
W recenzowanych publikacjach naukowych wykazano, że pospolity chwast rosnący na podwórkach ma zdolność do niszczenia ponad 95% komórek raka jelita grubego w warunkach laboratoryjnych oraz do ograniczenia wzrostu guza w żywych organizmach o ponad 90% — przy całkowitym braku toksyczności dla zdrowych komórek.
Dlaczego więc o tym nie słyszeliście? Ponieważ nie można opatentować chwastu, a na lekarstwie nie da się zarobić.
W szacownych salach Uniwersytetu w Windsorze zespół kierowany przez dr Siyarama Pandey’a nie zamierzał rzucać wyzwania establishmentowi medycznemu. Po prostu kierowali się nauką. To, co odkryli w skromnym Taraxacum officinale – zwykłym mniszku lekarskim – powinno trafić na pierwsze strony gazet. Zamiast tego zostało to tak głęboko pogrzebane, że nawet obietnica badań na ludziach rozpłynęła się w powietrzu.
Wyniki badań laboratoryjnych, które przeraziły szefów firm farmaceutycznych
Przyjrzyjmy się surowym danym, które system próbuje ukryć. W przełomowym badaniu naukowcy zastosowali wodny ekstrakt z korzenia mniszka lekarskiego (DRE) na ludzkie komórki raka jelita grubego. Wyniki były wręcz cudowne. W ciągu zaledwie 48 godzin wyeliminowano ponad 95% komórek nowotworowych.
Ale właśnie tutaj sprawa staje się interesująca dla każdego, kto podejrzewa, że system jest sfałszowany. Ekstrakt osiągnął ten niszczycielski efekt poprzez jednoczesne uruchomienie wielu szlaków śmierci komórkowej. Wywołał zarówno apoptozę zależną od kaspaz, jak i niezależną od kaspaz – podwójny cios, do którego komórki nowotworowe po prostu nie są w stanie się dostosować.
Ma to kluczowe znaczenie, ponieważ oznacza, że nowotwór nie może łatwo rozwinąć oporności – problem, który nęka leki chemioterapeutyczne ukierunkowane na jeden cel.
Jeszcze bardziej obalające narrację „kartelu chemioterapii” jest to, że ekstrakt działał nawet na komórki nowotworowe pozbawione genu p53. Dla niewtajemniczonych: p53 to gen supresorowy nowotworów, który ulega mutacji w ogromnej części agresywnych, opornych na leczenie nowotworów. Kiedy konwencjonalna chemioterapia zawodzi z powodu mutacji genu p53, korzeń mniszka lekarskiego po prostu nadal działa.
Zwalczanie nowotworów w warunkach naturalnych
Kiedy naukowcy przeszli od szalki Petriego do żywych organizmów, „teoria spiskowa” stała się jeszcze bardziej wiarygodna. Myszy wszczepiono ludzkie guzy jelita grubego. W grupie kontrolnej nowotwory rozwijały się agresywnie. A w grupie, której podawano doustnie ekstrakt z korzenia mniszka lekarskiego? Wzrost nowotworów został spowolniony o ponad 90%.
A skutki uboczne? Nie wystąpiły żadne. Myszy nie wykazały utraty masy ciała, uszkodzenia nerek (białko w moczu) ani żadnych objawów toksyczności. Podczas gdy chemioterapia zasadniczo zatruwa pacjenta w nadziei, że najpierw zabije nowotwór, ekstrakt ten działał z chirurgiczną precyzją, pozostawiając zdrowe komórki jelita grubego całkowicie nienaruszone.
„Zatwierdzenie” z 2012 roku, którego nigdy nie było
To prowadzi nas do niezbitego dowodu. W 2012 roku Health Canada zatwierdziło badania kliniczne na ludziach dotyczące wyciągu z korzenia mniszka lekarskiego. Badanie zostało zaprojektowane przez dr Caroline Hamm z Regionalnego Centrum Onkologicznego w Windsorze i miało objąć 30 pacjentów w stanie terminalnym, którzy wyczerpali już wszystkie inne możliwości leczenia.
Ogłoszenie to spotkało się z nadzieją. Dr Pandey nazwał to „fantastyczną wiadomością”. Społeczność zmobilizowała się, a darowizny napływały strumieniem, aby sfinansować badania, których wielkie koncerny farmaceutyczne nie chciały podjąć.
A potem? Cisza.
Można by pomyśleć, że terapia o skuteczności 95% i pozbawiona toksyczności zostałaby objęta procedurą przyspieszoną. Tymczasem badania po prostu… nigdy się nie odbyły. Według doniesień główny badacz przyznał weryfikatorom faktów, że nie udało się nawet zrekrutować wystarczającej liczby ochotników, by rozpocząć badania.
Czy to naprawdę przypadek, że zrezygnowano z niedrogiego lekarstwa, którego nie da się opatentować?
Spójrzmy na liczby. Globalny rynek chemioterapii jest wart miliardy. Korzeń, który można wykopać z własnego ogrodu, stanowi nie tylko zagrożenie dla ich zysków – to kryzys egzystencjalny dla ich modelu biznesowego.
Jak zauważył jeden z obserwatorów: „Jeśli działa w surowej postaci = brak patentu, brak zysku. Aby więc wprowadzić go na rynek, musieliby… zmodyfikować go tak, by nadawał się do opatentowania”. A kto ma to sfinansować, skoro wystarczy filiżanka herbaty?
Źródło: https://thepeoplesvoice.tv/miracle-weed-eliminated-cancer-cells-clinical-trials-zero-toxicity-big-pharma/
- „Cudowne zioło” wyeliminowało 95% komórek nowotworowych w badaniach klinicznych, nie wykazując żadnej toksyczności — dopóki wielkie koncerny farmaceutyczne nie zatuszowały tej sprawy
- Branża odchudzania: Śledź przepływ pieniędzy
- Jak rządy zamierzają poradzić sobie z rosnącymi kosztami krajowej służby zdrowia w związku ze wzrostem zachorowalności w krajach o wysokim wskaźniku szczepień przeciwko COVID-19
- Firmy farmaceutyczne Pfizer i Johnson & Johnson zapłaciły 12,6 mln dolarów łapówek w zamian za zezwolenia i kontrakty
- Wielka konspiracja naftowa: Od zakończenia II wojny światowej wiadomo, że ropa naftowa nie jest paliwem kopalnym, lecz substancją abiotyczną
- Oszustwo związane z Roundupem: Jak firma Monsanto pomogła stworzyć „naukowe” twierdzenia, że jej środek chwastobójczy jest bezpieczny
- Wielki plan immunitetu korporacyjnego: W jaki sposób elity globalistyczne chronią przestępców korporacyjnych przed wymiarem sprawiedliwości
- Od pól kukurydzy do szczepionek przeciwko COVID-19: Wojna patentowa Monsanto wkracza na arenę szczepionek









