Menu

Minus 84 stopni! Rekord zimna pozostaje niezauważony

5 sierpnia, 2026 - Klimat
Minus 84 stopni! Rekord zimna pozostaje niezauważony
0
(0)

Podczas gdy pojedyncze rekordy upałów regularnie pojawiają się w nagłówkach gazet jako rzekomy dowód globalnego kryzysu klimatycznego, niezwykły napływ mrozu na Antarktydzie prawie nie przyciąga uwagi. 18 lipca w stacji badawczej Concordia odnotowano wstępną temperaturę minus 84,1 stopnia Celsjusza – według Ventusky’ego jest to najniższa temperatura na Ziemi od 2012 roku. Pojedynczy odczyt nie dowodzi ani ocieplenia, ani ochłodzenia, jednak skrajnie zróżnicowane podejście mediów do takich ekstremalnych zjawisk pogodowych mówi samo za siebie.

Automatyczna stacja meteorologiczna w Concordii zarejestrowała tę wyjątkowo niską temperaturę w sobotę na płaskowyżu wschodnioantarktycznym. Temperatura wynosząca minus 84,1 stopnia była tylko o 0,6 stopnia wyższa od dotychczasowego rekordu stacji, wynoszącego minus 84,7 stopnia, zmierzonego 13 sierpnia 2010 roku. Firma Weather Company określa tę wartość jako najniższą odnotowaną gdziekolwiek na Ziemi od 2012 roku, zaznacza jednak, że pomiar ma charakter wstępny i musi zostać oficjalnie potwierdzony. Niemniej jednak jest to niezwykle interesujące zjawisko związane z niskimi temperaturami, którego najwyraźniej nie obserwowano od około 14 lat.

Stacja Concordia położona jest na tak zwanym Dome C, na wysokości 3 230 metrów, i jest prowadzona wspólnie przez Francję i Włochy. Znajdująca się tam automatyczna stacja meteorologiczna o numerze WMO 89625 dostarcza od 2005 roku przez cały rok dane pomiarowe dotyczące temperatury, wilgotności powietrza, ciśnienia atmosferycznego i wiatru. Jej położenie głęboko w głębi kontynentu stwarza niemal idealne warunki do występowania ekstremalnego zimna: trwająca miesiące noc polarna, rzadkie i wyjątkowo suche powietrze, potężna pokrywa lodowa oraz praktycznie brak chmur, które mogłyby hamować promieniowanie cieplne. Jeśli dodatkowo wiatr jest słaby, powietrze przy powierzchni ziemi schładza się coraz bardziej.

Oficjalny rekord świata w zakresie temperatury powietrza przy powierzchni nadal wynosi minus 89,2 stopnia. Wartość tę zmierzono 21 lipca 1983 roku w radzieckiej stacji Wostok, a następnie potwierdziła ją Światowa Organizacja Meteorologiczna. Satelity wykryły wprawdzie nad niektórymi obszarami płaskowyżu wschodnioantarktycznego temperatury powierzchniowe sięgające nawet minus 98 stopni, jednak są to temperatury powierzchni lodu, a nie temperatury powietrza zmierzone zgodnie ze standardami meteorologicznymi. Takich wartości nie można zatem bezpośrednio ze sobą porównywać, są one jednak interesujące.

Pogoda staje się klimatem dopiero w przypadku upałów

Gdyby stacja meteorologiczna gdzieś w południowej Europie lub Ameryce Północnej odnotowała wyjątkowo wysokie temperatury, typowe nagłówki w mediach byłyby zapewne już gotowe. Pojedynczy odczyt zostałby zaznaczony na mapach temperatur kolorem od czerwonego do ciemnofioletowego, opatrzony dramatycznymi sformułowaniami i natychmiast umieszczony w szerszym kontekście globalnego ocieplenia. Fakt, że lokalne zjawiska pogodowe same w sobie nie świadczą o długoterminowym trendzie klimatycznym, odgrywa wówczas w relacjach mediów głównego nurtu zazwyczaj jedynie drugoplanową rolę. W przypadku wyjątkowego mrozu nagle obowiązuje natomiast naukowo poprawna zasada: pogoda to nie klimat.

Właśnie w tym tkwi prawdziwa wymowa wartości z Concordia. Minus 84,1 stopnia nie obala tezy o globalnym ociepleniu, tak samo jak pojedynczy upalny lipcowy dzień nie może udowodnić jego skali. Klimat składa się z długoterminowych zmian zachodzących na przestrzeni dziesięcioleci, podczas gdy lokalne rekordy wynikają z prądów powietrznych, zachmurzenia, wiatru, wysokości nad poziomem morza i regionalnych warunków ciśnieniowych (czyli aktualnej pogody). Zmiany klimatyczne mogą wprawdzie z czasem wpływać na pogodę, ale również w tym przypadku obowiązuje zasada, zgodnie z którą należy uwzględnić wiele czynników zarówno klimatycznych, jak i pogodowych.

To, jak wybiórczo traktuje się takie ekstremalne zjawiska, pokazała właśnie ta sama stacja już w marcu 2022 roku. Wówczas temperatura w Concordii wzrosła do minus 11,5 stopnia, czyli o około 40 stopni powyżej poziomu typowego dla tej pory roku. Światowa Organizacja Meteorologiczna odniosła się do tego zdarzenia, a międzynarodowe media obszernie relacjonowały niezwykłe ocieplenie na Antarktydzie. Natomiast obecne odchylenie w przeciwnym kierunku prawie nie jest odnotowywane poza kilkoma portalami pogodowymi i sieciami społecznościowymi.

Nawet WMO przyznała przy okazji późnego uznania rekordu mrozu w Grenlandii, że w tak przez nią nazwanej „erze zmian klimatycznych” uwaga skupia się przede wszystkim na nowych rekordach upałów. Chodziło wówczas o minus 69,6 stopnia, które zmierzono już w grudniu 1991 roku, ale uznano za rekord dopiero prawie trzy dekady później. Meteorolodzy określili tę wartość jako ważne przypomnienie o ogromnych kontrastach temperaturowych na Ziemi. Takie przypomnienie dostarcza teraz również Concordia – tyle że najwyraźniej znacznie gorzej wpisuje się ono w świat codziennych wiadomości.

Zamiast nieustannie podsycać panikę klimatyczną, należałoby oceniać zarówno rekordy upałów, jak i mrozów według tych samych kryteriów i traktować je jako interesujące zjawiska ekstremalne, które znaczenie klimatyczne nabierają dopiero w kontekście dłuższych szeregów pomiarowych. Z geologicznego punktu widzenia nasza planeta nadal znajduje się w epoce lodowcowej, a dokładniej w stanie „Icehouse”, charakteryzującym się ogromnymi, trwałymi pokrywami lodowymi – nawet jeśli obecnie żyjemy w okresie interglacjalnym w ramach tej epoki lodowcowej. Temperatury powietrza wynoszące około minus 90 stopni na płaskowyżu antarktycznym i ponad plus 55 stopni w najgorętszych regionach pustynnych są jak najbardziej możliwe na tej samej planecie. Podczas wcześniejszych faz cieplarnianych, na przykład w niektórych okresach kredy i wczesnego eocenu, bieguny były w dużej mierze wolne od lodu, a różnice temperatur między wysokimi a niskimi szerokościami geograficznymi były znacznie mniejsze. Niektóre rekonstrukcje wskazują nawet na temperaturę powierzchni morza w tropikach wynoszącą 40 stopni i więcej, inne metody dają niższe wartości. Dla dzisiejszej cywilizacji ludzkiej takie warunki wiązałyby się w każdym razie z zupełnie innym rozkładem obszarów nadających się do zamieszkania.

Źródło: https://report24.news/minus-84-grad-kaelterekord-bleibt-unbeachtet/

Jak przydatny był ten artykuł?

Kliknij gwiazdkę, aby go ocenić!

Średnia ocena 0 / 5. Liczba głosów: 0

Jak dotąd brak głosów! Bądź pierwszym, który oceni ten artykuł.

Rozpowszechniaj zdrowie
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
najstarszy
najnowszy
0
Będę wdzięczny za opinie, proszę o komentarz.x