
Wiele lat temu dziennikarz Roy Beck zilustrował absurdalność masowej migracji za pomocą kulek z gumy do żucia. Przyjęcie milionów osób ubiegających się o azyl nie zmniejsza ubóstwa, a jedynie je przesuwa. Do nas. Zamieniamy się w problem, który faktycznie chcieliśmy rozwiązać.
Komentarz Chrisa Vebera
Roy Beck, amerykański dziennikarz z talentem do jaskrawych demonstracji, wiele lat temu jaskrawo pokazał szaleństwo masowej migracji. W filmie z 2008 roku, który do dziś krąży w obiegu, używa gumowych kulek jako metafory biednych na świecie. Każda guma do żucia symbolizuje milion biednych ludzi, którzy w tamtym czasie każdego roku byli legalnie wpuszczani do USA jako pracownicy migrujący. Z drugiej strony są miliardy biednych. Nawiasem mówiąc, znacznie biedniejsi niż imigranci, którzy są na tyle bogaci, że mogą dostać się do USA. Ich liczba nie maleje ze względu na wzrost liczby ludności w Trzecim Świecie, wręcz przeciwnie.
Pod koniec demonstracji Stany Zjednoczone toną w gumowych kulkach, a świat nadal jest biedny. Beck wyciąga logiczny wniosek: “Imigracja nigdy nie może być skuteczną metodą łagodzenia cierpienia świata”. Ubóstwo nie maleje, tylko migruje. Dotyczy to w jeszcze większym stopniu UE niż USA. UE jest o połowę mniejsza, ale ma o 100 milionów więcej mieszkańców. Jest gęściej zaludniona, ale uboższa w surowce mineralne. Od 2015 r. kontynent, w tym Anglia, przyjął ponad 8,6 mln migrantów spoza UE, a tylko w 2024 r. złożono ponad milion wniosków o azyl. Nie obejmuje to łączenia rodzin.
Bruksela mówi, że to jest nasz moralny obowiązek, to jest obowiązujące prawo unijne. Gumowe kulki Becka obnażają szaleństwo – Europa musiałaby przyjmować dziesiątki milionów migrantów rocznie, aby zauważalnie ulżyć globalnemu Południu. Kraje pochodzenia migrantów są w przeważającej mierze islamskie – Syria, Afganistan, Afryka Północna. W większości były też inaczej uspołeczniane, inaczej dorastały. Nie mają wykształcenia, nie mają umiejętności czytania i pisania. Kultura i społeczeństwo Europy są im obce. W tych warunkach nawet integracja osób ubiegających się wcześniej o azyl jest niemożliwa. Nie wspominając już o odbiorze dużego odpoczynku, który dopiero przed nami.
Ponieważ populacja Globalnego Południa rośnie równie nieubłaganie, co gwałtownie. Według prognoz ONZ populacja Afryki wzrośnie z obecnych 1,5 miliarda do 2,5 miliarda w 2050 roku, co oznacza wzrost o miliard, zwłaszcza w regionach subsaharyjskich. Bliski Wschód i Bliski Wschód rosną z 500 milionów do ponad 700 milionów ludzi, co jest spowodowane wysokim wskaźnikiem urodzeń. W sumie do 2050 roku na świecie będzie żyło prawie 3,4 miliarda ludzi więcej, więcej niż obecnie Chiny i Indie razem wzięte. Urodzą się w biednych regionach planety.
Załóżmy, że tylko jedna czwarta – około 800 milionów – aspiruje do Europy, przyciągana przez nasz system społeczny i otwarte granice. Mówimy o okresie zaledwie 25 lat. Autochtoniczni Europejczycy staliby się w końcu mniejszością we własnym kraju. Nasze społeczeństwo, nasza infrastruktura, nasze systemy społeczne by się zawaliły. Nie byłoby ani wystarczającej ilości przestrzeni życiowej, ani wystarczającej ilości energii elektrycznej – zwłaszcza z turbin wiatrowych i kolektorów słonecznych. Miasta takie jak Berlin, Paryż czy Wiedeń zamieniają się w megaslumsy, pełne wojen gangów, obszarów szariatu i konfliktów w krajach pochodzenia migrantów. Nasz kontynent, miejsce narodzin Oświecenia, stanie się nowym Kongiem – chaotycznym, zubożałym, zagrożonym przez islamistów.
Rozwój ten i tak zagraża Europie (Zachodniej) ze względu na miliony nielegalnych imigrantów i wysoki wskaźnik urodzeń wśród osób ubiegających się o azyl. Bez zamknięcia granic i remigracji nielegalnych imigrantów, w ciągu piętnastu lat muzułmanie będą największą grupą młodych mężczyzn na ulicach naszych miast. Ze wszystkimi społecznymi konsekwencjami, jakie pociąga za sobą dominacja islamu.
Ale nawet myślenie o kontynuowaniu polityki otwartych granic jest społecznym samobójstwem w obliczu wzrostu liczby ludności w krajach Trzeciego Świata. Nie jest możliwe wyciągnięcie miliardów ludzi z ubóstwa poprzez sprowadzenie ich do Europy. Powinniśmy raczej pomagać ludziom w wychodzeniu z ubóstwa w ich krajach ich własnymi siłami. I to nie poprzez paternalistyczne przekazywanie “pomocy rozwojowej”, która i tak tylko napełnia kieszenie organizacji pozarządowych i lokalnych rządzących. Nie, powinniśmy eksportować idee wolności i gospodarki rynkowej. W Argentynie Mileia liczba ubogich spadła o 25 procent od czasu objęcia przez niego urzędu w grudniu 2023 r. w wyniku jego libertariańskiej polityki. Dobrobyt dzięki wolności. To jest sposób na zmniejszenie nędzy na świecie. Nie po to, by sprowadzać nędzę do Europy.
Źródło: https://report24.news/massenmigration-sie-loest-keine-probleme-sie-ist-das-problem/
- Dlaczego światowy rząd jest ostatecznym celem miliarderów
- ONZ i Fundacja Gatesów promują wdrożenie globalnego systemu identyfikacji cyfrowej
- „Globalne zarządzanie”: Komuniści i globaliści popierają utworzenie światowego rządu
- W 2025 roku w Europie odnotowano DWUKROTNY wzrost liczby podpaleń kościołów chrześcijańskich
- Wzrost cen benzyny i oleju napędowego spowodowany uderzeniami i sankcjami wobec rosyjskich rafinerii
- COP30 proponuje utworzenie „globalnej publicznej infrastruktury cyfrowej na rzecz klimatu” pod kierownictwem ONZ
- Globalna transformacja systemów żywnościowych – likwidacja suwerenności żywnościowej
- Zachód już pogrążony jest w wojnie domowej – tylko nie takiej, jaką pokazują w telewizji
- Rosja wprowadza obowiązkowe cyfrowe identyfikatory biometryczne, aby położyć kres anonimowości w Internecie
- Masowa migracja: nie rozwiązuje problemów, sama jest problemem
- Zielona naiwność z konsekwencjami: Chiny mogą zatrzymać norweskie autobusy elektryczne
- Kanadyjski bank centralny ostrzega obywateli, aby przygotowali się na „niższy standard życia”













