Menu

Czy COVID-19 istnieje?

1 września, 2020 - Koronawirus
Czy COVID-19 istnieje?

Strach przed koronawirusem, który zapoczątkowany został w Wuhan (Chiny) w grudniu 2019 roku, to epidemia testów. Nie ma dowodów na to, że test wykrywa wirusa. To, co jest publikowane w czasopismach medycznych, nie jest oparte nauką. Każdy artykuł ma na celu wzmocnienie paniki poprzez interpretację danych tylko w sposób korzystny dla teorii wirusów. Innymi słowy, dokumenty medyczne są propagandą.

Definicja epidemii, która zakłada doskonałość testu, nie ma zaworu bezpieczeństwa. Dlatego strach może trwać, dopóki urzędnicy zdrowia publicznego nie zmienią definicji lub nie zdadzą sobie sprawy, że test nie jest wiarygodny.

Świat cierpi z powodu masowego złudzenia opartego na przekonaniu, że test na RNA jest testem na nowy śmiercionośny wirus. Jeśli wirus istnieje, powinno być możliwe oczyszczenie cząstek wirusa. Z tych cząstek można wyodrębnić RNA, które powinno odpowiadać RNA używanemu w tym teście. Dopóki to nie zostanie zrobione, możliwe jest, że RNA pochodzi z innego źródła, którym mogą być komórki pacjenta, bakterie, grzyby itp. Może istnieć związek z podwyższonym poziomem RNA i chorobą, ale nie jest to dowód na to, że RNA pochodzi od wirusa. Bez oczyszczenia i scharakteryzowania cząstek wirusa nie można zaakceptować, że test RNA jest dowodem na obecność wirusa.

Ta dziwna nowa choroba, oficjalnie nazwana COVID-19, nie ma żadnych własnych objawów. Gorączka i kaszel, które wcześniej były obarczane winą niezliczonych wirusów i bakterii, a także zanieczyszczeń środowiskowych, teraz przypisuje się pod COVID-19. Również nieprawidłowe obrazy płuc są tak kwalifikowane, mimo że występują u zdrowych ludzi. Jednak pomimo faktu, że tylko niewielka ilość badanych osób uzyskuje wynik pozytywny (często mniej niż 5%), przyjmuje się, że chorobę tę można łatwo rozpoznać. Gdyby tak było naprawdę, to większość osób kierowanych na badania przez lekarzy powinna mieć wynik pozytywny.

Test na koronawirusa opiera się na technice produkcyjnej PCR. Stosowany jako test nie daje wyniku pozytywnego / negatywnego, ale po prostu liczbę cykli wymaganych do wykrycia materiału genetycznego. Podział na pozytywne i negatywne to dowolna liczba cykli wybrana przez testerów. Jeśli pozytywny oznacza zakażony, a negatywny oznacza niezainfekowany, to zdarzają się przypadki przechodzenia z zakażonego do niezainfekowanego i na odwrót, w zaledwie kilka dni.

Wiele osób twierdzi, że lepiej być bezpiecznym niż później żałować oraz, że lepiej będzie poddać kwarantannie niektóre osoby, które faktycznie nie są zarażone, niż ryzykować pandemią. Problem jednak w tym, że ludzie, którzy uzyskają wynik pozytywny, prawdopodobnie zostaną poddani leczeniu podobnemu do SARS. Prowadzi to do stosowania inwazyjnego natleniania, dużych dawek kortykosteroidów i leków przeciwwirusowych. W tym przypadku niektóre populacje osób zdiagnozowanych (np. w Chinach) są starsze i bardziej chore niż ogół populacji oraz znacznie mniej odporne na agresywne leczenie. Gdy panika SARS ustąpiła, lekarze przeanalizowali dowody i wykazali, że terapie te były często nieskuteczne i wszystkie miały poważne skutki uboczne, takie jak utrzymujący się deficyt neurologiczny, uszkodzenia stawów, blizny oraz bóle i choroby wątroby.

Istnienie wirusa

Postulaty napisane przez wielkiego niemieckiego bakteriologa Roberta Kocha pod koniec 1800 roku, określają podstawową regułę diagnostyki konkretnego mikroorganizmu, który może powodować określoną chorobę:

COVID-19 zwany SARS-CoV 2 nie spełnia postulatów Kocha. Wirus, który zamknął praktycznie cały świat, nigdy nie został wyizolowany, oczyszczony i ponownie wstrzyknięty, czyli innymi słowy, nigdy nie udowodniono w 100% jego istnienia, ani w 100% jako przyczyny choroby. 

Słynny wirusolog Thomas Rivers stwierdził w przemówieniu z 1936 roku: „Jest oczywiste, że postulaty Kocha nie zostały spełnione w przypadku chorób wirusowych”. To zostało powiedziane dawno temu, ale problem jest wciąż aktualny.

W badaniu nazwanym “Nowy koronawirus od pacjentów z zapaleniem płuc w Chinach” wyraźnie widać na mniej powiększonym zdjęciu, że cząstki uważane za koronawirusa nie są oczyszczone, ponieważ ilość materiału komórkowego jest znacznie większa. W artykule zauważono, że zdjęcia pochodzą z „ludzkich komórek nabłonka dróg oddechowych”. Techników laboratoryjnych można zachęcić do spędzenia godzin na rozejrzeniu się w celu znalezienia najbardziej fotogenicznego obrazu, który najbardziej przypomina czystego wirusa. Nie ma sposobu, aby stwierdzić, że RNA używane w nowym teście PCR na koronawirusa znajduje się w cząstkach widocznych na mikrografii elektronowej. Nie ma związku między testem a cząsteczkami i nie ma dowodu na to, że cząsteczki są wirusowe.

Podobna sytuacja została ujawniona w marcu 1997 r. w odniesieniu do HIV, kiedy dwa artykuły opublikowane w tym samym numerze czasopisma „Virology ” ujawniły, że zdecydowana większość tego, co wcześniej nazywano „czystym HIV”, to zanieczyszczenia, które zdecydowanie nie były wirusem HIV, a mieszanina zawierała również mikropęcherzyki, które pod mikroskopem elektronowym wyglądają bardzo podobnie do HIV, ale są pochodzenia komórkowego.

Definicja choroby

Choroby zakaźne zawsze mają swoją definicję, ale zwykle nie są szeroko nagłaśniane. Zwykle mają kategorię „podejrzanego przypadku” opartej na objawach i narażeniu oraz kategorii „potwierdzona”, na pewnego rodzaju testach.

Badanie nazwane “Wczesna dynamika transmisji nowatorskiego zapalenia płuc zakażonego koronawirusem w Wuhan w Chinach” opisuje definicję podejrzenia przypadku, opartą na definicjach WHO dla SARS i MERS, która obowiązywała do 18 stycznia 2020 r. i wymagała spełnienia wszystkich czterech z następujących kryteriów:

18 stycznia ostatnia, trzyczęściowa kategoria została zmieniona na:

Duży problem polega na tym, że w przeciwieństwie do definicji SARS, „przypadek potwierdzony” nie wymagał pierwotnie spełnienia kryteriów podejrzanego przypadku. „Potwierdzony przypadek” po prostu wymaga pozytywnego testu RNA, bez jakichkolwiek objawów.

To właśnie fakt, że definicja SARS wymagała zarówno rozsądnej możliwości kontaktu z poprzednim przypadkiem, jak i objawów, pozwoliło na wypalenie epidemii. Gdy wszyscy zostali poddani kwarantannie, nowe przypadki były bardzo mało prawdopodobne, badania wstrzymano, a lekarze mogli ogłosić zwycięstwo.

Chińczycy w końcu się obudzili i około 16 lutego zażądali potwierdzenia objawów, aby spełnić wymagania dla podejrzanego przypadku, a także pozytywnego testu. Być może wprowadzili tę nową definicję w życie wcześniej, ponieważ po ogromnym dodaniu prawie 16 000 potwierdzonych przypadków 12 lutego liczba ta dramatycznie spadała każdego dnia, a do 18 lutego wynosiła poniżej 500 przypadków.

Inne kraje takie jak np. Korea, Japonia i Włochy nie wyciągnęły wniosków z Chin i zaczęły przeprowadzać testy na ludziach bez żadnych objawów. W rezultacie od połowy do końca lutego liczba przypadków w tych krajach zaczęła gwałtownie rosnąć.

Testowanie

Zakładając na chwilę istnienie nowego koronawirusa, co powiedziałby nam test koronawirusa na tym etapie? A raczej czego nam on nie mówi!

Wynik testu pozytywny, negatywny i znowu pozytywny – zamieszanie

Niektóre osoby, które w pełni wyzdrowiały z choroby, o którą obwiniano koronawirusa, zaczęły dawać wynik negatywny, a następnie ponownie wynik pozytywny. Według doniesień prasowych pacjenci w Chinach nie są uważani za wyleczonych, dopóki nie mają już objawów, nie mają czystych płuc i nie mają dwóch negatywnych testów na koronawirusa. Mimo to 14% wypisanych pacjentów uzyskało później wynik pozytywny, ale bez nawrotu objawów. Jest to bardzo trudne do wyjaśnienia, jeśli test dotyczy wirusa, znacznie łatwiej jest to wyjaśnić, jeśli RNA, którego szuka test, nie jest pochodzenia wirusowego.

Wyniki negatywne, negatywne, negatywne

Grupa lekarzy z Marsylii we Francji, pracująca w bardzo doświadczonym laboratorium, które regularnie przeprowadza testy na obecność wirusów układu oddechowego, zgłosiła testowanie 4084 próbek na obecność nowego koronawirusa przy użyciu kilku systemów zatwierdzonych do użytku w Europie, bez ani jednego wyniku pozytywnego. Obejmowało to 337 osób wracających z Chin, które zostały dwukrotnie przebadane, a 32 osoby skierowane zostały z powodu podejrzenia zakażenia koronawirusem.

Jest statystycznie nieprawdopodobne, że to laboratorium miało szczęście, że nie otrzymało żadnych przypadków koronawirusa. Bardziej prawdopodobne jest, że zastosowało bardziej rygorystyczne kryteria, co ilustruje, że działanie nie tylko zestawów testowych, ale także laboratoriów z tym nowym testem jest całkowicie nieznane.

Doświadczenie testowe

Artykuł z Singapuru przygotowany przez lekarzy i urzędników zdrowia publicznego przedstawia odkrywcze spojrzenie na testy na koronawirusa. Ukryte informacje w dodatkowym materiale źródłowym, odsłaniają kilka ważnych kwestii związanych z testami:

Test nie jest binarny

Testy na infekcje zwykle są zgłaszane jako pozytywne lub negatywne (czasami „reaktywne” i „niereaktywne”). Jedną z przyczyn takiego stanu rzeczy jest to, że w wielu przypadkach wymagane są wielokrotne testy i często dochodzi się do wniosku, że ktoś jest zarażony mimo negatywnych testów i że ktoś nie jest zarażony mimo dodatnich testów. Wyniki złożonego algorytmu wielotestowego są również zwykle zgłaszane jako pozytywne lub negatywne, ale są interpretowane przez lekarzy i pacjentów jako zakażone lub niezainfekowane. To pierwsze może oznaczać izolację, specjalne leki, specjalne środki ostrożności dla pracowników służby zdrowia i nie tylko.

Zrozumieć RT-PCR

Ważne jest, aby zrozumieć, czym jest RT-PCR. Oparty jest na technologii PCR (Polymerase Chain Reaction). Jest to technika wytwarzania DNA wymyślona przez Kary Mullisa, który w 1993 roku otrzymał za nią nagrodę Nobla. Może to być najważniejsza technologia w branży biotechnologicznej. Rozpoczynając od jednej nici DNA, nić jest cięta (dzielona na dwie), a następnie pozwala się na wzrost komplementarnym niciom, w tym samym procesie, który zachodzi w komórce podczas podziału komórki.

Jak dotąd nie jest to tak imponujące, ale dzięki magii podwojenia, jeśli ten proces zostanie powtórzony tylko 32 razy, otrzymasz około 4 miliardów identycznych nici DNA. Każda runda podwajania nazywana jest cyklem.

Aby użyć PCR jako testu, zakładasz, że zaczynasz od nieznanej liczby nici, a kończysz z wykładniczą wielokrotnością po n cyklach. Na podstawie ilości materiałów uzyskanych na końcu można oszacować ilość początkową. Głównym problemem jest to, że ponieważ PCR jest procesem wykładniczym (podwajającym), błędy również rosną wykładniczo.

Wnioski

Panika koronawirusa to po prostu irracjonalna panika, oparta na nieudowodnionym teście RNA, który nigdy nie był powiązany z wirusem. Co więcej, nawet jeśli test może wykryć nowego wirusa, obecność wirusa nie jest dowodem na to, że jest on przyczyną poważnych objawów, nawet w przypadku pozytywnego wyniku testu. Wreszcie, nawet jeśli test może wykryć wirusa i jest on niebezpieczny, nie wiemy, jaki jest odsetek fałszywych trafień. Zakładając, że tylko 1% daje fałszywie dodatnie wyniki testu, może dać to 100 000 fałszywie dodatnich wyników tylko w mieście wielkości Wuhan i może oznaczać, że znaczna część pozytywnych wyników testów to fałszywie dodatnie wyniki.

Polecam również artykuł: “Oszustwo: 11 założeń COVID oparte na strachu, a nie na faktach.”

Źródło: https://www.greenmedinfo.com/blog/does-2019-coronavirus-exist

Swobodny dostęp do zdrowia naturalnego musi stać się prawem człowieka!

Wraz ze złożeniem mojego podpisu domagam się od mojego własnego rządu oraz rządów wszystkich krajów świata:

Zarejestruj się tutaj, dowiedz się więcej i skorzystaj z wielu zalet. 
Rejestracja do niczego nie zobowiązuje!

Spread the love
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
0
Would love your thoughts, please comment.x
()
x