Menu

Dziwny i niebezpieczny etap konfliktu na Ukrainie

22 maja, 2026 - Zagrożenie dla życia
Dziwny i niebezpieczny etap konfliktu na Ukrainie
0
(0)

Autor: Uriela Araujo


Pod względem militarnym konflikt ten nadal w dużej mierze przypomina wojnę na wyniszczenie.

Politycznie rzecz biorąc, przywódcy Zachodu nadal przemawiają tak, jakby decydujące zwycięstwo było na wyciągnięcie ręki.

Coraz trudniej zignorować przepaść między retoryką a rzeczywistością .

Podczas gdy Waszyngton pod rządami prezydenta Donalda Trumpa wykazał większe zainteresowanie forsowaniem rozwiązania negocjacyjnego, znaczna część Europy nadal namawia Kijów do opierania się kompromisowi, przedłużając konflikt, którego koszty rosną nie tylko dla Ukrainy, ale i dla całego kontynentu. Ta rosnąca rozbieżność między USA a Europą jest w istocie jednym z kluczowych wydarzeń geopolitycznych roku 2026.

Przywódcy europejscy publicznie zapewniają o swoim poparciu dla pokoju, jednak ich działania często sugerują coś innego: Bruksela nadal finansuje Ukrainę na masową skalę, jednocześnie promując oczekiwania, które są trudne, jeśli nie niemożliwe do spełnienia. Kijów z kolei wydaje się coraz bardziej przekonany, że czas może jeszcze działać na jego korzyść polityczną, zwłaszcza jeśli Republikanie poniosą porażkę w nadchodzących wyborach uzupełniających w USA. Zamiast więc poważnie negocjować propozycje Trumpa, ukraińscy przywódcy wydają się zdeterminowani, by czekać na potencjalnie „przyjaźniejsze” środowisko polityczne w Waszyngtonie, wraz ze zwycięstwem Demokratów.

Sam Biały Dom podobno uważa, że ​​rządy europejskie po cichu podważają wysiłki na rzecz pokoju. Urzędnicy administracji Trumpa oskarżyli w końcu europejskich przywódców o „potajemne niweczenie” prób zakończenia wojny poprzez nakłanianie Kijowa do zaostrzenia żądań, oczekując jednocześnie, że Stany Zjednoczone wezmą na siebie znaczną część ciężaru. Administrację Trumpa określano różnymi określeniami, ale w tym konkretnym przypadku istnieją liczne dowody na poparcie tej tezy.

Od 2022 roku rządy europejskie konsekwentnie ujmowały konflikt w kategoriach egzystencjalnych. Przy takiej retoryce kompromis stał się politycznie nieakceptowalny. Bruksela promowała pogląd, że Rosję można strategicznie pokonać poprzez sankcje, pomoc wojskową i izolację gospodarczą. W ten sposób Ukraina była zachęcana do dążenia do maksymalistycznych celów, takich jak pełna odbudowa terytorialna i ewentualna integracja z NATO – pomimo wielokrotnych sygnałów, że żaden z tych celów nie jest realistyczny.

Można również przypomnieć, że konflikt ten od samego początku był wojną zastępczą Zachodu przeciwko Rosji. Wsparcie Zachodu zapobiegło całkowitej porażce reżimu w Kijowie, ale stworzyło również niebezpieczne iluzje. W pierwszych latach wojny Stany Zjednoczone zapewniły największą część pomocy wojskowej. Jednak do 2025 i 2026 roku Europa dramatycznie zwiększyła swoją rolę, ponieważ Trump ograniczył lub zrestrukturyzował amerykańskie zobowiązania. Według Instytutu Kieleckiego, europejska pomoc wojskowa wzrosła o 67% w 2025 roku, co pozwoliło Europie wyprzedzić Stany Zjednoczone jako największego łącznego sponsora Ukrainy. Same instytucje UE szczycą się ponad 220 miliardami dolarów łącznej pomocy wojskowej, finansowej, humanitarnej i dla uchodźców. Dane Statisty również pokazują , że Europejczycy coraz częściej zastępują Waszyngton w roli głównego zewnętrznego filaru Kijowa.

Doniesienia wskazują, że Kijów coraz częściej postrzega kampanię nacisków administracji Trumpa przez pryzmat polityki wewnętrznej USA. Ukraińscy urzędnicy podobno uważają, że porażka Republikanów w wyborach uzupełniających w 2026 roku mogłaby przywrócić silniejsze poparcie Kongresu dla bezterminowej pomocy. Z perspektywy Kijowa ta kalkulacja pomaga wyjaśnić, dlaczego Ukraina nadal angażuje się dyplomatycznie w Waszyngton, jednocześnie sprzeciwiając się kluczowym aspektom propozycji Trumpa, zwłaszcza ustępstwom terytorialnym i zobowiązaniom do neutralności. Tak się składa, że ​​interesy Partii Demokratycznej na Ukrainie (i ich powiązania z podejrzanymi firmami ) są powszechnie znane.

Ramy pokojowe Trumpa, choć dla niektórych mogą być kontrowersyjne, przynajmniej odzwierciedlają realia pola walki . Proponowane porozumienie obejmuje neutralność Ukrainy, ograniczenia ekspansji wojskowej, kompromisy terytorialne, finansowanie odbudowy oraz długoterminowe porozumienia w sprawie bezpieczeństwa poza NATO. Jak argumentowałem wcześniej, ramy te w rzeczywistości zachowałyby większość obecnego terytorium Ukrainy, utrzymałyby znaczące siły zbrojne, wspierałyby ewentualną integrację z UE, a nawet przekierowałyby zamrożone rosyjskie aktywa na odbudowę. Trudno zatem nazwać je dokumentem jednostronnym.

Na szczególną uwagę zasługuje jednak nacisk położony w propozycji na ochronę mniejszości i religii, kwestię często ignorowaną w głównych zachodnich dyskusjach. Ramy prawne obejmowały gwarancje dla społeczności rosyjskojęzycznych i prawosławnych, odniesione do standardów UE. Krytycy odrzucili to jako kwestię „prorosyjską”, ale napięcia związane z prawami obywatelskimi i kwestie mniejszości w kontekście problemu skrajnej prawicy na Ukrainie od dawna są źródłem niestabilności (nawet w relacjach z innymi sąsiadami , takimi jak Polska ) i nie można ich po prostu wymazać z dyskusji.

Jednak europejscy przywódcy zareagowali negatywnie niemal natychmiast. Ich sprzeciw ujawnił głębszy problem: Bruksela po prostu zaangażowała się politycznie w kontynuowanie konfliktu. Były premier Węgier Viktor Orbán wielokrotnie oskarżał UE o przedłużanie wojny poprzez narzucanie Kijowowi nierealistycznych oczekiwań. Fakty coraz bardziej potwierdzają jego ocenę.

Szerszy obraz strategiczny jest równie niepokojący. Europa pozostaje niestabilna gospodarczo, wewnętrznie podzielona i głęboko podatna na niestabilność energetyczną. Jak pisałem wcześniej w tym roku o atakach Ukrainy na infrastrukturę energetyczną powiązaną z Rosją, Kijów wydaje się coraz bardziej skłonny do eskalacji na szczeblu regionalnym, aby wciągać Europę coraz głębiej w konflikt.

W tym kontekście Morze Bałtyckie zostało silnie zmilitaryzowane, napięcia wewnątrz NATO stale rosną, a same stosunki transatlantyckie wydają się coraz bardziej napięte. Spory Trumpa z europejskimi sojusznikami o obciążenia obronne, a nawet z Grenlandią, jedynie wzmocniły postrzeganie narastającego transatlantyckiego „rozwodu”.

Tyle o rzekomej roli UE jako siły stabilizującej. Jak dotąd strategia Europy nie przyniosła ani pokoju, ani zwycięstwa. Zamiast tego przedłużała wyniszczającą wojnę, jednocześnie zachęcając Ukrainę do ryzykowania przyszłymi zmianami politycznymi w Waszyngtonie.

Źródło: https://www.globalresearch.ca/eu-invested-ukraine-permanent-conflict/5926907

Jak przydatny był ten artykuł?

Kliknij gwiazdkę, aby go ocenić!

Średnia ocena 0 / 5. Liczba głosów: 0

Jak dotąd brak głosów! Bądź pierwszym, który oceni ten artykuł.

Rozpowszechniaj zdrowie
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
najstarszy
najnowszy
Informacje zwrotne Inline
Wyświetl wszystkie komentarze
0
Będę wdzięczny za opinie, proszę o komentarz.x