Menu

Technologia w stylu Frankensteina w oborze: Neurochipy mają zamienić krowy w maszyny do produkcji mleka

22 czerwca, 2026 - Rolnictwo
Technologia w stylu Frankensteina w oborze: Neurochipy mają zamienić krowy w maszyny do produkcji mleka
0
(0)

Firmy zajmujące się neurotechnologią chcą wszczepiać krowom mikroczipy głęboko w mózg, aby zdalnie sterować ich ciałem i umysłem. Celem jest maksymalne zwiększenie zysków w przemyśle mleczarskim. Krytycy i etycy biją na alarm, ostrzegając przed znęcaniem się nad zwierzętami i sprowadzaniem istot żywych do roli zdalnie sterowanych, biologicznych maszyn. Kiedy nadejdzie kolej na ludzi?

We współczesnym rolnictwie panuje ogromna presja kosztowa. Aby zwiększyć wydajność, pracuje się jednak obecnie nad „rozwiązaniami” wysoce wątpliwymi pod względem etycznym: neurochipami, które zamierza się wszczepiać krowom. Rosyjska firma Neiry ogłosiła z dumą we wrześniu 2025 roku, że przeprowadzono już zabiegi chirurgiczne, podczas których pięciu krowom wszczepiono elektrody głęboko w te obszary mózgu, które odpowiadają za rozród i apetyt. Idea jest taka: produkcja mleka ma być stymulowana praktycznie „na naciśnięcie przycisku”. Jeśli apetyt krowy spadnie, system automatycznie ingeruje w mózg za pomocą bodźców neuromodulacyjnych, aby zmusić zwierzę do ponownego jedzenia, co ma na celu zwiększenie produkcji mleka. Zwierzę traci przy tym wszelką autonomię nad swoimi najbardziej naturalnymi instynktami.

Dla neuroetyków, obrońców praw zwierząt i naukowców takie postępowanie jest koszmarem. Lori Marino, neurobiolog z Uniwersytetu George’a Washingtona, wyraża to jednoznacznie: „To po prostu moralnie niewłaściwe”. Krowy odczuwają bardzo złożone emocje. Obecnie próbuje się całkowicie kontrolować umysł i mózg zwierząt oraz pozbawić je wszelkiej możliwości samodzielnego wyboru. L. Syd M. Johnson, neuroetyk z SUNY Upstate Medical University, podziela tę opinię. Neiry traktuje krowy ostatecznie jedynie jako „maszyny biologiczne”. Technologia ta służy wyłącznie maksymalizacji zysków na potrzeby konsumpcji ludzkiej – dobrostan zwierząt nie odgrywa tu najmniejszej roli.

Zagrożenia związane z tymi inwazyjnymi zabiegami na mózgu są ogromne. Chociaż Neiry twierdzi, że zabiegi te charakteryzują się „100-procentowym wskaźnikiem przeżywalności”, a zwierzęta czują się dobrze, nie ma jednak niezależnych weryfikacji tych twierdzeń. Historia takich eksperymentów neuronowych stanowi zresztą krwawy rozdział. Wystarczy pomyśleć o Neuralink, firmie Elona Muska zajmującej się chipami mózgowymi. Według doniesień podobne eksperymenty doprowadziły tam do śmierci około 1 500 zwierząt, w tym małp, które zginęły w okrutnych okolicznościach lub zostały sparaliżowane. Nie ujawnia się, ile bydła musi umrzeć w męczarniach podczas tych eksperymentów, zanim dowie się, gdzie dokładnie należy umieścić elektrody, aby zapewnić „optymalną produkcję mleka”. To tylko skutki uboczne nauki. Ponadto firma Neiry nie jest nowicjuszem, jeśli chodzi o dziwaczne eksperymenty: dopiero w grudniu 2025 roku firma chwaliła się stworzeniem tak zwanych „biodronów” z gołębi. Za pomocą neurochipów umieszczonych w mózgu ma być sterowane zachowanie ptaków, aby wykorzystać je jako tanią alternatywę dla tradycyjnych dronów.

Co tak naprawdę oznacza dla wrażliwej istoty bycie sterowanym zdalnie? Adam Shriver, specjalista ds. etyki biomedycznej, ostrzega, że zwierzęta mogą odczuwać, iż są kontrolowane przez siłę zewnętrzną – stan ten może wywoływać ogromny stres. Doświadczenia z medycyny ludzkiej związane z głęboką stymulacją mózgu (DBS), stosowaną na przykład u pacjentów z chorobą Parkinsona, wskazują na przerażające skutki uboczne. W badaniach ludzie zgłaszali utratę poczucia własnej tożsamości lub kontroli nad sobą; w pojedynczych przypadkach występowały nawet stany maniakalne. Istotna różnica polega na tym, że człowiek może opisać swoje objawy i dobrowolnie wyrazić zgodę na leczenie. Zwierzę nie może ani wyrazić zgody, ani poinformować nas, jakie psychiczne męki przeżywa, gdy obce impulsy elektryczne przejmują kontrolę nad jego umysłem.

Jak to często bywa w przypadku takich eksperymentów, samo dobrostan zwierząt nie odgrywa żadnej roli. Chodzi o zysk, a to, co zaczyna się od kontroli zachowania zwierząt, prawdopodobnie w pewnym momencie zostanie zastosowane również u ludzi. W dystopijnym scenariuszu takie implanty mogłyby kiedyś posłużyć do uczynienia z ludności posłusznych niewolników technokratycznej elity. Lub, jak to eufemistycznie nazywają myśliciele z WEF: transhumanizm. Dzisiaj neurochip mówi krowom, kiedy mają jeść i produkować mleko – jutro będzie mówił ludziom, co mają robić.

Źródło: https://report24.news/frankenstein-technologie-im-kuhstall-neuro-chips-sollen-kuehe-zu-milchmaschinen-machen/

Jak przydatny był ten artykuł?

Kliknij gwiazdkę, aby go ocenić!

Średnia ocena 0 / 5. Liczba głosów: 0

Jak dotąd brak głosów! Bądź pierwszym, który oceni ten artykuł.

Rozpowszechniaj zdrowie
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
najstarszy
najnowszy
0
Będę wdzięczny za opinie, proszę o komentarz.x