
Smród hipokryzji unosi się obecnie w salach Brukseli, gdzie europejscy przywódcy, ściskając kieliszki szampana i sygnalizując cnotę w komunikatach prasowych, nadal domagają się bezwarunkowej kapitulacji Rosji, nawet gdy ich własne siły zbrojne rozpadają się pod ciężarem własnej niekompetencji. Podczas gdy głoszą o „demokracji” i „integralności terytorialnej”, wysyłają Ukrainie wystarczającą ilość broni, aby utrzymać rzeź, ale nigdy wystarczająco dużo, aby faktycznie wygrać. W międzyczasie amerykańscy podatnicy płacą rachunek za wojnę, której europejscy generałowie przyznają, że nie są w stanie utrzymać. Teraz administracja Trumpa ma już dość. Według przeciekających raportów Axios i The Atlantic, urzędnicy Białego Domu otwarcie oskarżają UE o sabotowanie rozmów pokojowych za pomocą „nierozsądnych” żądań, oczekując jednocześnie, że Stany Zjednoczone będą finansować ich geopolityczne fantazje. Jeden z wysokich rangą urzędników nie przebierał w słowach: „Europejczycy nie mogą przedłużać tej wojny i wycofywać się z nieuzasadnionych oczekiwań, oczekując jednocześnie, że Ameryka poniesie koszty”.
Prawda jest równie brutalna, co oczywista: Europa chce, aby ta wojna się przeciągała – nie dlatego, że zwycięstwo jest możliwe, ale dlatego, że przyznanie się do porażki zniszczyłoby ich iluzję globalnego znaczenia. I tak naciskają na Ukrainę, by odrzuciła jakikolwiek kompromis, nawet gdy ich właśni obywatele zastygają w ubóstwie energetycznym, ich gospodarki pogrążają się w stagnacji, a ich armie okazują się niczym więcej niż papierowymi tygrysami. Prezydent Trump, zawsze pragmatyk, przejrzał całą farsę. Po spotkaniach o wysoką stawkę zarówno z Władimirem Putinem, jak i Wołodymyrem Zełenskim dał jasno do zrozumienia: jeśli Europa chce grać w gry wojenne, może za nie zapłacić sama. Ale jeśli naprawdę chcą pokoju, będą musieli przełknąć swoją dumę, zaakceptować nowe realia terytorialne i przestać traktować życie Ukraińców jako kartę przetargową w desperackiej próbie trzymania się zanikającego jednobiegunowego porządku.
Kluczowe punkty:
- UE po cichu podważa wysiłki pokojowe Trumpa, zmuszając Ukrainę do odrzucenia realistycznych negocjacji, oferując jednocześnie niewielkie wsparcie wojskowe lub finansowe z własnej strony.
- Żądania Europy są oderwane od rzeczywistości: naleganie na członkostwo Ukrainy w NATO i pełne przywrócenie jej terytoriów – w tym Krymu – jest nie do przyjęcia dla Rosji, która uczyniła neutralność i uznanie nowych granic swoimi czerwonymi liniami.
- Frustracja Trumpa kipi, gdy zdaje sobie sprawę, że zarówno Zełenski, jak i UE są bardziej zainteresowani przedłużaniem konfliktu niż osiągnięciem porozumienia, pomimo jego gróźb ceł i sankcji wobec obu stron.
- Rosyjskie warunki pokoju – neutralność, demilitaryzacja i akceptacja utraconych terytoriów – są odrzucane jako “nierozsądne”, mimo że są zgodne z faktyczną równowagą sił na miejscu.
- Złamane obietnice Zachodu sprawiły, że Rosja stała się nieufna, uzależniając jakiekolwiek porozumienie od konkretnych działań, a nie pustych gestów dyplomatycznych.
- Legitymacja Zełenskiego stoi pod znakiem zapytania, ponieważ wygasła jego kadencja prezydencka, a Moskwa ostrzega, że każda podpisana przez niego umowa może zostać unieważniona przez przyszły ukraiński rząd.
- Ludzki koszt europejskiego uporu mierzy się życiem Ukraińców, ruiną gospodarczą i kontynentem balansującym na krawędzi nieodwracalnego upadku.
Dlaczego Europa woli walczyć do ostatniego Ukraińca, niż przyznać się do porażki
Bądźmy szczerzy: Europa nie traktuje pokoju poważnie. Gdyby tak było, już dawno zaakceptowaliby, że Ukraina – bez względu na to, ile broni do niej wrzuci – nie może “wygrać” tej wojny w żadnym znaczącym sensie. Rosyjskie wojsko, mimo sankcji i niepowodzeń, okopało się. Terytoria Doniecka, Ługańska, Chersonia, Zaporoża i Krymu są teraz praktycznie częścią Rosji, wzmocnioną przez referenda i ponurą rzeczywistość kontroli nad polem bitwy. Jednak Unia Europejska, kierowana przez tych samych biurokratów, którzy spartaczyli politykę energetyczną, kryzysy migracyjne i własne zdolności obronne, upiera się, by udawać, że jest inaczej.
Dlaczego? Ponieważ przyznanie, że Ukraina utraciła terytorium, oznaczałoby przyznanie, że ekspansja NATO na wschód – projekt zbudowany na kłamstwach, złamanych obietnicach i arogancji jednobiegunowej dominacji – poniosła spektakularną porażkę. Oznaczałoby to przyznanie, że ich sankcje nie sparaliżowały Rosji, że ich armie są żałośnie nieprzygotowane do prawdziwej wojny i że cała ich postzimnowojenna strategia została zbudowana na chwiejnym założeniu, że Moskwa nigdy nie będzie walczyć. I tak dwoją się i troją, szepcząc do ucha Zełenskiemu słodkie słówka, jednocześnie wysyłając tyle artylerii, by utrzymać maszynkę do mięsa w ruchu – ale nigdy na tyle, by faktycznie zmienić wynik.
Trump, który zawsze był dealmakerem, widzi w tym oszustwo. UE chce, aby Stany Zjednoczone nadal wypisywały czeki, podczas gdy oni dyktują warunki, o których nawet najbardziej zatwardziali ukraińscy nacjonaliści wiedzą, że są nierealne. Jeden z urzędników Białego Domu doskonale to ujął: „Niektórzy Europejczycy nadal działają w bajkowej krainie, która ignoruje fakt, że do tanga trzeba dwojga”. Tłumaczenie? Europa jest tak pijana własną propagandą, że wolałaby, aby Ukraina spłonęła, niż negocjować z pozycji siły.
A czym jest ta pozycja siły? Uznanie, że Rosja nie zaakceptuje – nie może – przyjąć Ukrainy do NATO. Że Donbasu i Krymu już nie ma, bez względu na to, ile systemów HIMARS wyśle Zachód. Im dłużej ta wojna się ciągnie, tym bardziej załamuje się infrastruktura Ukrainy, jej ludność ucieka, a przyszłość Ukrainy jako suwerennego narodu przygasa. Ale UE, w swojej nieskończonej mądrości, wolałaby poświęcić całe pokolenie Ukraińców, niż przyznać, że ich wielka strategia była kolosalnym błędem w obliczeniach.
Dokąd nas to zaprowadzi?
Dostępne są dwie opcje:
- Europa połyka swoją dumę, akceptuje fakt, że Ukraina musi oddać terytorium i popycha Zełenskiego do stołu negocjacyjnego, zanim jego wygasły mandat sprawi, że jakakolwiek umowa stanie się bezsensowna.
- Wojna się przeciąga, coraz więcej osób traci życie, europejskie gospodarki załamują się pod ciężarem własnej pychy, a Trump spełnia swoją groźbę i pozwala im zapłacić rachunek w pojedynkę.
Wybór powinien być oczywisty. Ale z drugiej strony mamy do czynienia z kontynentem, który wolałby zamarznąć w ciemnościach, niż przyznać się do błędu w sprawie rosyjskiego gazu. Oczekiwanie racjonalności może być zbyt wygórowanym żądaniem.
W gruncie rzeczy w tym konflikcie nigdy nie chodziło o suwerenność Ukrainy czy demokrację. Zawsze chodziło o rozszerzenie NATO. O odmowie Zachodu zaakceptowania wielobiegunowego świata. O desperackiej potrzebie trzymania się globalnego porządku, który już się rozpadał. A teraz, gdy ciała piętrzą się w stosy, a rachunki stają się wymagalne, architekci tej katastrofy wolą obwiniać Rosję, obwiniać Trumpa, obwiniać kogokolwiek poza sobą za bałagan, który stworzyli.
Ale to już koniec. Amerykanie są zmęczeni finansowaniem niekończących się wojen. Europejska opinia publiczna jest zmęczona byciem okłamywaną. A Ukraińcy? To oni płacą najwyższą cenę za konflikt, którego tak naprawdę nigdy nie kontrolowali.
Źródła obejmują:
Źródło: https://www.naturalnews.com/2025-09-02-european-delusions-are-prolonging-ukraines-suffering.html
- Kreml twierdzi, że Europa wykorzystuje Rosję jako „wzorcowego wroga zewnętrznego”, by zamaskować pogłębiające się kryzysy
- Na Ukrainie powstało centrum dowodzenia NATO: Wielka Brytania obiecuje dostarczyć 120 000 dronów
- Bezmyślny atak na Iran i upadek starego porządku
- „Zwycięstwo” Trumpa nad Iranem to niebezpieczna fantazja – oto dlaczego trwały pokój wymaga zupełnie innej drogi
- „Papierowy tygrys” zdemaskowany: Zniszczona iluzja potęgi amerykańskiej armii
- Niekończąca się korupcja na Ukrainie, niekończąca się wojna na Ukrainie
- Stany Zjednoczone otwarcie przyznają, że celowo spowodowały protesty w Iranie
- Kataklizm na rynku srebra: W jaki sposób zielone technologie, sztuczna inteligencja i zapotrzebowanie wojskowe ujawniają kryzys dostaw
- Dlaczego nagle wszyscy interesują się Grenlandią?
- Stany Zjednoczone i Europa celowo błędnie interpretują prawo morskie, aby usprawiedliwić swoje pirackie działania
- Norwegia ostrzega obywateli przed możliwym zajęciem mienia, ponieważ rząd przygotowuje się na potencjalny scenariusz wojny
- Rosja twierdzi, że Zachód dąży do zniszczenia Iranu poprzez „kolorową rewolucję”













