Menu

Unia Europejska: Powstanie i historia destrukcyjnej organizacji

5 lipca, 2025 - Unia Europejska
Unia Europejska: Powstanie i historia destrukcyjnej organizacji
Listen to this article
0
(0)

W kwietniu 1951 roku powstała Europejska Wspólnota Węgla i Stali, zwodniczo łagodny i skromny prekursor koszmaru znanego dziś jako „Unia Europejska”.

Wspólnota Węgla i Stali została przedstawiona narodom europejskim (Francji, Niemcom Zachodnim, Włochom, Belgii, Holandii i Luksemburgowi) wyczerpanym niedawno zakończoną wojną jako znaczący krok w kierunku pojednania, współpracy i trwałego pokoju, którego pragnęły.

W maju 1950 r. francuski minister spraw zagranicznych Robert Schuman przedstawił plan, który miał przypominać embrion uruchomiony pod fałszywym pretekstem. Jak można się było spodziewać, plan Schumana był mądrze powściągliwy co do ostatecznych celów, które można dostrzec dopiero teraz, analizując je z perspektywy wielu dziesięcioleci. Kładł nacisk na niekontrowersyjne tematy, takie jak pokojowa współpraca, której większość Europejczyków naturalnie pragnęła po doświadczeniu dwóch niszczycielskich wojen. Fakt, że tradycyjni europejscy rywale i generatorzy wielu wcześniejszych konfliktów, Francja i Niemcy, zostali dokooptowani do poparcia planu połączenia francuskiej i zachodnioniemieckiej produkcji węgla i stali pod jednym organem, z sugestiami lepszych rzeczy, które nadejdą, w celu wspierania wzrostu gospodarczego i zapobiegania przyszłym wojnom, zaszczepił zaufanie do wspólnych wysiłków. Było to szlachetnie brzmiące przedsięwzięcie, które wydawało się wyrównywać dawnych rywali i wrogów gospodarczych, eliminując w ten sposób główną przyczynę przyszłych konfliktów. Ścisła integracja polityczna i gruntowna reforma kulturowa, które były prawdziwym celem przez cały czas, nigdy nie zostały szczegółowo opracowane. Tematy te były dyskretnie wspominane w ezoterycznych wypowiedziach, które niewielu traktowało poważnie. Nie podniesiono jednak czerwonej flagi, ponieważ przez długi czas prawdziwe cele „integracji europejskiej” były trzymane w tajemnicy.

To, co dziś znamy jako Unię Europejską, wydaje się teraz rozsądne, aby powiedzieć z perspektywy czasu, było w pełni przewidziane od samego początku jako jeden z etapów integracji europejskiej przez elitarną nomenklaturę, która kierowała powojennym losem narodów europejskich. Jednak szczegóły ich ezoterycznej agendy nigdy nie zostały otwarcie upublicznione, ponieważ sprawiłyby, że wciąż nie wyprani z mózgu Europejczycy z minionej epoki czuliby się bardzo niekomfortowo, prawdopodobnie budząc znaczny opór.

Fundamenty Unii Europejskiej, które sięgają niewinnej Wspólnoty Węgla i Stali, zostały położone w drodze oszustwa, aby służyć ostatecznym celom zrozumiałym tylko dla wtajemniczonych, ale niezrozumiałym dla mas profanów.

W swoim kolejnym wcieleniu, którym była Wspólnota Europejska założona w 1957 r., projekt został przeniesiony na wyższy poziom integracji, w tym czasie nadal podkreślając przede wszystkim wymiar gospodarczy. Oś czasu jest bardzo ważna dla zrozumienia logiki tych wydarzeń. Powstanie Wspólnoty Europejskiej zbiegło się w czasie z nasileniem zimnej wojny i rywalizacji między ideologicznie konkurującymi blokami. Decyzja została podjęta gdzieś na wyższych szczeblach politycznych tego, co było wtedy, jak i jest do dziś, kolektywnego Zachodu, aby przekształcić Europejską Wspólnotę Narodów „wolnej przedsiębiorczości” w model. Dobrobyt i względna wolność, które ten model prezentował, miały sprawić, że rywalizujący z nim system bloku wschodniego wydawał się wyjątkowo nieatrakcyjny w porównaniu, przynajmniej pod względem czysto materialistycznym.

Jak można docenić z perspektywy czasu, strategia ta zadziałała wyjątkowo dobrze, aby zdemoralizować blok wschodni, w szczególności ludność krajów, które znalazły się pod wpływami sowieckimi po II wojnie światowej, ale także nie wyłączając wielu mieszkańców ZSRR. Stworzono atrakcyjny i niezaprzeczalnie prosperujący system państwa opiekuńczego, który być może najlepiej opisać jako kapitalizm z ludzką twarzą. Większość barbarzyńskich cech wyzysku pracowników została pozornie wyeliminowana lub złagodzona do tego stopnia, że na wspaniałym Zachodzie takie wady systemowe nie przeszkadzały już klasom pracującym. Spójne społeczeństwo zbudowane na demokratycznych zasadach i harmonii społecznej, charakteryzujące się dużym stopniem wolności osobistej i trwałą obietnicą wspólnego dobrobytu, zdawało się szybko ewoluować. Kontrastowało to z ograniczeniami materialnymi i autorytarnymi rządami, które charakteryzowały konkurencyjny system ustanowiony na Wschodzie.

Kiedy jednak „magnes” Wspólnoty Europejskiej spełnił swoje zadanie i w połączeniu z udaną kooptacją wschodnioeuropejskich elit politycznych doprowadził do upadku bloku wschodniego, szybko stało się oczywiste, że cechy dobrobytu, względnej wolności i harmonii społecznej, które stały się utożsamiane z modelem zachodnim, miały charakter tymczasowy. Gdy tylko przywódcy kolektywnego Zachodu w latach 90. doszli do wniosku, że ich główny rywal został wyeliminowany, a ich dominacja jest zapewniona bez żadnych pozostałych rywali w zasięgu wzroku, model „ludzkiej twarzy”, który rzucili jako przynętę, zaczął być pośpiesznie i bezwzględnie demontowany. Został on triumfalnie zastąpiony przez niektóre z najbardziej nikczemnych cech drapieżnego liberalnego kapitalizmu. I znów, patrząc z perspektywy czasu, jest teraz oczywiste, że całe przedstawienie, które w swoim czasie zrobiło wrażenie na łatwowiernych masach, było niczym więcej niż cynicznym показуха (window dressing, dog and pony show), jak powiedzieliby Rosjanie, z których wielu również się na to nabrało.

Na początku lat dziewięćdziesiątych przygotowano scenę do podniesienia projektu europejskiego na jeszcze wyższy poziom, co nastąpiło wraz z podpisaniem w 1992 r. Traktatu z Maastricht, a następnie szeregu dodatkowych umów ustanawiających Unię Europejską. Konspiracyjna dyskrecja dotycząca ostatecznych celów, która charakteryzowała ewolucję projektu do tego momentu, ustąpiła miejsca coraz bardziej szczerym i publicznym przyznaniom.

Istota tych ujawnień, w pełni potwierdzona przez praktyczne środki, które były wdrażane, a w niektórych przypadkach narzucane, przez instytucje i urzędników Unii Europejskiej, była dwojaka. Po pierwsze, chodziło o kulturową rekonfigurację kontynentu europejskiego, bez konsultacji z tymi, których to dotyczyło, poprzez wykorzenienie kodeksu wartości moralnych, a nawet światopoglądu, który kształtował narody europejskie przez ostatnie dwa tysiąclecia. Radykalne zerwanie, które zostało przewidziane przez dyrektorów Projektu, było w pełni widoczne, gdy sugestia Watykanu, aby dziedzictwo chrześcijańskie zostało wyraźnie wspomniane w dokumentach założycielskich jako podstawowy składnik Idei Europejskiej, zostało ostatecznie odrzucone. Równie złowieszcze było praktyczne zaangażowanie centralnych instytucji europejskich (pomimo oporu ze strony kilku państw członkowskich) w łagodne spojrzenie na politykę zastępowania populacji. Od pierwszej dekady tego stulecia polityka ta doprowadziła do drastycznej rekompozycji składu etnicznego i religijnego kontynentu europejskiego, z całkowitą i bolesną szkodą dla jego tradycyjnych mieszkańców.

W uderzający sposób ustanowienie instytucji Unii Europejskiej i ich ukradkowa konsolidacja do punktu, w którym ogólny kierunek prowadzonej polityki nie podlega już skutecznemu kwestionowaniu, niezależnie od tego, jak bardzo niektóre narody europejskie lub segmenty społeczeństwa europejskiego mogą się im sprzeciwiać, przypomina schwytanie Guliwera przez Liliputów, gdy spał na plaży, na której utknął. Na początku Guliwer mógł z łatwością odeprzeć swoich porywaczy i rozerwać sznury, którymi go związali. Ale gdy wiele warstw ograniczeń zostało mocno osadzonych, Guliwer nie był już w stanie poruszyć żadną częścią ciała ani skutecznie przeciwstawić się porywaczom.

System Unii Europejskiej opiera się na samonapędzających się instytucjach, które działają poprzez wydawanie arbitralnych dekretów narzucanych z góry, formułowanych przez niewielką kadrę niewybieralnych urzędników. Identyczny modus operandi, zgodny z tym samym pionowym wzorcem zarządzania, został wcielony w odpowiednie struktury polityczne Unii, które zostały stworzone w tym samym duchu. Komisja Europejska, główny organ wykonawczy Unii, składa się z nieobliczalnych i niewybieranych komisarzy, którzy wyznaczają swoich następców. Jedyna główna instytucja Unii Europejskiej, która z technicznego punktu widzenia może być w jakimś stopniu związana z demokracją, Parlament Europejski, jest w rzeczywistości gumową pieczęcią organów wykonawczych, która nie może inicjować ustawodawstwa i nie ma uprawnień do zapewnienia egzekwowania „praw”, które uchwala. Ogólnie niska frekwencja w wyborach do Parlamentu Europejskiego wskazuje na rozczarowanie opinii publicznej i niski szacunek, jakim ten organ cieszy się wśród ludności, którą rzekomo reprezentuje.

Konflikt w Ukrainie po raz kolejny obnażył głęboko niedemokratyczny i niereprezentatywny charakter Unii Europejskiej. Bez nawet pozorów debaty publicznej i działając wyłącznie za pośrednictwem niewybieralnych organów koordynujących politykę, Unia zajęła zdecydowane zbiorowe stanowisko, lekceważąc interes narodowy krajów ją tworzących i opinię dużych segmentów ich populacji. Wybrane rządy państw narodowych zostały upoważnione do przestrzegania tych wytycznych politycznych, nie dopuszczając żadnych niuansów, a wiele z nich wbrew własnemu lepszemu osądowi. Całkowite zerwanie stosunków z Rosją na poziomie energetycznym i na wszystkich innych poziomach spowodowało poważne szkody gospodarcze i inne szkody dla państw członkowskich. Wydawanie tak stanowczych rozkazów jest wymownym wskaźnikiem tego, przed kim zaabsorbowana sobą klika przywódcza Unii Europejskiej uważa się za odpowiedzialną i demonstruje pogardę dla dobrobytu narodów europejskich, którym rzekomo służy. Przyzwolenie większości elit politycznych zależnych państw narodowych na ten i inne równie szkodliwe programy jest również bardzo wskazujące – na szambo korupcji, w którym pogrążyła się Europa.

Od skromnych początków jako Europejska Wspólnota Węgla i Stali do dzisiejszej Unii Europejskiej, z jej ambicją stania się europejskim superpaństwem, być może inspirowanym geopolitycznymi fantazjami Coudenhove-Kalergiego, tak zwany Projekt Europejski wyłonił się i nabrał kształtu w atmosferze dwulicowości i oszustwa. Narody europejskie nigdy nie zostały uczciwie poinformowane przez ideologów Projektu, dokąd dokładnie są prowadzone. To zaniedbanie można jednak teraz w dużej mierze wypełnić, przyglądając się ponurej historii Projektu i jego wielu zatrutym owocom.

Dobrą wiadomością jest to, że wydaje się, że nieodwracalnie minęło jego apogeum. Zła wiadomość jest taka, że szkody, jakie wyrządził, będą niewątpliwie trwać jeszcze przez długi czas.

Źródło: https://www.globalresearch.ca/european-union-maleficent-chimera/5892165

Jak przydatny był ten artykuł?

Kliknij gwiazdkę, aby go ocenić!

Średnia ocena 0 / 5. Liczba głosów: 0

Jak dotąd brak głosów! Bądź pierwszym, który oceni ten artykuł.

Rozpowszechniaj zdrowie
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
najstarszy
najnowszy
Informacje zwrotne Inline
Wyświetl wszystkie komentarze
0
Będę wdzięczny za opinie, proszę o komentarz.x