Menu

Zmieniające się warunki operacyjne: Radykalne zmiany w niemal każdym aspekcie wojny

17 czerwca, 2026 - Geopolityka
Zmieniające się warunki operacyjne: Radykalne zmiany w niemal każdym aspekcie wojny
0
(0)

Wojna rosyjsko-ukraińska, która trwa już cztery lata, oraz konflikt irańsko-amerykańsko-izraelski, który trwa już ponad 40 dni i którego skutki są odczuwalne do dziś, pokazały całemu światu, że środowisko operacji bojowych przeszło radykalną i rewolucyjną transformację.

Obszary działań wojennych w powietrzu, na lądzie, na powierzchni, pod wodą, a nawet pod ziemią zaczęły ulegać przekształceniom pod względem symetrycznych i asymetrycznych form walki.

Radykalne zmiany zachodzą w niemal każdym aspekcie wojny – od systemów uzbrojenia po czujniki, od struktur dowodzenia i kontroli po procesy wykrywania celów i niszczenia ich.

Jednak systemy bezzałogowe niewątpliwie znajdują się w centrum tej transformacji. Niski koszt, wysoka dostępność, powszechne zastosowanie i możliwości operowania rojem zapewniane przez bezzałogowe statki powietrzne, lądowe, morskie i podwodne otworzyły dyskusję na temat wielu doktryn, które od ponad wieku sprawdzają się na polu walki. Obecnie najważniejszym czynnikiem decydującym o przyszłości wojny jest nowe rozumienie operacyjne, tworzone przez systemy bezzałogowe, a nie platformy załogowe.

Zmiana w powietrzu

Można powiedzieć, że wiele sił zbrojnych na świecie dynamicznie przechodzi na zakup i produkcję uzbrojonych bezzałogowych statków powietrznych (AUAV) i bezzałogowych bojowych statków powietrznych (UCAV). Wiele sił powietrznych i firm zbrojeniowych postrzega obecnie myśliwce piątej generacji jako ostatni ważny etap w erze załogowych myśliwców. Dlatego wspólną cechą projektów szóstej generacji jest nie tylko produkcja bardziej zaawansowanego samolotu załogowego, ale także przekształcenie platformy załogowej w system współpracujący z wieloma bezzałogowymi statkami powietrznymi. Celem jest przekształcenie załogowego myśliwca z samodzielnej platformy bojowej w dowódcę misji, który zarządza bezzałogowymi myśliwcami (lojalnym skrzydłowym) wokół niego. W tej strukturze znaczna część misji tłumienia obrony powietrznej, walki elektronicznej, rozpoznania i ataków wysokiego ryzyka będzie realizowana przez systemy bezzałogowe, podczas gdy pilotowane statki powietrzne będą w tyle i przejmą zarządzanie operacjami sieciocentrycznymi.

Bezzałogowe statki powietrzne (UCAV) na paradzie z okazji Dnia Zwycięstwa w Chinach w 2025 r.

W tym kontekście koncepcja lojalnego skrzydłowego dynamicznie się rozwija. Od lat 30. XXI wieku, obok samolotów załogowych, upowszechnią się mieszane eskadry złożone z kilkudziesięciu bezzałogowych samolotów bojowych. W tym kontekście, załogowe samoloty nie znikną całkowicie, ale to w dużej mierze systemy bezzałogowe będą przyjmować pierwsze ciosy i angażować się w najniebezpieczniejsze misje, jednocześnie pełniąc rolę decydenta i zarządzającego misją. Z tego powodu decydującą siłą w walce powietrznej po 2040 roku nie będą pojedyncze myśliwce, lecz zintegrowane systemy rojowe, składające się z platform załogowych i bezzałogowych.

Najważniejszymi platformami Turcji w ramach tej koncepcji są Bayraktar KIZILELMA i ANKA III. Oba systemy są rozwijane do współpracy z TAI Kaan w przyszłości. Z tego powodu Turcja już teraz tworzy ważną infrastrukturę w ramach koncepcji wspólnych operacji załogowych i bezzałogowych, która jest uważana za jeden z podstawowych elementów walki powietrznej szóstej generacji.

Zmiana na morzu

Rola bezzałogowych pojazdów nawodnych (USV) operujących na powierzchni w operacjach morskich rośnie z dnia na dzień. Dzięki bezzałogowym pojazdom nawodnym, które są tanie i dalekie od politycznych konsekwencji strat ludzkich w sieciocentrycznym podejściu do prowadzenia wojny, uzyskuje się korzyści w wymiarze mnożnika sił w rozpoznaniu, obserwacji, wykrywaniu celów, walce elektronicznej i misjach uderzeniowych. Na szczególną uwagę zasługuje fakt, że roje nawodnych USV zapewniają kontrolę szerokiego obszaru przy niskich kosztach, zmniejszają ryzyko strat ludzkich i zwiększają elastyczność operacyjną sił morskich. Wykorzystanie ukraińskich USV nie tylko przeciwko okrętom rosyjskim, ale także przeciwko nieuzbrojonym statkom handlowym, a nawet na obszarach morskich objętych jurysdykcją państw trzecich bez oznaczeń, flag i znaków identyfikacyjnych, wskazuje, że pojazdy te będą bardzo często wykorzystywane w nadchodzącym okresie, zwłaszcza w obszarach przybrzeżnych, takich jak Morze Egejskie i wschodnia część Morza Śródziemnego.

Brytyjski RNMB 
Harrier , autonomiczny USV systemu obrony przeciwminowej Atlas Elektronik ARCIMS (2020) (OGL v1.0)

Precyzja powierzchni

Z drugiej strony, biorąc pod uwagę dzisiejsze szybko rozwijające się sieci satelitarne, wielowarstwowe systemy czujników, wspomagane sztuczną inteligencją możliwości wykrywania celów oraz technologie precyzyjnego rażenia dalekiego zasięgu, tajność platform operujących na wodzie stopniowo zanika. Już wkrótce, w pierwszych godzinach intensywnej wojny morskiej, nie tylko duże okręty wojenne, ale także bezzałogowe pojazdy morskie operujące na wodzie staną się głównymi celami siły ognia pochodzącej z powietrza, powierzchni i innych elementów marynarki wojennej. Z tego powodu platformy nawodne, które mają największe szanse na przetrwanie w przyszłych wojnach morskich, to małe jednostki, które potrafią wykorzystać cienie radarowe tworzone przez wąskie zatoki, fiordy, wyspy, wysepki i skały, pozostawiając niskie sygnatury radarowe, akustyczne i podczerwone. Platformy te będą w stanie zminimalizować ryzyko wykrycia, pozostając w miejscu w obszarach, w których się znajdują, i unikając użycia aktywnych czujników. Napędzane pasywnymi źródłami informacji, będą czekać na dogodny moment, aby zachować inicjatywę ofensywną przeciwko siłom przeciwnika i mogą wywołać nieoczekiwane efekty na polu bitwy. W wojnie morskiej przyszłości przewaga na wodzie nie będzie należeć do największych ani najpotężniejszych platform, ale do elementów, które zostaną wykryte najpóźniej i zareagują we właściwym momencie.

Podwodne

Gdy bada się historię bitew morskich, niezmienny pozostaje fakt, że podwodna rzeczywistość pozostaje tajemnicą. Dziś, pomimo rewolucji cyfrowej, obejmującej sztuczną inteligencję i komputery kwantowe, największym sprzymierzeńcem okrętu podwodnego wciąż pozostaje mrok dna morskiego. Podczas II wojny światowej Stany Zjednoczone walczyły z Japonią na Pacyfiku, mając do dyspozycji około 300 okrętów podwodnych, zatapiając przy tym około 1300 statków handlowych i ponad 200 okrętów wojennych. Zatopiony tonaż handlowy wynosi około 5,3 miliona ton brutto. Amerykańskie okręty podwodne zniszczyły ponad połowę japońskiej floty handlowej i większość jej morskich zasobów ropy, paraliżując gospodarczy i wojskowy system logistyczny Imperium Japońskiego, który odegrał równie ważną rolę w dostawach japońskich okrętów, co bomby atomowe. Niemcy z kolei zbudowały podczas wojny 1200 okrętów podwodnych i wykorzystały około 800 z nich w aktywnej działalności. Niemieckie okręty podwodne zatopiły około 2800 statków handlowych i setki okrętów wojennych należących do aliantów, wysyłając na dno morza łącznie od 14 do 15 milionów ton brutto tonażu handlowego. Jest to najwyższy tonaż zatopień osiągnięty przez jakąkolwiek flotę podwodną w historii. Niewątpliwie to właśnie ciemność pod wodą przyczyniła się do tego sukcesu.

U-995 , typowy okręt podwodny typu VIIC/41 wystawiony w Laboe Naval Memorial w pobliżu Kilonii w Niemczech (CC BY-SA 2.0)

Podczas II wojny światowej Winston Churchill przyznał, że

„ Jedyną rzeczą, która naprawdę mnie przerażała podczas wojny, było niebezpieczeństwo ze strony okrętów podwodnych”.

Churchilla przeraziło nie lądowanie armii niemieckiej na wybrzeżach Anglii. Przeraziło go to, że Wyspy Brytyjskie pogrążyły się w głodzie, braku paliwa i załamaniu gospodarczym. Bo los państwa wyspiarskiego często rozstrzyga się nie na lądzie, lecz na morskich szlakach transportowych. Bitwa o Atlantyk to jedna z najdobitniejszych lekcji, jakie dała historia.

Admirał Frank Kelso III, dowódca Marynarki Wojennej USA w latach 1991–1994, tak opisał trudności związane z zanurzaniem się:

„Potrafimy wykryć mały kawałek metalu w głębi kosmosu, ale czasami nie jesteśmy w stanie wykryć obiektu podwodnego znajdującego się 100 metrów pod nami”.

Ten fakt nie zmienił się przez ostatnie trzydzieści lat. To właśnie niewidzialność prawdziwej łodzi podwodnej. Dziś, pomimo wszystkich rewolucji technologicznych, od sztucznej inteligencji po big data, od komputerów kwantowych po systemy bezzałogowe, zasady akustyki wciąż obowiązują pod wodą. Niepewność akustyki daje okrętowi podwodnemu przewagę, jakiej nie miała żadna broń w historii. Podwodna rzeczywistość pozostanie tajemnicą, dopóki nie zostanie wynaleziony inny system detekcji zamiast energii akustycznej. Z tego powodu zarówno państwa silne, jak i słabe ponownie zwracają uwagę na załogowe i bezzałogowe okręty podwodne.

W całej historii okręty podwodne, dzięki swojej niewidzialności, zmieniały równowagę strategiczną, wpływały na losy państw i często decydowały o wyniku wojen. Z tego powodu okręt podwodny jest nie tylko platformą bojową, ale także gwarancją przetrwania państw. Najskuteczniejszym środkiem odstraszania opracowanym przez ludzkość są dziś nie hipersoniczne pociski balistyczne bazowania lądowego, lecz okręty podwodne z pociskami balistycznymi (SSBN), które bezszelestnie przemierzają głębiny mórz. Ten fakt leży u podstaw utrzymania przez USA, Rosję, Chiny, Anglię i Francję pozycji globalnego mocarstwa. Nie bez powodu admirał Siergiej Gorszkow, twórca radzieckiej strategii morskiej, powiedział:

„Okręty podwodne stanowią główną siłę marynarki wojennej”.

Mao Zedong wykazał się także następującą historyczną determinacją, kiedy Chiny wciąż zmagały się z ubóstwem i głodem:

„Będziemy budować okręty podwodne o napędzie atomowym, nawet jeśli miałoby to zająć dziesięć tysięcy lat”.

Dziś ta strategiczna wola leży u podstaw dążenia Chin do stania się globalną potęgą otwierającą się na oceany.

Popyt na sprzęt podwodny wzrośnie

Według stanu na rok 2026 na świecie jest 195 krajów, z czego tylko około 120 posiada siły morskie. Spośród nich około 42 państwa, w tym Turcja, eksploatuje sprawne okręty podwodne. Obecnie mocarstwa globalne i regionalne nadal inwestują w okręty podwodne. Stany Zjednoczone przeznaczają setki miliardów dolarów na swoją flotę okrętów podwodnych o napędzie atomowym. Podczas gdy Rosja buduje nowe klasy okrętów Borej i Jasen, Chiny z roku na rok zwiększają swoją potęgę podwodną. Wśród tych państw liczba państw eksploatujących autonomiczne bezzałogowe okręty podwodne wynosi około 15. W XX wieku elitarnym klubem potęgi morskiej były państwa posiadające okręty podwodne. W drugiej ćwierci XXI wieku nowym elitarnym klubem stały się państwa eksploatujące autonomiczne systemy podwodne dalekiego zasięgu. Obecnie około 10 krajów produkuje autonomiczne pojazdy podwodne, które mogą samodzielnie operować pod wodą i przenosić broń o zasięgu setek mil.

Sytuacja w Turcji nie jest inna. Kiedy powstała Marynarka Wojenna Republiki, głównodowodzący Mustafa Kemal Atatürk umieścił okręt podwodny w centrum swojej floty. Uznał bowiem, że najskuteczniejszym sposobem obrony cieśnin i Błękitnej Ojczyzny jest zanurzenie. Minęło 100 lat, technologie i zagrożenia się zmieniły, ale strategiczna dalekowzroczność Atatürka pozostała niezmienna. Dziś tureckie okręty podwodne nadal rozwijają się z ogromnym impetem.

Półzanurzalne

Obecnie świat nadal koncentruje się głównie na klasycznych nawodnych USV. Jednak, równolegle z tym, co wydarzyło się w ciągu ostatnich 4 lat, prawdziwie przełomowymi systemami w przyszłości będą systemy półzanurzalne lub platformy znajdujące się bardzo blisko powierzchni wody. Innymi słowy, można powiedzieć, że bezzałogowe pojazdy podwodne, podwodne sieci czujników i platformy półzanurzalne, które mogą wynurzyć się na powierzchnię i ponownie zanurzyć w razie potrzeby, wysuną się na pierwszy plan, zamiast klasycznych nawodnych USV przyszłości. Systemy te, charakteryzujące się wyjątkowo niskim przekrojem radarowym i możliwością całkowitego ukrycia poprzez zatopienie, w razie potrzeby, odegrają kluczową rolę zarówno w misjach rozpoznawczo-obserwacyjnych, jak i szturmowych. Platformy te znacznie zmniejszają przekrój radarowy, utrudniają detekcję satelitarną i wizualną oraz pracę radarów poszukiwawczo-oświetlających pociski kierowane. Można powiedzieć, że ostatecznym etapem ewolucji koncepcji USV kamikaze będą szybkie, półzanurzalne pojazdy szturmowe. Używane w rojach mogą poważnie nadwyrężyć systemy bliskiej obrony powietrznej istniejących okrętów wojennych.

Architektura sieci podwodnej

Obecnie najbardziej niewidocznym i niezawodnym elementem wojny morskiej są okręty podwodne. O ile fregatę lub okręt desantowy można śledzić z kosmosu, za pomocą bezzałogowych statków powietrznych (UAV), radarów i systemów elektrooptycznych, okręt podwodny nadal pozostaje najtrudniejszą do wykrycia platformą. Z tego powodu sedno przyszłych operacji sieciocentrycznych należy rozpatrywać pod wodą, a nie na wodzie. Turcja powinna być niewątpliwie gotowa na kryzysy, eskalację i wojnę w obszarach geopolitycznych interesów na Morzu Egejskim i wschodniej części Morza Śródziemnego. Po jej wybuchu politycznym rezultatem jest osłabienie determinacji i woli przeciwnika do kontynuowania wojny. Oprócz zniszczenia floty rywala, uniemożliwienie transportu morskiego oraz uniemożliwienie korzystania z jego portów i baz ułatwi osiągnięcie celów politycznych. Poza tymi celami, projekcja siły na lądzie jest jednym z najważniejszych zadań marynarki wojennej w ramach operacji wspólnych. Jednak opcja ta jest skuteczna tylko wtedy, gdy zostanie osiągnięta kontrola/przewaga w powietrzu i na morzu.

Jeśli nie uda się osiągnąć przewagi w powietrzu i na morzu na Morzu Egejskim i wschodniej części Morza Śródziemnego, wszystkie załogowe i bezzałogowe siły nawodne operujące w strefie przybrzeżnej będą narażone na ciągłe ryzyko szybkiego zniszczenia. W takim środowisku infrastruktura rozpoznania, obserwacji, sensorów, łączności i dowodzenia – stanowiąca trzon wojny sieciocentrycznej – stanie się priorytetowym celem. Poprzez połączenie ataków kinetycznych, cyberataków i intensywnej walki elektronicznej, systemy te prawdopodobnie zostaną zdegradowane lub zneutralizowane w pierwszych godzinach konfliktu.

Dopóki nie uda się uruchomić systemów redundantnych i zapasowych, jednostki morskie na morzu, zarówno załogowe, jak i bezzałogowe, będą pozbawione nie tylko danych o celach, ale także taktycznej świadomości sytuacyjnej niezbędnej do przetrwania. Ślepe, głuche i odizolowane, będą coraz bardziej narażone na zniszczenie przez precyzyjny ostrzał dalekiego zasięgu.

W obliczu skoncentrowanej siły ognia kierowanej jednocześnie z powietrza, z powierzchni i spod morza, platformy takie jak roje okrętów USV, TB-3, TCG Anadolu, fregaty, nadbrzeżne centra dowodzenia i szersza, sieciocentryczna koncepcja operacyjna ujawniają wspólną podatność. Wszystkie ostatecznie zależą od węzłów dowodzenia i kontroli działających w paśmie elektromagnetycznym oraz, w znacznym stopniu, od infrastruktury zlokalizowanej nad powierzchnią morza.

Lekcje płynące z wojny rosyjsko-ukraińskiej, konfrontacji na Morzu Czerwonym i w Cieśninie Ormuz oraz rozprzestrzenianie się coraz bardziej precyzyjnych pocisków dalekiego zasięgu ukazują brutalną rzeczywistość, w której największą słabością wojny sieciocentrycznej jest sama sieć. Gdy architektura elektromagnetyczna zostanie zakłócona, wykryta lub zniszczona, skuteczność bojowa nawet najbardziej zaawansowanych platform nawodnych gwałtownie spada. Z kolei domena podwodna pozostaje najbardziej podatną na przetrwanie i najmniej transparentną przestrzenią bojową. Wraz z upowszechnianiem się czujników i rozprzestrzenianiem się zdolności do uderzeń dalekiego zasięgu, przeżywalność pod powierzchnią coraz bardziej się przesuwa. Przyszłe wojny morskie będą zatem zależeć nie od tego, kto dominuje na powierzchni, ale od tego, kto kontroluje podwodną przestrzeń bojową.

Okręt flagowy, taki jak TCG Anadolu, stanie się najcenniejszym celem dla wroga, choć w przyszłości będzie uważany za centrum dowodzenia dla wielu USV, BSP i innych systemów bezzałogowych. Jeśli to centrum dowodzenia zostanie unieruchomione przez pocisk balistyczny, hipersoniczny, salwę pocisków manewrujących lub atak roju, istnieje ryzyko załamania się całej sieci. W takim przypadku, nawet jeśli na polu bitwy znajdą się dziesiątki USV i BSP, zdolność do wspólnych operacji może zostać poważnie sparaliżowana. Dlatego w przyszłej wojnie morskiej głównym celem powinno być zapewnienie przetrwania sieci dowodzenia i kontroli.

W tym kontekście konieczna jest druga zmiana paradygmatu. Aby zapewnić strategiczną, operacyjną i taktyczną świadomość sytuacyjną, należy ustanowić architekturę sieciową skoncentrowaną na wodzie, równolegle z architekturą sieciową skoncentrowaną na powierzchni. System SOSUS (Sound Surveillance System), używany przez USA i NATO w czasie zimnej wojny, jest tego ważnym przykładem. Dzięki sieciom hydrofonów rozmieszczonym na Atlantyku i Pacyfiku, radzieckie okręty podwodne mogły być śledzone z odległości tysięcy mil. Obecnie, dzięki sztucznej inteligencji, czujnikom kwantowym, rozproszonemu pomiarowi akustycznemu i systemom komunikacji na dnie morza, możliwe jest stworzenie znacznie bardziej zaawansowanych wersji tego systemu. Turcja powinna również opracować „ Błękitną Sieć Podwodną Ojczyzny ”, składającą się ze stałych i mobilnych czujników na Morzu Czarnym, Egejskim i wschodniej części Morza Śródziemnego. Sieć ta może zapewnić ciągły przepływ informacji między czujnikami dna morskiego zdolnymi do pomiarów LOFAR/TRN, autonomicznymi pojazdami podwodnymi, systemami nasłuchu akustycznego, centrami danych na dnie morza, załogowymi i bezzałogowymi okrętami podwodnymi, autonomicznymi pojazdami podwodnymi, statkami podwodnymi USV i bezzałogowymi statkami powietrznymi (UAV). Innymi słowy, proponuję stworzenie podwodnego systemu Long Horizon System.

Wniosek

W nadchodzących dekadach nie wystarczy, aby Turcja skupiła się wyłącznie na tradycyjnych podwodnej sile rażenia, takich jak MİLDEN, przyszły okręt podwodny o napędzie atomowym, ciężkie torpedy AKYA oraz pociski Gezgin i Atmaca. Systemy te pozostaną niezbędne, ale będą stanowić jedynie jeden z elementów znacznie szerszej architektury walki podwodnej.

Przyszła przewaga morska będzie należeć do państw, które potrafią przekształcić domenę podwodną w zintegrowaną przestrzeń bojową czujników, systemów autonomicznych i stałego nadzoru. Z tego powodu Turcja musi jednocześnie inwestować w półzanurzalne platformy rozpoznawcze, obserwacyjne i uderzeniowe, autonomiczne pojazdy podwodne zdolne do samodzielnego działania przez dłuższy czas, bezzałogowe miniokręty podwodne zdolne do wystrzeliwania torped lub dronów spod powierzchni wody, a także w rozproszone podwodne sieci czujników zdolne do utrzymania ciągłej świadomości nawet w najbardziej spornych obszarach.

Ten wymóg jest szczególnie istotny na Morzu Egejskim. Gęste rozmieszczenie wysp, wysepek i skalistych wychodni tworzy idealne środowisko do podwodnych manewrów, ukrywania się i stałego nadzoru. W takim polu bitwy utworzenie „Sieci Podwodnego Rozpoznania i Obserwacji Błękitnej Ojczyzny” nie jest już jedynie opcją, ale strategicznym imperatywem. Sieć ta zapewniłaby tureckiej marynarce wojennej nieprzerwaną podwodną świadomość sytuacyjną w czasie pokoju, kryzysu, eskalacji i wojny, jednocześnie uniemożliwiając przeciwnikowi działanie w ukryciu.

Turcja musi zatem rozwinąć suwerenną, narodową architekturę informacji podwodnej, obejmującą Morze Egejskie, wschodnią część Morza Śródziemnego i Morze Czarne. Celem nie powinno być jedynie rozmieszczenie większej liczby okrętów podwodnych lub uzbrojenia, ale stworzenie kompleksowego ekosystemu podwodnego zdolnego do ciągłego wykrywania, przetwarzania, przesyłania i wykorzystywania informacji w warunkach bojowych.

Decydującym czynnikiem w przyszłej wojnie morskiej nie będzie liczba okrętów na morzu ani liczba pocisków w arsenale. Sukces będzie należał do strony, która będzie w stanie pozostać niewidoczna pod powierzchnią, obserwując jednocześnie wszystko, co znajduje się nad nią; strony, która będzie w stanie utrzymać przepływ informacji, gdy wszystkie inne sieci zostaną przerwane, oraz strony, która będzie w stanie zdominować podwodną przestrzeń bojową, zanim padnie pierwszy strzał. W dobie wszechobecnych czujników i precyzyjnego rażenia dalekiego zasięgu, kontrola nad morzami będzie w coraz większym stopniu zależeć od kontroli tego, co znajduje się pod nimi.

Źródło: https://www.globalresearch.ca/changing-operational-environment/5929944

Jak przydatny był ten artykuł?

Kliknij gwiazdkę, aby go ocenić!

Średnia ocena 0 / 5. Liczba głosów: 0

Jak dotąd brak głosów! Bądź pierwszym, który oceni ten artykuł.

Rozpowszechniaj zdrowie
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
najstarszy
najnowszy
0
Będę wdzięczny za opinie, proszę o komentarz.x