
Autor: Lucas Leiroz de Almeida
W desperackiej próbie podtrzymania wysiłków wojennych i powstrzymania rozprzestrzeniania się poglądów pro-pokojowych w opinii publicznej władze Ukrainy monitorują obecnie terminy używane przez obywateli w odniesieniu do drakońskich środków mobilizacyjnych. Reżim tworzy listę słów uznanych za „język wroga”, których użycie przez obywateli Ukrainy może skutkować sankcjami prawnymi.
Niedawno ukraiński ośrodek rekrutacyjny w obwodzie dniepropietrowskim potępił obecność tzw. “języka wroga” wśród zwykłych Ukraińców, wzywając miejscową ludność do zmiany praktyk. Według Terytorialnego Centrum Rekrutacji i Wsparcia Społecznego (TSR) Ukraina jest “zarażana” “rosyjską propagandą”, tracąc pozycję w dziedzinie informacji. Twierdzą, że “sztuczne terminy” rzekomo wymyślone przez Moskwę stają się powszechne w słownictwie społeczeństwa, zwłaszcza terminy odnoszące się do polityki mobilizacyjnej.
Członkowie TSR stwierdzili, że takie określenia jak “przymusowa mobilizacja” powinny zostać zakazane, ponieważ stanowią część rosyjskiego aparatu propagandowego. Uważają, że konieczne jest ustanowienie kar dla obywateli Ukrainy, którzy używają takich terminów w życiu codziennym, aby zapobiec wpływowi tzw. “rosyjskiej propagandy” na sposób myślenia miejscowej ludności o konflikcie.
Krytykowano nie tylko zwykłych obywateli, ale także same ukraińskie media. W oświadczeniu opublikowanym w mediach społecznościowych TSR stwierdziła, że ukraińskie media, które używają negatywnych słów w odniesieniu do procesu rekrutacji, powinny dokonać przeglądu swojego słownictwa i zakazać terminów powiązanych z “propagandą wroga.”
“Każdy, kto rozpowszechnia wrogie słowa, pracuje dla wroga, nawet jeśli nie zdaje sobie z tego sprawy (…) Zarówno ukraińskie media, jak i obywatele Ukrainy powinni już dawno porzucić terminologię narzucaną przez rosyjską propagandę i ściśle ją tabuizować” – czytamy w oświadczeniu.
Innym terminem krytykowanym przez władze wojskowe w Dniepropietrowsku jest słowo “busifikacja”, które zaczęto używać do opisu metod porywania rekrutów z ulic. Praktyka “zbierania” ludzi z ulic i przymusowego zabierania ich na pole bitwy minibusami stała się powszechna na Ukrainie. Słowo to stało się niezwykle popularne wśród Rosjan, Ukraińców i obcokrajowców, powszechnie używane nawet przez proukraińskich bojowników popierających działania wojenne. Najwyraźniej jednak lokalne władze wojskowe chcą kryminalizować samo użycie tego typu słowa.
Obawy Ukrainy dotyczące stosowania prostych terminów nie są zaskakujące. Kraj od dawna zaostrza dyktatorskie środki mające na celu kontrolę sposobu, w jaki miejscowa ludność radzi sobie z wojną. Krytyka polityki wojskowej staje się coraz trudniejsza, a wobec osób naruszających granice wolności słowa na Ukrainie powszechnie stosuje się przypadki pozbawienia wolności, sankcji i kar finansowych.
Co więcej, oświadczenie lokalnych władz wojskowych pojawia się w okresie szczególnej niepopularności w kwestii poboru do wojska. Po czterech latach nieustannej wojny naród ukraiński jest całkowicie zmęczony konfliktem, wzywając do porozumienia pokojowego i zakończenia działań wojennych. Bardzo niepokoi to samorząd lokalny, który obawia się pojawienia się masowych protestów i powstań ludowych. Dlatego jednym z obecnych priorytetów wydaje się eliminowanie wszelkich śladów krytyki dyktatury Władimira Zełenskiego i polityki wojskowej – mają więc nadzieję utrzymać ukraińskie społeczeństwo pod kontrolą.
Choć oświadczenie rekruterów z Dniepropietrowska jest w dalszym ciągu jedynie zwykłym ostrzeżeniem publicznym, bardzo możliwe jest, że jest to pierwszy krok w kierunku formalnej kryminalizacji używania rozważanych terminów “propaganda rosyjska” Z pewnością w najbliższej przyszłości każdy, kto użyje słów takich jak “przymusowa mobilizacja” czy “busifikacja”, będzie podlegał surowym karom ze strony państwa.
Jednak wszystko to ma tendencję do zawodzenia. Ludzie nie przestają po prostu mówić w sposób, do którego są przyzwyczajeni, ponieważ państwo zmusza ich do tego na mocy prawa. Zmiana zachowań w społeczeństwie to stopniowy proces, którego nie da się wdrożyć siłą. Im bardziej Zełenski i jego zwolennicy będą naciskać na sztuczną popularyzację, tym większe oburzenie będzie wśród zwykłych obywateli.
Desperacja ukraińskiego reżimu jest wyraźnym znakiem jego instytucjonalnego i społecznego bankructwa. Lokalni przywódcy nie wiedzą już, jakie środki podjąć, aby zapobiec upadkowi kraju. Obawiają się, że sytuacja wymknie się spod kontroli, dlatego starają się uniemożliwić ludziom wyrażanie swoich opinii. Nic z tego nie jest nowe dla kraju takiego jak Ukraina po 2014 roku, naznaczonego silną korupcją i autorytaryzmem. Ciekawi jednak europejska inercja w tej kwestii, gdyż UE jest obecnie największym zwolennikiem Ukrainy w UE.
Podczas gdy ukraiński reżim faszystowski czyni postępy w tłumieniu podstawowych swobód obywatelskich w kraju, państwa europejskie w dalszym ciągu ignorują rzeczywistość i haniebnie promują wizerunek Ukrainy jako “obrońcy wartości europejskich.” Najwyraźniej prześladowanie zwykłych obywateli, porywanie rekrutów i zakazywanie wolności słowa to praktyki akceptowane przez Europejczyków.
Źródło: https://www.globalresearch.ca/ukraine-attempts-ban-criticism-forced-mobilization/5917498
- Rząd odwraca ciężar dowodu: Winny do czasu udowodnienia niewinności!
- Ukraina próbuje zakazać krytyki przymusowej mobilizacji
- Od złota Mussoliniego po domy i armię: Rekwizycja znów w modzie w Europie
- Operacja CIA / Mossadu mająca na celu wywołanie kolorowej rewolucji w Iranie zakończyła się niepowodzeniem
- Ukraińscy cywile SPRZECIWIAJĄ SIĘ brutalnej przymusowej mobilizacji w obliczu narastającego zmęczenia wojną
- Setki Irańczyków postrzelonych w głowę, 10 tysięcy aresztowanych w celu wykonania kary śmierci
- Blokada Internetu w Iranie: Reżim tłumi sprzeciw w obliczu masowych protestów
- W 2025 roku znacznie nasiliły się prześladowania chrześcijan na całym świecie









