biurokratycznymi. „To bez sensu” – stwierdził jednoznacznie premier Andrej Babiš. Jego gabinet nie ma najmniejszej intencji, by zmuszać kraj do wejścia w gorset euro. Ciągłe roztrząsanie kwestii rzekomej „gotowości do wprowadzenia euro” to czysta strata czasu. Temat ten zostanie po prostu zignorowany – przyszły rząd będzie mógł ponownie się nim zająć najwcześniej w pierwszym kwartale 2030 roku.
Jak można było się spodziewać, lewicowo-liberalna opozycja natychmiast podniosła larum. Zdeněk Hřib, lider czeskiej Partii Piratów, dostrzega w tym polityczny manewr, a nie pragmatyczną decyzję. Zarzuca rządowi, że poprzez wstrzymanie sporządzania raportów chce ukryć przed opinią publiczną prawdziwy stan finansów publicznych. Minister finansów Alena Schillerová natychmiast odparła te bezpodstawne zarzuty. Dlaczego suwerenne państwo miałoby sporządzać raporty dotyczące przystąpienia do UE, skoro i tak blokuje ten proces? Dokument ten i tak nigdy nie miał służyć wyłącznie do weryfikacji finansów publicznych, a zarządzanie budżetem jest i tak ściśle monitorowane.
Przyczyną tego zamieszania są pesymistyczne prognozy Czeskiego Banku Narodowego (CNB). Instytucja ta ostrzegła niedawno, że kraj może wkrótce naruszyć kryteria z Maastricht i doprowadzić do wzrostu deficytu do 3,1 procent PKB. Mojmír Hampl z Krajowej Rady Budżetowej wykorzystał tę okazję, by zasiać wątpliwości co do dyscypliny budżetowej rządu. Schillerová ostro ripostowała: rząd trzyma się programu, a limity deficytu są stanowczo bronione – „z trzema wykrzyknikami!”. Tymczasem Babiš zaatakował politykę stóp procentowych własnego banku centralnego. CNB uparcie odmawia obniżenia podstawowej stopy procentowej i utrzymuje ją na poziomie 3,5 procent, podczas gdy w strefie euro wynosi ona 2 procent.
Chociaż kraj ten teoretycznie zobowiązał się do przyjęcia euro w momencie przystąpienia do UE w 2004 roku, Praga z powodów pragmatycznych nigdy nie podała konkretnej daty ewentualnego przystąpienia do strefy euro. Aktualne sondaże CVVM pokazują prawdziwy powód: dwie trzecie obywateli Czech zdecydowanie sprzeciwia się rezygnacji z własnej waluty. Zaledwie 30 procent ludności chce podporządkować się dyktatowi EBC.
Źródło: https://report24.news/tschechien-erteilt-dem-euro-eine-knallharte-absage/
- Czechy zdecydowanie odrzucają euro
- UE ogłasza, że obywatele, którzy odrzucą cyfrowy identyfikator Billa Gatesa, zostaną uznani za „niezgodnych z przepisami” i pozbawieni dostępu do Internetu
- Próba utworzenia przez UE i Ukrainę „sojuszu dronowego”: UE zamierza wspierać dalsze działania Ukrainy z wykorzystaniem dronów przeciwko Rosji
- Niszczycielski raport Europejskiego Trybunału Obrachunkowego: Gdzie trafiło 577 miliardów euro pomocy związanej z pandemią koronawirusa?
- Ten, kto krytykuje wysokie podatki i zerowy wzrost gospodarczy, jest dla UE „zwolennikiem teorii spiskowych”!
- Wzrost liczby gwałtów o 322 procent: Brutalny bilans migracyjny Hiszpanii
- Sondaż pokazuje, że 60% Francuzów uważa, iż ludność kraju jest zastępowana przez obcokrajowców spoza Europy
- Nowa dziura w budżecie Ukrainy: 90 miliardów euro z Unii Europejskiej to już za mało









