
Nikola Tesla jest uznawany za twórcę wielu technologii, które dziś uważamy za coś oczywistego. Bez geniuszu Tesli nie mielibyśmy radia, telewizji, prądu przemiennego, cewki Tesli, oświetlenia fluorescencyjnego, oświetlenia neonowego, urządzeń sterowanych radiowo, robotyki, promieni rentgenowskich, radaru, mikrofal i dziesiątek innych niesamowitych wynalazków.
Z tego powodu nie jest zaskoczeniem, że Tesla zagłębił się również w świat lotnictwa i prawdopodobnie antygrawitacji. W rzeczywistości jego ostatni patent z 1928 roku (nr 1 655 114) dotyczył maszyny latającej, która przypominała zarówno helikopter, jak i samolot. Podobno przed śmiercią Tesla opracował plany silnika statku kosmicznego. Nazwał go napędem antyelektromagnetycznym lub napędem kosmicznym.
William R. Lyne pisze w książce „Occult Ether Physics”, że wykład przygotowany przez Teslę dla Instytutu Pomocy Imigrantom (12 maja 1938 r.) dotyczył jego dynamicznej teorii grawitacji. Tesla powiedział w swoim wykładzie, że była to:
„Jedno z dwóch przełomowych odkryć, które opracowałem szczegółowo w latach 1893 i 1894”.
Podczas badania wypowiedzi Tesli Lyne odkrył, że pełniejsze informacje dotyczące tych odkryć można było uzyskać jedynie z rozproszonych i skąpych źródeł, ponieważ dokumenty Tesli są przechowywane w rządowych archiwach ze względów bezpieczeństwa narodowego.
Kiedy w 1979 roku Lyne zwrócił się z konkretną prośbą o udostępnienie tych dokumentów do Narodowego Centrum Badań nad Bezpieczeństwem (obecnie Centrum Badawcze im. Roberta J. Oppenheimera), odmówiono mu dostępu, ponieważ dokumenty te nadal były objęte klauzulą tajności. W swoim wykładzie z 1938 roku Tesla powiedział, że prace postępują i ma nadzieję wkrótce przedstawić światu swoją teorię.
Dwa wielkie odkrycia, o których wspomniał Tesla, to:
- Dynamiczna teoria grawitacji – zakładająca istnienie pola siłowego wyjaśniającego ruchy ciał w przestrzeni; założenie istnienia tego pola siłowego eliminuje koncepcję krzywizny przestrzeni (w ujęciu Einsteina); eter pełni nieodzowną rolę w zjawiskach (grawitacji powszechnej, bezwładności, pędu i ruchu ciał niebieskich, a także całej materii atomowej i molekularnej).
- Energia środowiskowa – odkrycie nowej prawdy fizycznej: w materii nie ma innej energii niż ta otrzymana ze środowiska. (Co jest sprzeczne z równaniem Einsteina E=mc²). Tradycyjne oświadczenie z okazji urodzin Tesli – w dniu swoich 79. urodzin (1935 r.) – Tesla krótko odniósł się do tej teorii, mówiąc, że ma ona zastosowanie zarówno do cząsteczek i atomów, jak i do największych ciał niebieskich, oraz do „… całej materii we wszechświecie w każdej fazie jej istnienia, od samego powstania aż po ostateczny rozpad”.
W artykule „Największe osiągnięcie człowieka” (wstawka poniżej) Tesla nakreślił swoją dynamiczną teorię grawitacji, stwierdzając, że eter świetlny wypełnia całą przestrzeń.
Największe osiągnięcie człowieka
autor: Nikola Tesla
New York American — 6 lipca 1930 r.
ze strony internetowej Rastko’sNetwork
Kiedy rodzi się dziecko, jego narządy zmysłów wchodzą w kontakt ze światem zewnętrznym.
Fale dźwięku, ciepła i światła uderzają w jego słabe ciało, jego wrażliwe włókna nerwowe drżą, mięśnie kurczą się i rozluźniają w posłuszeństwie: westchnienie, oddech, i w tym akcie cudowny mały silnik, o niewyobrażalnej delikatności i złożoności konstrukcji, niepodobny do żadnego na ziemi, zostaje podłączony do mechanizmu Wszechświata.
Ten mały silnik pracuje i rośnie, wykonuje coraz bardziej skomplikowane operacje, staje się wrażliwy na coraz subtelniejsze wpływy, a teraz przejawia się w w pełni rozwiniętej istocie – Człowieku – jako pragnienie tajemnicze, nieodgadnione i nieodparte: naśladować naturę, tworzyć, samemu wytwarzać cuda, które postrzega.
Zainspirowany tym zadaniem poszukuje, odkrywa i wymyśla, projektuje i buduje, wzbogacając gwiazdę, pod której się urodził, o pomniki piękna, wielkości i podziwu.
Zstępuje w głąb ziemi, by wydobyć jej ukryte skarby i uwolnić jej ogromną, uwięzioną energię do użytku.
Wkracza w mroczne głębiny oceanu i błękitne przestrzenie nieba.
Zagląda do najgłębszych zakamarków i zakamarków struktury molekularnej i obnaża przed swoim spojrzeniem światy nieskończenie odległe. Poskramia i podporządkowuje sobie dziką, niszczycielską iskrę Prometeusza, tytaniczne siły wodospadu, wiatru i przypływu.
Oswaja grzmiącą strzałę Jowisza i unicestwia czas i przestrzeń. Sprawia, że samo wielkie Słońce staje się jego posłusznym, ciężko pracującym niewolnikiem.
Taka jest jego potęga i moc, że niebiosa rozbrzmiewają, a cała ziemia drży na sam dźwięk jego głosu.
Co przyniesie przyszłość tej dziwnej istocie, zrodzonej z tchnienia, z przemijającej tkanki, a jednak nieśmiertelnej, obdarzonej przerażającymi i boskimi mocami? Jaką magię w końcu stworzy? Jakie będzie jego największe dzieło, jego największe osiągnięcie?
Już dawno temu zrozumiał, że cała dostrzegalna materia pochodzi z pierwotnej substancji o niewyobrażalnej subtelności, wypełniającej całą przestrzeń – akaszy lub eteru świetlnego – na którą oddziałuje życiodajna prana, czyli siła twórcza, powołująca do istnienia, w niekończących się cyklach, wszystkie rzeczy i zjawiska.
Pierwotna substancja, wprawiona w nieskończenie małe wiry o ogromnej prędkości, staje się materią grubą; gdy siła słabnie, ruch ustaje, a materia znika, powracając do substancji pierwotnej.
Czy człowiek może kontrolować ten najwspanialszy i budzący największy podziw ze wszystkich procesów w naturze? Czy potrafi wykorzystać jej niewyczerpane energie, aby spełniały wszystkie swoje funkcje zgodnie z jego wolą, a co więcej – czy potrafi tak udoskonalić swoje środki kontroli, aby uruchamiać je jedynie siłą swojej woli?
Gdyby był w stanie to zrobić, posiadałby niemal nieograniczone i nadprzyrodzone moce. Na jego rozkaz, przy niewielkim wysiłku z jego strony, stare światy znikałyby, a nowe, zgodnie z jego planem, powstawałyby z niczego.
Mógłby utrwalić, ugruntować i zachować eteryczne kształty swojej wyobraźni, ulotne wizje swoich snów. Mógłby wyrazić wszystkie wytwory swojego umysłu, w dowolnej skali, w formach konkretnych i nieprzemijających.
Mógł utrwalić, ugruntować i zachować eteryczne kształty swojej wyobraźni, ulotne wizje swoich snów. Mógł wyrazić wszystkie wytwory swojego umysłu, w dowolnej skali, w konkretnych i nieprzemijających formach.
Mógł zmieniać rozmiar tej planety, kontrolować jej pory roku, kierować nią dowolną ścieżką, jaką by wybrał, przez głębie Wszechświata.
Mógłby sprawić, by planety zderzały się i tworzyć swoje słońca i gwiazdy, swoje ciepło i światło. Mógłby zapoczątkować i rozwijać życie we wszystkich jego nieskończonych formach.
Tworzenie i unicestwianie materii, powodowanie jej agregacji w formy zgodnie z jego pragnieniem, byłoby najwyższym przejawem mocy umysłu człowieka, jego najpełniejszym triumfem nad światem fizycznym, jego największym osiągnięciem, które postawiłoby go obok Stwórcy i wypełniło jego ostateczne przeznaczenie.
OCR: Varsányi Péter (Pepe)
www.tesla.hu. Wersja: 1.00
(2004-01-15)
Na eter oddziałuje życiodajna siła twórcza, która wprawia go w ruch w postaci „nieskończenie małych wirów” („mikroheliksów”) z prędkością zbliżoną do prędkości światła, przekształcając go w materię o masie. Kiedy siła ta słabnie, a ruch ustaje, materia powraca do stanu eteru (jest to forma „rozpadu atomowego”).
Człowiek może wykorzystać te procesy do:
- Wyróżniania materii z eteru.
- Tworzenia dowolnych obiektów z uzyskanej materii i energii.
- Zmiany rozmiarów Ziemi.
- Kontroli pór roku na Ziemi (kontrola pogody).
- Kierowania torem Ziemi we Wszechświecie, niczym statkiem kosmicznym.
- Wywoływania zderzeń planet w celu tworzenia nowych słońc i gwiazd, ciepła oraz światła.
- Powstawania i rozwoju życia w nieskończonej różnorodności form.
Kiedy Tesla miał 82 lata, zamiast wygłaszać przemówienie podczas uroczystej kolacji, wydał pisemne oświadczenie.
Chociaż miało to miejsce wkrótce po tym, jak potrącił go samochód, jego umysł najwyraźniej nadal był w stanie podjąć atak na teorię względności Einsteina:
„Opracowałem szczegółową dynamiczną teorię grawitacji i mam nadzieję, że wkrótce będę mógł ją przedstawić światu. Wyjaśnia ona przyczyny tej siły oraz ruchy ciał niebieskich pod jej wpływem w sposób tak zadowalający, że położy kres bezcelowym spekulacjom i fałszywym koncepcjom, takim jak ta o zakrzywionej przestrzeni. Według relatywistów przestrzeń ma tendencję do zakrzywiania się z powodu nieodłącznej właściwości lub obecności ciał niebieskich.
„Nawet jeśli przyznamy tej fantastycznej idei pozory rzeczywistości, to i tak jest ona bardzo wewnętrznie sprzeczna. Każdemu działaniu towarzyszy równoważna reakcja, a skutki tej drugiej są bezpośrednio przeciwne do skutków tej pierwszej. Zakładając, że ciała oddziałują na otaczającą je przestrzeń, powodując jej zakrzywienie, mojemu prostemu umysłowi wydaje się, że zakrzywione przestrzenie muszą oddziaływać na ciała i, wywołując skutki przeciwne, prostować te zakrzywienia.
„Ponieważ działanie i reakcja współistnieją, wynika z tego, że rzekoma krzywizna przestrzeni jest całkowicie niemożliwa – jednak nawet gdyby istniała, nie wyjaśniałaby obserwowanych ruchów ciał. Wyjaśnić je może jedynie istnienie pola siłowego, a założenie jego istnienia eliminuje potrzebę krzywizny przestrzeni. Cała literatura na ten temat jest bezcelowa i skazana na zapomnienie”.
Szkoda, że Tesla nigdy nie opublikował swojej dynamicznej teorii grawitacji. Współczesne rozumienie grawitacji sugeruje, że gdy ciężki obiekt się porusza, emituje fale grawitacyjne, które rozchodzą się z prędkością światła. Fale te zachowują się podobnie do wielu innych rodzajów fal.
Wszystkie największe wynalazki Tesli opierały się na badaniach nad falami. Zawsze uważał on dźwięk, światło, ciepło, promieniowanie rentgenowskie i fale radiowe za powiązane zjawiska, które można badać przy użyciu tego samego rodzaju matematyki. Jego różnice w poglądach z Einsteinem sugerują, że rozszerzył to myślenie na grawitację.
W latach 80. XX wieku udowodniono, że miał rację. Badania nad utratą energii w pulsarze podwójnej gwiazdy neutronowej o nazwie PSR 1913 + 16 dowiodły istnienia fal grawitacyjnych. Koncepcja Tesli, że grawitacja jest efektem pola, jest obecnie traktowana poważniej niż traktował ją Einstein.
Niestety, Tesla nigdy nie ujawnił, co doprowadziło go do tego wniosku. Nigdy nie przedstawił światu swojej teorii grawitacji. Jego atak na prace Einsteina został uznany przez ówczesne środowisko naukowe za skandaliczny i dopiero teraz dysponujemy wystarczającą wiedzą na temat grawitacji, by zrozumieć, że miał rację.
Jak zbudować latający spodek
Tesla odkrył, że emisja elektrostatyczna z powierzchni przewodnika zawsze koncentruje się w miejscach, gdzie powierzchnia jest zakrzywiona lub nawet ma krawędź. Im ostrzejszy zakręt lub krawędź, tym większe stężenie emisji elektronów. Tesla zauważył również, że ładunek elektrostatyczny przepływa po powierzchni przewodnika, a nie przenika go. Nazywa się to efektem Faradaya lub efektem skórnym, odkrytym wiele lat temu przez Michaela Faradaya.
Wyjaśnia to również zasady działania klatki Faradaya, stosowanej w laboratoriach badawczych zajmujących się wysokim napięciem w celu ochrony ludzi i sprzętu wrażliwego na pole elektromagnetyczne przed uszkodzeniem. Według relacji naocznych świadków dotyczących wnętrz UFO, przez środek pojazdu przebiega okrągła kolumna lub kanał.
Podobno służy ona jako nadbudowa dla pozostałej części pojazdu w kształcie spodka, a także zawiera cewkę wysokiego napięcia i wysokiej częstotliwości. Uważa się, że jest to transformator rezonansowy, który dostarcza ładunek elektrostatyczny i elektromagnetyczny do statku oraz ustala polaryzację.
Cewka ta jest podobna do tak zwanej cewki Tesli. Cewka Tesli została oczywiście wynaleziona przez Teslę w 1891 roku. Ta kolumna lub kanał ma około dwóch stóp średnicy i jest pusta w środku. W niektórych pojazdach w tej pustej przestrzeni znajduje się generator turbinowy.
Kiedy na jednej półkuli statku powstaje próżnia, ciśnienie atmosferyczne może przepływać przez rurę, napędzając rodzaj turbiny elektrycznej. Niektóre doniesienia mówią, że kosmici używają tego systemu również jako stacjonarnych elektrowni na swoich planetach.
Oczy statku są wyposażone w soczewki elektrooptyczne umieszczone w poszczególnych kwadrantach lub w dowolnym miejscu, z którego operator chce obserwować otoczenie. Monitory przypominające ekrany są umieszczone na konsoli, z której nawigator może jednocześnie obserwować wszystkie obszary wokół pojazdu. Obejmuje to soczewki powiększające, z których można korzystać bez zmiany pozycji.
Znajdują się tam również okna na wysokości łokci, o średnicy około jednej stopy. Odległość ta musi uwzględniać cztery lub więcej ścian lub płyt kadłuba kondensatorowego, które stanowią główną część statku. Okna posiadają przesłonę typu irysowego, dzięki czemu po zamknięciu umożliwiają równomierny przepływ ładunku elektrostatycznego.
Dr T. Townsend Brown i elektrograwitacja
Pomysł wykorzystania prądu o wysokim napięciu jako środka napędu nie jest nowy. Tesla położył podwaliny pod tę koncepcję pod koniec XIX wieku, a prace te kontynuowali tacy wybitni naukowcy jak Thomas Townsend Brown, który w 1923 roku odkrył zjawisko nazwane później efektem Biefelda-Browna.
Thomas Townsend Brown był studentem fizyki dr Paula Alfreda Biefelda w California Institute for Advanced Studies. Brown zauważył, że gdy miał dwie płytki przewodzące prąd stały o wysokim napięciu, oddzielone dielektrykiem, elektroda ujemna poruszała się sama w kierunku płytki dodatniej. Innymi słowy, Townsend Brown odkrył, że możliwe jest wytworzenie sztucznego pola grawitacyjnego poprzez naładowanie kondensatora elektrycznego do wysokiego napięcia.
Zbudował specjalny kondensator, w którym między płytkami zastosowano ciężki materiał dielektryczny o wysokiej zdolności akumulacji ładunku (wysoki współczynnik K), i odkrył, że przy napięciu od 70 000 do 300 000 woltów porusza się on w kierunku bieguna dodatniego. Gdy był ustawiony dodatnią stroną do góry, tracił około jednego procenta swojej masy.
Przypisywał ten ruch polu grawitacyjnemu wywołanemu siłami elektrostatycznymi, działającemu między przeciwnie naładowanymi płytkami kondensatora. Do 1958 roku udało mu się skonstruować model spodka o średnicy 15 cali, który był w stanie unieść ponad 110% swojej masy. Eksperymenty Browna zapoczątkowały nową dziedzinę badań, znaną jako elektrogravitacja – technologię kontrolowania grawitacji za pomocą ładunków elektrycznych o wysokim napięciu.
Już w 1952 roku generał dywizji Sił Powietrznych był świadkiem demonstracji, podczas której Brown latał na parze 18-calowych dysków aerodynamicznych zawieszonych na przeciwległych końcach obrotowego ramienia. Po zasileniu napięciem 50 000 woltów krążyły one z prędkością 12 mil na godzinę.
Około rok później Brown wykonał lot zestawem spodków o średnicy 3 stóp przed grupą oficerów Sił Powietrznych oraz przedstawicielami kilku dużych firm lotniczych. Po zasileniu napięciem 150 000 woltów dyski poruszały się po torze o średnicy 50 stóp tak szybko, że temat ten został natychmiast objęty klauzulą tajności.
Magazyn „Interavia” podał później, że dyski mogły osiągać prędkość kilkuset mil na godzinę po naładowaniu napięciem rzędu kilkuset tysięcy woltów. Dyski Browna były zasilane wysokim napięciem dodatnim, doprowadzanym przewodem biegnącym wzdłuż ich przedniej krawędzi, oraz wysokim napięciem ujemnym, doprowadzanym przewodem biegnącym wzdłuż ich tylnej krawędzi.
Gdy przewody jonizowały otaczające je powietrze, przed statkiem tworzyła się gęsta chmura jonów dodatnich, a za statkiem – odpowiadająca jej chmura jonów ujemnych. Badania Browna wskazywały, że podobnie jak naładowane płytki jego kondensatorów, chmury jonów wywoływały siłę grawitacyjną skierowaną od minus do plus.
Gdy dysk poruszał się do przodu w odpowiedzi na swoje własne pole grawitacyjne, niósł ze sobą chmury jonów dodatnich i ujemnych oraz związany z nimi gradient elektro-grawitacyjny. W rezultacie dyski poruszały się na swojej postępującej fali grawitacyjnej, podobnie jak surferzy na fali oceanicznej.
Dr Mason Rose, jeden z współpracowników Townsenda, opisał zasadę działania dysków w następujący sposób:
„Spodki wyprodukowane przez Browna nie mają śmigieł, silników odrzutowych ani żadnych ruchomych części. Wytwarzają one wokół siebie zmodyfikowane pole grawitacyjne, co można porównać do umieszczenia ich na zboczu wzgórza.
„Spodki wyprodukowane przez Browna nie mają śmigieł, silników odrzutowych ani żadnych ruchomych części. Wytwarzają one wokół siebie zmodyfikowane pole grawitacyjne, co można porównać do umieszczenia ich na zboczu wzgórza.
Patent nr 3 322 374 (30.05.1967)
MAGNETOHYDRODYNAMICZNE URZĄDZENIE NAPĘDOWE

POWYŻEJ: J. Frank King, współpracownik T. Townsenda Browna, opatentował urządzenie napędowe wykorzystujące magnetohydrodynamikę. Zwróć uwagę
na podobieństwa konstrukcyjne do latającego spodka Adamskiego.

Działają jak deska surfingowa na fali… elektrograwitacyjny spodek tworzy własne wzniesienie, które jest lokalnym zniekształceniem pola grawitacyjnego, a następnie porusza się wraz z tym wzniesieniem w dowolnym kierunku i z dowolną prędkością.
„Pasażerowie jednego ze spodków [Browna] nie odczuwaliby żadnego obciążenia, bez względu na to, jak ostry byłby zakręt lub jak duże przyspieszenie. Dzieje się tak, ponieważ statek, jego pasażerowie i ładunek reagują w jednakowy sposób na falowe zniekształcenie lokalnego pola grawitacyjnego”.
Chociaż sceptycy początkowo sądzili, że dyski napędzane są przez bardziej prozaiczne zjawiska, takie jak ciśnienie jonów ujemnych uderzających w elektrodę dodatnią, Brown przeprowadził później testy w komorze próżniowej, które wykazały, że siła ta występuje nawet przy braku takiego ciągu jonowego.
Nie przedstawił on teorii wyjaśniającej to niekonwencjonalne zjawisko elektro-grawitacyjne, poza stwierdzeniem, że nie zostało ono przewidziane ani przez ogólną teorię względności, ani przez współczesne teorie elektromagnetyzmu. Jednak ostatnie postępy w fizyce teoretycznej dostarczają dość prostego wyjaśnienia tej zasady.
Zgodnie z nowatorską fizyką kinetyki subkwantowej potencjał grawitacyjny może przybierać dwie polaryzacje zamiast jednej. Pole grawitacyjne może istnieć nie tylko w postaci studni potencjału grawitacyjnego przyciągającej materię, jak uczy standardowa fizyka, ale także w postaci wzgórza potencjału grawitacyjnego odpychającego materię.
Ponadto przewiduje się, że te polaryzacje grawitacyjne powinny być bezpośrednio dopasowane do polaryzacji elektrycznej; cząstki naładowane dodatnio, takie jak protony, generują studnie grawitacyjne, a cząstki naładowane ujemnie, takie jak elektrony, generują wzgórza grawitacyjne.
W ten sposób, w przeciwieństwie do teorii konwencjonalnej, elektron wytwarza pole grawitacyjne odpychające materię. Materia elektrycznie neutralna pozostaje grawitacyjnie przyciągająca, ponieważ studnia grawitacyjna protonu nieznacznie dominuje nad wzgórzem grawitacyjnym elektronu. W konsekwencji kinetyka subkwantowa przewiduje, że chmura jonów ujemnych za dyskiem Browna powinna tworzyć wzgórze grawitacyjne odpychające materię, podczas gdy chmura jonów dodatnich przed dyskiem powinna tworzyć studnię grawitacyjną przyciągającą materię.
W miarę zwiększania napięcia przyłożonego do dysku, wzgórze i zagłębienie potencjału grawitacyjnego stają się coraz bardziej wyraźne, a gradient potencjału grawitacyjnego między nimi coraz bardziej stromy. Zgodnie z terminologią Rose’a statek znalazłby się na zboczu wzgórza grawitacyjnego. Ponieważ wiadomo, że siła grawitacyjna rośnie proporcjonalnie do stromości takiego zbocza potencjału grawitacyjnego, zwiększone napięcie wywołałoby coraz silniejszą siłę grawitacyjną działającą na dysk i działałoby w kierunku chmury jonów dodatnich. Dysk zachowywałby się tak, jakby był ciągnięty przez bardzo silne pole grawitacyjne emanujące z niewidzialnej masy wielkości planety, znajdującej się poza jego biegunem dodatnim.
Na początku 1952 roku Brown przygotował propozycję o kryptonimie Project Winterhaven, która sugerowała, aby wojsko opracowało antygrawitacyjny talerz bojowy o prędkości Mach 3. Badanie wywiadowcze z 1956 r. zatytułowane „Electrogravitics Systems – An Explanation of Electrostatic Motion, Dynamic Counterbary and Barycentric Control”, przygotowane przez prywatną firmę wywiadowczą zajmującą się lotnictwem, Aviation Studies International Ltd., wskazuje, że już w listopadzie 1954 r. Siły Powietrzne rozpoczęły plany finansowania badań, które miałyby zrealizować cele Projektu Winterhaven.
W badaniu, pierwotnie zaklasyfikowanym jako poufne, wymieniono nazwy ponad dziesięciu głównych producentów samolotów, którzy aktywnie uczestniczyli w badaniach nad elektrogravitacją, próbując powtórzyć lub rozszerzyć przełomowe osiągnięcia Browna. Dodatkowe informacje można znaleźć w innym raporcie wywiadu lotniczego zatytułowanym: „The Gravitics Situation”.
Niestety, ze względu na wojskową klasyfikację „ściśle tajne”, prace Townsenda Browna nie pojawiły się w żadnej dostępnej publikacji fizycznej ani naukowej.
Artykuł ujawnia badania rządowe
Pod wpływem takich pionierów jak Tesla i T. Townsend Brown badania i prace rozwojowe nad urządzeniami antygrawitacyjnymi trwają już od wielu lat. W numerze magazynu „Mechanic’s Illustrated” z czerwca 1957 roku ukazał się artykuł autorstwa G. Harry’ego Stine’a zatytułowany: „Podbój kosmosu”. Stine, szef operacji poligonowych Marynarki Wojennej w ośrodku testowym White Sands, jasno pokazuje, że wojsko było niezwykle zainteresowane badaniami nad antygrawitacją.
Istnieje duże prawdopodobieństwo, że w ciągu 50 lat rakiety staną się przestarzałym środkiem transportu kosmicznego. Niektórzy z nas skupiali się na rozwoju rakiet jako potencjalnego źródła napędu w przestrzeni kosmicznej. Wystrzeliliśmy wiele rakiet i udowodniliśmy, że będą one dobrze funkcjonować w przestrzeni kosmicznej. Dzięki rakietom dowiedzieliśmy się również wiele o tym, co znajduje się w kosmosie. I prawdopodobnie pierwsze, niepewne kroki w kosmosie zrobimy właśnie dzięki rakietowym silnikom.
Jednak najnowsze odkrycia wskazują, że statki kosmiczne przyszłości mogą być napędzane przez urządzenia antygrawitacyjne. Urządzenia te, zamiast używać siły, by pokonać grawitację, będą wykorzystywać samą siłę grawitacji, podobnie jak samolot wykorzystuje powietrze, by latać.
Sir William Crookes, angielski naukowiec, który opracował lampę katodową, z której obecnie korzystamy w telewizji, przeprowadził szeroko zakrojone badania nad zjawiskami lewitacji – dziedziną, która niegdyś należała do magików wodewilowych. Naukowcy, uznając, że skoro wierzą w jego doniesienia o dziwnych zielonych poświatach w lampach próżniowych, powinni również
zajrzeć do badań Crookesa nad lewitacją, osiągają powolny, ale stały postęp. Inni zajmują się badaniem izotopów grawitacyjnych, strumieni elektronów oraz mechaniki powłok elektronowych atomów.
Townsend T. Brown, amerykański badacz, poszedł jeszcze dalej. Krążą pogłoski, że Brown opracował prawdziwą maszynę antygrawitacyjną. Wiele firm zajmuje się problemami antygrawitacji – Glenn L. Martin Co., Bell Aircraft, General Electric, Sperry-Rand Corp. i inne.
Krążą pogłoski, że naukowcy zbudowali dyski o średnicy dwóch stóp, wykorzystujące odmianę prostego kondensatora elektrycznego z dwiema płytkami, który po naładowaniu do napięcia 50 000 woltów osiągnął prędkość siedemnastu stóp na sekundę przy całkowitym poborze energii wynoszącym pięćdziesiąt watów.
Dysk o średnicy trzech stóp, naładowany napięciem 150 kilowoltów, wykazał tak niesamowitą wydajność, że cała sprawa została natychmiast objęta klauzulą tajności. Opracowano generatory strumienia płomieniowego, wykorzystujące ładunek elektrostatyczny wykryty w spalinach rakietowych, które będą dostarczać napięcie sięgające nawet 15 milionów woltów.
Odkryto kilka ważnych rzeczy dotyczących napędu grawitacyjnego. Po pierwsze, siła napędowa nie działa tylko na jedną część statku, który popycha; działa na wszystkie części w polu grawitacyjnym stworzonym przez napęd grawitacyjny. Prawdopodobnie nie jest ona ograniczona do prędkości światła.
Pojazdy napędzane grawitacją najwyraźniej zmieniały kierunek, gwałtownie przyspieszały przy bardzo wysokich przeciążeniach i zatrzymywały się nagle, bez odczuwania dużych obciążeń przez urządzenia pomiarowe na pokładzie pojazdu i w polu napędu grawitacyjnego. Sterowanie to odbywa się poprzez zmianę kierunku, intensywności i polaryzacji ładunku na płytkach kondensatora jednostki napędowej, co jest dość prostym zadaniem dla naukowców.
Brzmi niesamowicie, prawda?
Jednak informacje te pochodzą z wiarygodnych źródeł. Zmagamy się z problemami związanymi z grawitacją. Wszystko wskazuje na to, że jesteśmy o krok od odkrycia zupełnie nowej grupy fal elektrycznych, które łączą elektryczność z grawitacją. Inżynierowie elektronicy wykorzystali cewkę elektryczną jako ogniwo łączące elektryczność z elektromagnetyzmem, dając nam w ten sposób naukę o elektromagnetyzmie, która z kolei zaowocowała takimi wynalazkami jak radio, telewizja, radar i tym podobne.
Obecnie badacze grawitacji wydają się sądzić, że kondensator otworzy przed nami naukę o elektro-grawitacji. Wkrótce być może uda nam się wyeliminować grawitację jako problem strukturalny, dynamiczny i medyczny.
Chociaż prawdopodobnie wykorzystamy napęd rakietowy do naszych pierwszych eksploracji kosmosu, obecnie istnieje spora szansa, że nie zawsze tak będzie. Za 50 lat możemy podróżować na Księżyc, planety, a nawet gwiazdy, napędzani wykorzystanymi siłami grawitacji.
Jeśli wydaje się to fantastyczne, pamiętaj, że rakieta i pomysł podróży na Księżyc były fantastyczne dwadzieścia lat temu. Pięćdziesiąt lat temu pomysł komercyjnych podróży lotniczych był kompletnym nonsensem.
Dzięki statkom kosmicznym wykorzystującym grawitację możemy podróżować na Księżyc w mniej niż godzinę, na planety w mniej niż jeden dzień, a do samych gwiazd w ciągu kilku miesięcy. Być może uda nam się to w absolutnym komforcie, bez problemów związanych z nieważkością lub dużymi przyspieszeniami.
Myśl o tym, że rakiety staną się przestarzałe, nie jest zbyt przyjemna, zwłaszcza gdy włożyliśmy w nie tyle pracy. Jeśli pojawi się lepsza metoda, po co się tym przejmować? W końcu naszym podstawowym celem jest podróżowanie i eksploracja kosmosu, a sposób, w jaki to robimy, nie ma większego znaczenia.
Czy antygrawitacja jest już w użyciu?
Niedawno w magazynie „Jane’s Aviation Weekly” ukazał się artykuł, w którym stwierdzono, że bombowiec B-2 Stealth Nuclear-Strike Bomber faktycznie korzysta obecnie z elektrogravitacyjnego systemu napędowego.
Paul A. LaViolette przeprowadził szeroko zakrojone badania dotyczące wykorzystania technologii elektrogravitacyjnej przez Siły Powietrzne Stanów Zjednoczonych, które od końca 1954 roku prowadzą tajne badania w ramach projektu „Black Project” w tej dziedzinie.
LaViolette twierdzi, że elektrogravitacja mogła zostać wykorzystana w praktyce w bombowcu B-2 Advanced Technology Bomber w celu zapewnienia nietypowego dodatkowego napędu. Wniosek ten opiera się na niedawnym ujawnieniu informacji, że w samolocie B-2 zarówno przednia krawędź skrzydła, jak i strumień spalin silnika odrzutowego są poddawane działaniu wysokiego napięcia.
Jony dodatnie emitowane z przedniej krawędzi skrzydła wytwarzałyby dodatnio naładowaną paraboliczną powłokę jonową przed statkiem powietrznym, podczas gdy jony ujemne wprowadzone do strumienia spalin tworzyłyby tylny ujemny ładunek przestrzenny o różnicy potencjałów przekraczającej 15 milionów woltów.
Zgodnie z badaniami nad elektrograwitacją przeprowadzonymi przez Teslę i T. Townsenda Browna, taki różnicowy ładunek przestrzenny wytworzyłby sztuczne pole grawitacyjne, które wywołałoby siłę bezreakcyjną na samolot w kierunku bieguna dodatniego.
Tego rodzaju napęd elektro-grawitacyjny mógłby pozwolić B-2 na działanie z wydajnością napędu przekraczającą jedność podczas lotu z prędkością ponaddźwiękową. 9 marca 1992 r. magazyn „Aviation Week And Space Technology” ujawnił zaskakującą informację, że B-2 ładuje elektrostatycznie swój strumień spalin oraz krawędzie natarcia swojego korpusu przypominającego skrzydło.
Osoby zaznajomione z badaniami Tesli z początku XX wieku szybko zorientują się, że jest to równoznaczne z twierdzeniem, iż samolot B-2 może funkcjonować jako statek antygrawitacyjny. Magazyn „Aviation Week” uzyskał informacje na temat samolotu B-2 od niewielkiej grupy zbuntowanych naukowców i inżynierów z zachodniego wybrzeża, którzy wcześniej byli związani z tajnymi projektami badawczymi.
Ujawniając te informacje, naukowcy ci złamali kod milczenia, który dorównuje temu stosowanemu przez mafię. Podjęli to ryzyko, ponieważ uznali, że z powodów ekonomicznych ważne jest podjęcie wysiłków w celu odtajnienia niektórych tajnych technologii do użytku komercyjnego.
Dwie z tych osób stwierdziły, że ich prawa obywatelskie zostały rażąco naruszone (w imię bezpieczeństwa) albo po to, by zmusić je do milczenia, albo aby uniemożliwić im opuszczenie ściśle kontrolowanej społeczności zajmującej się tajnymi badaniami i rozwojem. Chociaż naukowcy nie wspomnieli nic o elektrogravitacji w swoim ujawnieniu dotyczącym B-2 opublikowanym w Aviation Week, przyznali jednak, że istnieją bardzo spektakularne, tajne technologie mające zastosowanie w sterowaniu i napędzie samolotów.
Byli szczególnie niechętni do omawiania tych projektów, zaznaczając, że są one ściśle tajne. Jeden z nich skomentował:
Poza tym wyjaśnienie tych zasad zajęłoby około 20 godzin, a i tak niewiele osób by je zrozumiało.
Najwyraźniej miał na myśli to, że ta technologia sterowania i napędu samolotu opiera się na zasadach wykraczających poza to, co obecnie jest znane i zrozumiałe dla większości fizyków akademickich. Wyjątkiem są dwaj geniusze, którzy kilkadziesiąt lat temu opracowali pierwotne koncepcje napędów elektrycznych wysokiego napięcia.
Należy również wziąć pod uwagę, że B-2 nie jest już jedynym samolotem wykorzystującym takie technologie. Od tamtego czasu mogła powstać cała generacja tajnych samolotów finansowanych z tajnego budżetu, wyposażonych w systemy elektro-grawitacyjne.
Tajemniczy metal Arta Bella – klucz do antygrawitacji
Hipoteza, że UFO mogą być stworzonymi przez człowieka statkami powietrznymi wykorzystującymi egzotyczne technologie, nie jest nowa w badaniach nad niezidentyfikowanymi obiektami latającymi. W latach 50. XX wieku kilku europejskich badaczy twierdziło, że Tesla i Marconi potajemnie zbudowali i przetestowali działające statki antygrawitacyjne. Statki te, wyposażone w napędy elektro-grawitacyjne, ostatecznie stacjonowały w tajnej bazie w Ameryce Południowej.
Podobno nazistowskie Niemcy zdobyły tę technologię i wyprodukowały kilka własnych latających spodków antygrawitacyjnych. Na szczęście, zanim Hitler postanowił poświęcić więcej czasu i środków na nazistowski projekt latających spodków, wojna dla Niemców była już prawie zakończona. Oczywiście w tym czasie Tesla już nie żył, ale prawie na pewno byłby przerażony wykorzystaniem swojego wynalazku przez Niemców.
Wczesne dowody na poparcie tych anegdotycznych opowieści były skąpe i składały się prawie wyłącznie z odkrytych prac badawczych oraz kilku zdjęć UFO o podobnym kształcie. Jak już wspomniano w tej książce, pierwsi ludzie, którzy mieli kontakt z UFO, tacy jak George Adamski i Howard Menger, byli świadkami, a nawet sfotografowali obiekty, które wykazywały uderzające podobieństwo do małych dysków zbudowanych przez T. Townsenda Browna.
Czy te UFO mogły być w rzeczywistości maszynami stworzonymi przez człowieka i pilotowanymi przez ludzi? A może to kosmici latali w statkach kosmicznych, wykorzystując technologię podobną do tej odkrytej przez Teslę i Browna?
W 1996 roku prowadzący nocną audycję radiową Art Bell otrzymał paczkę zawierającą fragmenty metalu, które według nadawcy pochodziły z rozbitego UFO znalezionego w pobliżu Roswell w stanie Nowy Meksyk w 1947 roku. Czy te niepozorne kawałki metalu mogłyby być dowodem potwierdzającym istnienie UFO i wykorzystywanie przez nie technologii elektro-grawitacyjnej? Kawałki metalu wydawały się niemal zbyt piękne, by mogły być prawdziwe, a Bell początkowo podchodził do nich sceptycznie ze względu na podobne mistyfikacje z przeszłości dotyczące rzekomych części z UFO.
Bell wysłał kilka próbek do Lindy Moulton Howe, która niezwłocznie zleciła analizę metalu. Dzięki spektroskopii dyspersji falowej odkryto, że metal składał się ze stopu magnezu i cynku z warstwami czystego bizmutu. W każdej z tych warstw stopu magnezu i cynku o grubości od 100 do 200 mikronów zawartość magnezu wynosiła od 97 do około 97,5%, a cynku od 3% do 2,5%, więc metal składał się prawie wyłącznie z magnezu z około 3% dodatkiem cynku.
Warstwy czystego bizmutu miały grubość od jednego do czterech mikronów i tworzyły lekko falisty wzór; nie znaleziono w nich nic poza bizmutem. Nie wykryto tlenu, cyrkonu ani żadnych innych pierwiastków – tylko te trzy.
Eksperymenty wysokiej energii przeprowadzone na tym niezwykłym metalu wykazały tendencję do ruchu poprzecznego. Niestety, badania te nie doprowadziły na razie do żadnych konkretnych wniosków.
Po wyemitowaniu tych informacji w programie Arta, Howe otrzymał faks od słuchacza o imieniu Dan, który wskazał, że posiada profesjonalną wiedzę, która pozwala powiązać ten materiał z antygrawitacją. W latach 1973–1980 pracował on dla organizacji o nazwie Aeronautical Systems Division w bazie lotniczej Edwards Air Force Base w Kalifornii, wykonując również niektóre zadania w bazie Wright Patterson w Ohio.
Dan uzyskał tytuł licencjata z fizyki, inżynierii lotniczej i informatyki na California Polytechnic State University, tytuł magistra informatyki i inżynierii lotniczej na Uniwersytecie Kalifornijskim w Berkeley, a następnie w 1974 roku uzyskał tytuł doktora fizyki, po tym jak rozpoczął już pracę jako cywilny naukowiec dla Sił Powietrznych.
Dan powiedział Howe’owi, że zajmował się inżynierią lotniczą i ocenami, kiedy po raz pierwszy zobaczył metal podobny do tego, który wysłano do Arta Bella. Metal ten miał rzekomo służyć do celów elektrogravitacyjnych.
W przypadku bizmutu jest to zasadniczo materiał diamagnetyczny, co oznacza, że ma tendencję do odpychania pola magnetycznego.
„Zbadałem bardzo dziwne zjawiska związane z bizmutem, gdy dodawano do niego ładunki dodatnie, wprowadzając w ten sposób pole, pole dodatnich elektronów do bizmutu” – powiedział Dan do Howe’a.
„W rzeczywistości niektóre z odkrytych zjawisk były bardzo spektakularne. Wiele z nich sięga aż do 1917 roku, do Nikoli Tesli i jego odkryć dotyczących pól elektrycznych i grawitacji”.
Howe chciał wiedzieć, co najbardziej spektakularnego mogłoby się wydarzyć w wyniku zwiększenia przepływu dodatniego do bizmutu. Dan odpowiedział, że zasadniczo nastąpiłaby redukcja masy do punktu, w którym mogłaby ona spaść do zera, a materiał faktycznie uniósłby się w powietrze, tworząc obiekt nośny.
Nieistniejąca już grupa zajmująca się UFO w Anglii twierdziła, że jeden z jej członków przeprowadził w latach 70. eksperymenty z różnymi metalami. Wykorzystał on dwa krążki o tych samych wymiarach i grubości, ale wykonane z dwóch różnych materiałów: miedzi i cynku. Krążki utrzymywano bardzo blisko siebie i obracano w przeciwnych kierunkach. Twierdzono, że podczas obracania się unosiły się one w powietrzu, choć w opisie nie wspomniano o konieczności zastosowania wysokiego napięcia, jak w przypadku efektu Biefelda-Browna.
Był to po prostu ruch obrotowy masy, co jest bardziej zgodne z twierdzeniami Otisa T. Carra, Bruce’a DePalmy i dr. Harolda Aspdena, którzy mówili o anomalnych efektach bezwładnościowych lub grawitacyjnych związanych z obracającą się masą.
Ciekawą historię opowiedział niedawno na konferencji Low Level Energy Conference Michael Roberts, prezes Stowarzyszenia Badań nad Grawitacją Pchającą (Association for Push Gravity Research). Kilka lat temu pewnego dnia odebrał telefon w swoim domu w Waco. Dzwonił facet, który zatrzymał się w Waco i chciał spotkać się z Michaelem w lokalnym centrum handlowym.
Michael pojechał do centrum handlowego, a mężczyzna czekał w swoim nowszym modelu Jeepa, zaparkowanym w odległej części parkingu. Uścisnęli sobie dłonie i chwilę rozmawiali. Mężczyzna powiedział, że chciałby pokazać Michaelowi, nad czym pracował.
Silnik jeepa był wyłączony, pojazd miał włączony bieg neutralny i nie był w żaden sposób zablokowany. Poproszono Michaela, aby popchnął pojazd. Zrobił to obiema rękami, napotykając oczekiwany opór, zanim udało mu się go ruszyć.
Mężczyzna wsiadł do pojazdu i zahamował. Następnie pokazał Michaelowi cztery tajemnicze skrzynki (każda o wymiarach około 12″ x 6″ x 4″), zamontowane w górnej części każdego nadkola jeepa. Każda skrzynka miała kabel elektryczny prowadzący pod maskę. Michaelowi nie pozwolono zajrzeć pod maskę.
Zaraz po teście pchania mężczyzna wsiadł do jeepa i przełączył przełącznik, który był zamontowany pod deską rozdzielczą. Następnie poproszono Michaela, aby ponownie popchnął jeepa; tym razem poruszył się on przy lekkim dotknięciu jedną ręką. Mężczyzna nie chciał nic powiedzieć o tym, jak dokonano tego cudu; chciał tylko pokazać Michaelowi, że możliwe jest osiągnięcie efektu antygrawitacyjnego przy użyciu elektryczności.
Jednym z możliwych wyjaśnień może być to, że cztery skrzynki działały jak pole zapewniające stabilną wyporność, podobnie jak pontony na łodzi. Użycie tylko jednej z nich odchyliłoby działającą grawitację w jednym konkretnym miejscu, tworząc w ten sposób brak równowagi. Natomiast umieszczenie jednej jednostki nad każdym kołem równomiernie rozłożyłoby odchylenie wokół środka ciężkości jeepa.
Książka „Occult Ether Physics: Testa’s Hidden Space Propulsion System And The Conspiracy To Conceal It” skupia się na XIX-wiecznej nauce o eterze, która doprowadziła do odkrycia przez Teslę napędu elektrycznego. Świętym Graalem Tesli było zbudowanie elektrycznej maszyny latającej oraz czerpanie energii z otoczenia, z kosmosu.
Plan ten opierał się na teorii radioaktywności, nad którą Tesla pracował w latach 90. XIX wieku i która całkowicie zapowiadała oraz była sprzeczna z obecnie przyjętymi teoriami relatywizmu, mechaniki kwantowej i energii jądrowej. Dla Tesli tak zwana energia atomowa była w rzeczywistości wynikiem energii środowiskowej emanującej z kosmosu i ujawnianej nam poprzez materię radioaktywną. Materia ta, jak twierdził Tesla, miała szczególną właściwość rezonowania i reagowania z wszechobecnym promieniowaniem kosmicznym.
Promieniowanie kosmiczne, o którym mówił Tesla, miało znacznie wyższą częstotliwość niż to, co nazywamy emanacjami radioaktywnymi. Tesla wierzył, że były one wynikiem procesu redukcji częstotliwości, w którym pewna szczególna materia reaguje na wszechobecne, wielokierunkowe promieniowanie kosmiczne i przekształca je.
Dzisiaj nazywamy to promieniowaniem punktu zerowego (ZPR), które przekształca się z wyższych częstotliwości na niższe, bardziej użyteczne i odpowiednie częstotliwości, takie jak promieniowanie gamma, rentgenowskie, ultrafioletowe, widzialne, podczerwone, a także magnetyzm, a nawet prąd elektryczny. Te częstotliwości o niższym poziomie są znacznie łatwiejsze do wykrycia i zmierzenia niż ZPR.
Istnienie ZPR było dobrze znane Tesli już w latach 90. XIX wieku, ale dopiero niedawno zostało naukowo uznane za udowodniony fakt. Promieniowanie to ma tak wysoką częstotliwość, że zazwyczaj przechodzi przez przestrzeń kosmiczną, Ziemię i nasze ciała bez szkody i bez żadnych zdarzeń, pozostając w stałej równowadze, ponieważ jego krótkie fale zazwyczaj nie reagują ani nie rezonują z atomami większości materii.
Według Tesli to materia radioaktywna, posiadająca specyficzną strukturę atomową, reaguje z tym promieniowaniem, wytwarzając radioaktywność. Dla Tesli energia atomowa pochodzi z ZPR, a nie z atomów. Gdyby można było osłonić bryłę radu przed działaniem ZPR, twierdził Tesla, nie wykazywałaby ona radioaktywności.
Większość pierwiastków naturalnie promieniotwórczych jest gęsta i niestabilna, co oznacza, że według relatywistów ulegają one rozpadowi, emitując promieniowanie, i przekształcają się w pierwiastki o niższych liczbach atomowych. Relatywiści, z którymi Tesla zdecydowanie się nie zgadzał, uważają, że pierwiastki naturalnie promieniotwórcze spontanicznie tracą masę w trakcie takiego rozpadu, tak że energia uwalniana w postaci promieniowania jest równa utraconej masie zgodnie z równaniem Einsteina E=mc².
Jeśli pierwiastki niepromieniotwórcze są przekształcane w pierwiastki promieniotwórcze przez siły natury, to jakie są to procesy? W artykule opublikowanym w New York Times z 11 lipca 1937 r. (str. 13, kol. 2), w jednym ze słynnych ogłoszeń urodzinowych Tesli, stwierdził on, że opracował proces produkcji radu (transmutacja z innych pierwiastków), który był tak wydajny, że można go było sprzedawać za 1,00 dolara za funt.
Ogłosił również, że bez wątpienia opracował system międzygwiezdnej transmisji energii. Powiedział, że pracował w kilku laboratoriach, ale odmówił ujawnienia ich lokalizacji.
Jego działający model, jak powiedział,
„…wykorzystuje ponad trzy tuziny moich wynalazków. Jest to złożone urządzenie, zbiór części. Mogłoby ono przekazywać kilka tysięcy jednostek mocy na inne planety, niezależnie od odległości. Poruszając się kanałem o średnicy mniejszej niż pół milionowej części centymetra”.
Ponadto powiedział:
„To nie jest eksperyment. Zbudowałem to, zademonstrowałem i używałem. Minie tylko trochę czasu, zanim będę mógł to zaprezentować światu.”
Fakty te pokazują, że nawet mając ponad 80 lat, Tesla był zaangażowany w tajne badania w kilku nieujawnionych laboratoriach, nad technologią, która do dziś pozostaje ściśle tajna. Technologią, która dopiero teraz jest w pełni rozumiana i potajemnie wykorzystywana.
Latający spodek Tesli
Bill Jones, pisząc dla „The UFO Enigma” – biuletynu Grupy Badawczej UFO z aglomeracji St. Louis – zauważa, że Tesla przeprowadził podstawowe badania nad konstrukcją statków powietrznych i kosmicznych wykorzystujących siłę nośną pola elektromagnetycznego. W latach 1891–1893 wygłosił serię wykładów i przeprowadził pokazy dla grup inżynierów elektryków.
W ramach każdego pokazu Tesla stał na środku sceny, wykorzystując swój wzrost (198 cm), z asystentami po obu stronach, oddalonymi od niego o około 213 cm. Wszyscy trzej mężczyźni mieli na nogach buty z grubymi podeszwami z korka lub gumy, aby uniknąć uziemienia elektrycznego. Każdy z asystentów trzymał przewód, będący częścią obwodu wysokiego napięcia i niskiego prądu.
Kiedy Tesla unosił ręce na boki, fioletowa energia elektryczna przeskakiwała nieszkodliwie przez odstępy między mężczyznami. Przy wysokim napięciu i częstotliwości w tym układzie prąd przepływa po powierzchni, nawet po skórze, a nie do jej wnętrza. Jest to podstawowy obwód, który mógłby być wykorzystywany w samolotach/statkach kosmicznych.
Kadłub najlepiej wykonać jako podwójny, z cienkiej, łatwej w obróbce, lekko elastycznej ceramiki. Stanowi ona dobry izolator elektryczny, nie stwarza zagrożenia pożarowego, jest odporna na szkodliwe działanie ekstremalnych temperatur i ma twardość pancerza, a ponadto łatwo przepuszcza pola magnetyczne.
Wewnętrzny kadłub jest pokryty od zewnątrz cienkimi, klinowatymi blachami miedzianymi lub aluminiowymi, przyklejonymi do ceramiki. Każda blacha ma szerokość od trzech do czterech stóp przy poziomej krawędzi kadłuba i zwęża się do kilku cali szerokości u góry kadłuba w przypadku górnego zestawu blach lub u dołu w przypadku dolnego zestawu blach. Każda blacha jest oddzielona po obu stronach od sąsiedniej blachy przez 1 lub 2 cale niepokrytej ceramicznej powierzchni kadłuba.
Górny i dolny zestaw blach są oddzielone około 6 cali nieosłoniętego ceramicznego kadłuba wokół poziomej krawędzi kadłuba. Kadłub zewnętrzny chroni te blachy przed zwarciem spowodowanym przez folia metalową niesioną przez wiatr (zakłócające sygnał radarowy Sił Powietrznych), ulewny deszcz lub stężenia oparów benzyny lub nafty.
Gdyby nie były osłonięte, opary paliwa mogłyby być przyciągane elektrostatycznie do arkuszy kadłuba, zapalać się i tworzyć osady węglowe w izolacyjnych szczelinach między arkuszami, powodując zwarcie. Przestrzeń ta, czyli zewnętrzny kadłub o niewielkim ładunku ujemnym, pochłaniałaby uderzenia mikrometeorytów i promieni kosmicznych (protonów poruszających się z prędkością bliską prędkości światła).
Każde zagrożenie tego typu, które nie ma jeszcze ujemnego ładunku elektrycznego, nabrałoby ujemnego ładunku przy uderzeniu w zewnętrzny kadłub i zostałoby odrzucone przez blachy, zanim zdążyłoby uderzyć w kadłub wewnętrzny. Kadłub może mieć różne kształty: kulę, piłkę futbolową, dysk lub opływowy prostokąt lub trójkąt, o ile te blachy
„mają znaczną powierzchnię i są rozmieszczone wzdłuż idealnych powierzchni otaczających o bardzo dużych promieniach krzywizny”,
str. 85. Moje wynalazki, autor: Nikola Tesla.

Koncepcja samolotu elektro-grawitacyjnego Tesli, opracowana pierwotnie w 1919 roku.
„Obecnie planuję maszyny latające pozbawione płaszczyzn nośnych, lotek, śmigieł i innych zewnętrznych elementów, które będą zdolne do osiągania ogromnych prędkości”.
Źródłem napędu dla tej maszyny może być reaktor jądrowy wykorzystujący rozszczepienie lub syntezę jądrową, przeznaczony do długodystansowych i długotrwałych lotów, napędzający silnik parowy, który z kolei uruchamia generatory. Maszyna krótkiego zasięgu może wykorzystywać ogniwo paliwowe wodór-tlen do napędzania silnika niskonapięciowego, który obraca generatory, od czasu do czasu ładując się poprzez zawisanie w pobliżu linii wysokiego napięcia i wykorzystanie anten zamontowanych na zewnętrznym kadłubie do pobierania energii elektrycznej. Maszyna krótkiego zasięgu może również otrzymywać energię elektryczną przesyłaną do niej z elektrowni znajdującej się na statku powietrznym/kosmicznym dalekiego zasięgu lub na ziemi.
Jednym ze standardów dla generatorów jest posiadanie takiej samej liczby magnesów, jak cewek polowych. Preferowaną konstrukcją Tesli był cienki dysk zawierający 480 magnesów, otoczony 480 cewkami polowymi połączonymi szeregowo z zachowaniem ścisłej tolerancji. Przy 50 obrotach na minutę wytwarza on 19 400 cykli na sekundę.
Prąd jest doprowadzany do szeregu dużych kondensatorów, po jednym dla każdej blachy. Zamykany jest automatyczny przełącznik, którego czas działania może regulować pilot, a gdy prąd przepływa przez przełącznik tam i z powrotem, podnosi on swoją częstotliwość – dla każdego kondensatora stosowany jest osobny przełącznik.
Prąd trafia do transformatora Tesli; ponownie, jeden transformator na każdy kondensator. W zbiorniku oleju, który izoluje uzwojenia i służy do chłodzenia, a wewnątrz jest podparty drewnianymi lub plastikowymi rurami i złączkami, każdy transformator Tesli wygląda jak krótka, szersza rura, która jest przesuwana wzdłuż dłuższej, węższej rury za pomocą izolowanego, nieprzewodzącego prądu uchwytu z linki. Krótka rura, zwana pierwotną, składa się z sześciu do dziesięciu zwojów (pętli) drutu połączonych szeregowo z długą rurą. Rura wtórna ma od 460 do 600 zwojów, po stronie niskiego napięcia i częstotliwości.
Izolowany, nieprzewodzący prądu uchwyt służy, za pośrednictwem zestawu automatycznych elementów sterujących, do przemieszczania cewki pierwotnej w różne miejsca na cewce wtórnej. Jest to regulacja częstotliwości. Cewka wtórna ma stronę o niskiej częstotliwości i napięciu oraz stronę o maksymalnym napięciu i częstotliwości. Im wyższa częstotliwość prądu, tym silniej oddziałuje on na pola elektrostatyczne i elektromagnetyczne Ziemi.
Prąd wychodzi z transformatora po stronie wysokiego napięcia i przepływa przewodem przez ceramiczny kadłub do szerszego końca blachy. Prąd wyskakuje na powierzchnię blachy i przepływa po niej, wytwarzając bardzo silne pole elektromagnetyczne, kontrolowane przez transformator. Na węższym końcu blachy, po uwolnieniu większości energii wysokiego napięcia, prąd wraca przewodem przez kadłub do skrzynki wyłączników (wyłącznik awaryjny).
W jasnym świetle słonecznym statek powietrzny/kosmiczny może wydawać się otoczony gorącym powietrzem, co jest wynikiem niewielkiego magnetycznego zniekształcenia światła. W półmroku i w nocy blachy metalowe świecą różnymi kolorami, nawet przez cienki ceramiczny kadłub zewnętrzny. Światło widzialne jest produktem ubocznym prądu płynącego po blachach metalowych, zależnym od używanych częstotliwości.
Podczas schodzenia, lądowania lub po prostu zaczynając unosić się z ziemi, uzwojenia pierwotne transformatora znajdują się blisko słabych końcówek uzwojeń wtórnych, dlatego dolny zestaw blach świeci mglistą czerwienią. Czerwień może również pojawić się z przodu maszyny, gdy porusza się ona szybko do przodu, zmniejszając opór z przodu.
Kolor pomarańczowy oznacza niską prędkość. Kolory pomarańczowo-żółte odpowiadają prędkościom samolotowym. Kolory zielony i niebieski oznaczają wyższe prędkości. Po dodaniu kondensatora, którego pojemność jest zbyt duża dla obwodu, kolor niebieski zmienia się w jasną biel, przypominającą światło reflektora, co może grozić uszkodzeniem użytych blach.
Najwyższa widzialna częstotliwość to fiolet, podobnie jak w pokazach Tesli na scenie, używany dla najwyższych prędkości wraz z jasną bielą. Kolory są niemal spójne, o jednej częstotliwości, jak laser. Maszyna zbudowana z zestawu magnesów nadprzewodzących uprościłaby i zmniejszyła zapotrzebowanie na energię elektryczną z obwodów transformatora pojazdu do tego stopnia, że mógłby on efektywnie latać i zawisnąć w powietrzu przy bardzo niewielkim marnotrawstwie energii elektrycznej.
Kiedy Tesla opracowywał lampy łukowe zasilane prądem przemiennym, pojawiał się uciążliwy, wysoki pisk, gwizd lub brzęczenie spowodowane szybkim nagrzewaniem się i chłodzeniem elektrod. Tesla przeniósł ten hałas do zakresu ultradźwiękowego za pomocą wspomnianego już specjalnego transformatora. Statek powietrzny/kosmiczny wydaje takie dźwięki podczas pracy na niskich częstotliwościach.
W działaniu tej maszyny kluczowe znaczenie ma synchronizacja. Co trzy blachy, gdy środkowa jest na krótko wyłączana, blachy po obu stronach są zasilane, wytwarzając pole magnetyczne. W następnej chwili zasilana jest środkowa blacha, podczas gdy blachy po obu stronach są na krótko wyłączane.
Występuje opóźnienie w ponownym ładowaniu kondensatorów, więc w dowolnym momencie połowa wszystkich blach jest pod napięciem, a druga połowa się ładuje, na przemian na całym obwodzie wewnętrznego kadłuba. Zapewnia to równowagę maszyny, nadając jej bardzo dobrą stabilność. Równowaga ta jest mniejsza, gdy w użyciu jest mniej obwodów.
Z dość bliskiej odległości statek powietrzny/kosmiczny powoduje nagrzewanie się osób i przedmiotów na ziemi; jednak unosząc się nad danym obszarem na niskiej wysokości przez około pięć lub dziesięć minut, maszyna wytwarza również słup bardzo zimnego powietrza sięgający aż do ziemi. Gdy cząsteczki powietrza dostają się do silnych pól magnetycznych emitowanych przez maszynę, ulegają polaryzacji i tworzą linie lub ciągi cząsteczek powietrza.
Normalny przepływ powietrza zostaje zatrzymany, a w tym obszarze nagle pojawia się znacznie więcej miejsca dla cząsteczek powietrza, więc napływa tam więcej powietrza. To rozszerzenie oraz brak normalnego ruchu powietrza sprawiają, że obszar ten staje się bardzo zimny. Jest to również powód, dla którego samolot/statek kosmiczny może latać z prędkością ponaddźwiękową bez wywoływania huku sonicznego.
Gdy powietrze przepływa nad kadłubem, zarówno od góry, jak i od dołu, cząsteczki powietrza układają się w linie, przechodząc przez pola magnetyczne obwodów blachy metalowej. Gdy cząsteczki powietrza pozostają w tyle, zachowują swój układ liniowy przez krótki czas, wystarczająco długi, aby zniwelować fale uderzeniowe huku sonicznego.
Poza polem magnetycznym Ziemi należy zastosować inny system napędowy, który opiera się na pierwszym. Być może czytali Państwo o akceleratorach cząstek, cyklotronach lub zderzaczach atomowych. Akcelerator cząstek to okrągła pętla rury, która w przekroju poprzecznym ma kształt owalny.
W laboratorium fizycznym większość powietrza z niej jest wypompowywana. Pętla rurowa otrzymuje ładunek elektryczny, a niewielka ilość wodoru lub innego gazu otrzymuje ten sam ładunek elektryczny, dzięki czemu cząsteczki nie przyklejają się do rury. Zestaw elektromagnesów rozmieszczonych wokół pętli rurowej włącza się i wyłącza, jeden po drugim, pchając jednym biegunem magnetycznym i przyciągając kolejnym, aż cząsteczki gazu pędzą po pętli rurowej z prędkością bliską prędkości światła.
Siła odśrodkowa sprawia, że cząstki przyspieszają w kierunku zewnętrznej krawędzi pętli rurowej, pozostając jednak w jej wnętrzu. Cząstki rozpadają się na elektrony, czyli światło i inne fale, protony lub promienie kosmiczne oraz neutrony, jeśli do akceleratora wprowadzono więcej niż wodór.
W celu zrównoważenia się nawzajem i przeciwdziałania tendencji do wprawiania statku w ruch obrotowy stosuje się co najmniej dwa akceleratory cząstek. W przeciwnym razie maszyna miałaby tendencję do wprawiania się w ruch obrotowy, podążając za kierunkiem siły wywieranej na cząstki. Akceleratory działają w przeciwnych kierunkach.
Cząstki o dużej prędkości wychodzą przez proste odcinki rur, naładowane podobnie jak pętle, i pędząc w przestrzeń kosmiczną, popychają maszynę do przodu. Drzwi kontrolują, z których rur cząstki wychodzą. Pozwala to na przyspieszenie na bardzo dużą odległość, a później na hamowanie przy normalnej (ziemskiej) grawitacji. Unika się w ten sposób poważnych problemów związanych z nieważkością, w tym obniżenia sprawności fizycznej załogi. Możliwe jest użycie akceleratorów cząstek liniowych, nawet jednego na maszynę, ale nie wydają się one w stanie zapewnić najlepszej prędkości maszyny przy najmniejszej ilości wyrzucanych cząstek.
Przy stałym przyspieszeniu wynoszącym 32,2 stopy na sekundę uzyskuje się grawitację ziemską w przestrzeni kosmicznej, a opuszczenie pola grawitacyjnego Ziemi wymaga jedynie dwukrotnego obciążenia grawitacyjnego. Osiągnięcie prędkości 25 000 mil na godzinę, niezbędnej do opuszczenia pola grawitacyjnego Ziemi, zajmuje – nie uwzględniając oporu powietrza – 18 minut i 58,9521636 sekundy.
Radio krótkofalowe może posłużyć do ustalenia dokładnych częstotliwości, z których korzysta statek powietrzny/kosmiczny; dla każdego z kolorów, jakie może on wyświetlać, telewizor kolorowy może pokazać tę samą ogólną częstotliwość barwową, z której korzysta znajdujący się w pobliżu, ale nie w bezpośrednim sąsiedztwie, statek. Zastosowanie tej metody jest jednak ograniczone, ponieważ maszyna poruszająca się z prędkością samolotu odrzutowego może nadawać w paśmie częstotliwości zwykle wykorzystywanym przez urządzenia radarowe.
Obwody statku miałyby tendencję do zakłócania obwodów elektrycznych o niższym napięciu w obrębie i w pobliżu swoich pól elektromagnetycznych. Jedno źródło krótko wspomniało o incydencie z 1941 roku, w którym radio krótkofalowe zostało użyte do zakłócenia układów zapłonowych samochodów w odległości do trzech mil.
Ile zgłoszono przypadków spotkań z UFO, w których układy zapłonowe samochodów nagle przestały działać?
Związek Tesli z Projektem Rainbow
Nikola Tesla stał się ostatnio przedmiotem kontrowersji w związku z twierdzeniami Al Bieleka i Prestona Nicholsa. W wielu książkach i artykułach mężczyźni ci opisali, że Tesla był zaangażowany w jedną z najbardziej dyskutowanych tajemnic II wojny światowej – Eksperyment Filadelfijski.
Eksperyment Filadelfijski, znany również jako Projekt Rainbow, był rzekomo próbą podjętą przez marynarkę wojenną, mającą na celu stworzenie statku, którego nie wykrywałyby miny magnetyczne ani radar. Jednak wyniki miały być zupełnie inne i znacznie bardziej niebezpieczne, niż Marynarka Wojenna kiedykolwiek się spodziewała.
Na początku lat 30. XX wieku Uniwersytet Chicagowski badał możliwość uzyskania niewidzialności poprzez wykorzystanie elektryczności. Projekt ten został później przeniesiony do Instytutu Studiów Zaawansowanych w Princeton, gdzie nazwano go Projektem Rainbow (projekt niewidzialności) i założono w 1936 roku.
Nikola Tesla został mianowany dyrektorem projektu. Tesla otrzymał wszystko, czego potrzebował do przeprowadzenia testów w ramach projektu. Tesla zażądał i otrzymał okręt wojenny marynarki wojennej, na którym miały być przeprowadzane eksperymenty. Pierwszy test niewidzialności odbył się w 1940 roku i został uznany za pełny sukces, gdy okręt marynarki wojennej bez załogi na pokładzie zniknął z tej płaszczyzny egzystencji.
W podstawowej konstrukcji na każdym kadłubie statku umieszczono dwie duże cewki Tesli (elektromagnesy). Cewki są włączane w specjalnej sekwencji, a ich siła magnetyczna jest tak potężna, że zakrzywia samą grawitację.
Projekt Rainbow, oparty częściowo na wcześniejszych eksperymentach Tesli dotyczących elektro-grawitacji, okazał się znacznie bardziej niebezpieczny, niż pierwotnie zakładano.
Al Bielek twierdzi, że Tesla zaczął mieć wątpliwości co do bezpieczeństwa eksperymentu w wyniku swoich kontaktów z istotami pozaziemskimi.
„W 1923 roku Tesla wydał oświadczenie prasowe, w którym stwierdził, że rozmawia z istotami pozaziemskimi spoza naszej planety. Po odejściu z RCA prowadził laboratorium w swoim apartamencie w hotelu New Yorker. Nie wiadomo było jednak, że posiadał drugie laboratorium, które najwyraźniej było jego głównym ośrodkiem badawczym, znajdujące się na najwyższym piętrze hotelu Waldorf Astoria oraz w obu wieżach penthouse’u.
„Utrzymywał on zestaw nadawczy na statku Waldorf, a jego zestaw odbiorczy – anteny i odbiorniki, które zostały zbudowane przez firmę RCA pod jego kierownictwem – znajdowały się na statku New Yorker. Znam dwie osoby, które twierdziły, że pracowały z Teslą w tamtym okresie i że korzystał on z tego sprzętu, rozmawiając z kimś praktycznie każdego dnia, a jedna z nich była stanowcza: była to osoba spoza naszej planety. Mówiąc wprost, komunikował się z istotami pozaziemskimi”.
Tesla stwierdził, że pojawiłby się poważny problem z personelem, gdyby ktokolwiek wszedł na statek, gdy cewki Gaussa były włączone, a promieniowanie elektromagnetyczne wyrządziłoby im krzywdę w tej rzeczywistości. Wielokrotnie powtarzał, że pozostaje w kontakcie z istotami pozaziemskimi i że potwierdziły one, iż eksperyment ten spowoduje problemy.
Tesla chciał wyjaśnić ten problem przed rozpoczęciem dalszych eksperymentów. Jednak marynarka wojenna odmówiła, twierdząc, że toczy wojnę i oczekuje natychmiastowych rezultatów. Podczas drugiego eksperymentu Tesla, obawiając się, że ktoś może zostać ranny lub zginąć, postanowił sabotować test z 1942 roku. Rozregulował sprzęt, aby nic nie działało, i test zakończył się niepowodzeniem.
W marcu 1942 roku Tesla złożył rezygnację i opuścił projekt.

W lipcu 1943 roku niszczyciel U.S.S. Eldridge wpłynął do zatoki Delaware w ramach eksperymentu przeprowadzonego przez Marynarkę Wojenną Stanów Zjednoczonych, którego celem było uczynienie statku niewidzialnym przy użyciu technologii Tesli.
Oficjalna nazwa projektu brzmiała „Project Rainbow”, ale powszechnie znany jest on jako Eksperyment Filadelfijski.
Źródło: https://www.bibliotecapleyades.net/tesla/lostjournals/lostjournals06.htm
- Zimna wojna – relacja byłego oficera: UFO miało unieszkodliwić amerykańskie rakiety nuklearne
- UFO i napęd elektrograwitacyjny Czy Tesla odkrył sekrety antygrawitacji?
- Darmowa energia Nikoli Tesli – fakt czy fikcja?
- Historia: Adolf Hitler był finansowany przez Wall Street, Rezerwę Federalną Stanów Zjednoczonych i Bank Anglii
- Ściśle tajny dokument napisany przez Oppenheimera i Einsteina na temat kosmitów i UFO
- Tesla i elektroniczne zjawiska głosowe
- Niezwykłe doświadczenia Nikoli Tesli
- Komunikacja z innymi planetami Nikoli Tesli









