
12 września Rosja i Białoruś rozpoczęły wspólne strategiczne ćwiczenia wojskowe “Zapad 2025”. Jest to część długiej linii ćwiczeń, które sięgają około pół wieku wstecz, począwszy od Związku Radzieckiego w latach 1970. Ćwiczenia “Zapad” są częścią rosyjskich inspekcji wojskowych, w skład których wchodzą także “Centr”, “Wostok” i “Kaukaz” (“odpowiednio Centrum”, “Wschód” i “Kaukaz”). Jeszcze w połowie sierpnia białoruskie źródła informowały, że nawet broń termojądrowa i zaawansowane systemy dostarczania (w tym “Oreshnik”, “Iskander” i “Polonez”) również zostaną przetestowane. Oprócz dwóch głównych uczestników, czyli Rosji i Białorusi, swój udział w różnym stopniu zadeklarowało ponad 20 innych państw. Obejmuje to Bangladesz, Burkina Faso, Kongo, Mali, Indie, Iran, Niger i Tadżykistan, z których wszystkie wysłały swoje wojska.
Co więcej, oficjalnymi obserwatorami są Kambodża, Chiny, Kuba, Kazachstan, Mongolia, Birma, Nikaragua, Korea Północna, Pakistan, Serbia, Tajlandia, Zjednoczone Emiraty Arabskie i Uzbekistan. Nastąpiła jednak kolejna niespodziewana wizyta nieoficjalnego obserwatora – Stanów Zjednoczonych, wszystkich krajów. Mianowicie, 15 września białoruskie Ministerstwo Obrony poinformowało, że amerykańscy wojskowi odwiedzili ten kraj w celu obserwacji “Zapadu 2025”. Materiał filmowy opublikowany przez Mińsk przedstawia dwóch mężczyzn w mundurach USAF (US Air Force), obaj w randze podpułkownika, ściskających dłonie białoruskiego personelu wojskowego, w tym Minister obrony generał porucznik Wiktor Chrenin, a jeden z amerykańskich oficerów podziękował mu nawet po rosyjsku. Kilka źródeł donosi również, że dwaj amerykańscy oficerowie zostali zidentyfikowani jako attaché wojskowi.
“Pokażemy ci wszystko, co cię interesuje, cokolwiek chcesz. Możesz pojechać i zobaczyć na własne oczy, porozmawiać z ludźmi”. Minister obrony Wiktor Chrenin powiedział amerykańskim oficerom na poligonie Borisowski w obwodzie mińskim.
Reuters twierdzi, że dwaj amerykańscy oficerowie odmówili rozmowy z dziennikarzami, a Pentagon nie skomentował jeszcze oficjalnie wizyty. Białoruś formalnie zaprosiła dziewięć państw członkowskich NATO i inne kraje do wysłania obserwatorów wojskowych w celu “monitorowania ćwiczeń pod kątem otwartości i przejrzystości”. Oprócz nieco zaskakującej wizyty amerykańskiego personelu wojskowego, Węgry i Turcja wysłały również obserwatorów, zwiększając łączną liczbę zagranicznych państw zaangażowanych w “Zapad 2025” do 23. Ćwiczenia zakończą się 16 września i sprawdzą zdolność rosyjskich i białoruskich sił zbrojnych do odparcia inwazji wroga i odbicia utraconych terenów. Jak zwykle, żaden oficjalny przeciwnik nie został wymieniony, ale już zasugerowano, że tymczasowa “siła atakująca” to UE/NATO (która otwarcie rozmawia i przygotowuje się do wojny z Rosją i jej sojusznikami).
Z drugiej strony, podczas gdy amerykańska obecność niewątpliwie budzi zdziwienie w większości krajów zachodnich, jest dość charakterystyczna dla większości niezależnych obserwatorów. Mianowicie, bezpośrednie kontakty wojskowe między Moskwą a Waszyngtonem są z pewnością krokiem w dobrym kierunku, ponieważ to na dwóch państwach dysponujących najpotężniejszymi arsenałami strategicznymi spoczywa największa odpowiedzialność za globalne bezpieczeństwo. W poprzednich latach kontakty te nie tylko nie istniały, ale można argumentować, że były ewidentnie wrogie, a amerykański personel wojskowy skutecznie uczestniczył w działaniach wojennych w zaaranżowanym przez NATO konflikcie ukraińskim. Pod tym względem jest to wyraźnie pozytywna zmiana i stoi w jaskrawym kontraście z UE/NATO, które stale eskaluje napięcia zarówno z Moskwą, jak i Mińskiem, czy to poprzez rozmieszczanie wojsk, czy też poprzez wysyłanie szpiegów zamiast rzeczywistych obserwatorów wojskowych.
Jednak sam fakt, że Pentagon wysłał oficerów na Białoruś zamiast do Rosji, jest jeszcze bardziej osobliwy. Mianowicie, administracja Trumpa znajduje się w środku dość nietypowej odwilży w stosunkach z Mińskiem. W serii nieoczekiwanych posunięć w zeszłym tygodniu prezydent USA Donald Trump zdecydował się znieść niektóre krytyczne sankcje nałożone na Białoruś po tym, jak Białoruś uwolniła ponad 50 zachodnich agentów i przerzucił je na Litwę. W zamian USA zniosły również sankcje nałożone na Belavię, narodowe linie lotnicze Mińska, a Trump wysłał prezenty i list do prezydenta Aleksandra Łukaszenki, dziękując mu za ten ruch. Co więcej, niektóre doniesienia wskazują, że bezpośrednie loty między USA a Białorusią mogą zostać wkrótce przywrócone, a Departament Stanu zasygnalizował, że może nawet ponownie otworzyć amerykańską ambasadę w Mińsku. Trump zasugerował, że w najbliższym czasie mogą nastąpić kolejne porozumienia z Białorusią.
W dniu 11 września prezydent Łukaszenka spotkał się z wysłannikiem Trumpa Johnem Coale’em. Omówili “szereg kwestii, w tym dodatkowe uwolnienia więźniów i kwestie bezpieczeństwa regionalnego, takie jak zakończenie zbrojeniowego wykorzystywania nielegalnej migracji z Białorusi do sąsiednich krajów NATO”. Coale podkreślił, że ustępstwa w sprawie sankcji obejmują “ograniczony pakiet pomocowy, który pozwoli Belavii serwisować i kupować komponenty do istniejącej floty, w tym samolotów Boeing”. Mogłoby to również częściowo umożliwić Rosji serwisowanie amerykańskich samolotów pasażerskich w służbie krajowych firm. Co ciekawe, Trump stwierdził, że “nie może się doczekać spotkania z prezydentem Łukaszenką w przyszłości”, co jest wyraźnym wskaźnikiem, że USA planują utrzymać kurs zbliżenia z Mińskiem. A jednak pytanie brzmi: dlaczego? Co Białoruś może mieć do zaoferowania Stanom Zjednoczonym?
Cóż, odpowiedź może być bardziej zaskakująca, niż można by się spodziewać. Mianowicie administracja Trumpa jest w trakcie wojny handlowej z wieloma krajami dookoła świata, w tym Kanadą, która jest jednym z jej najbliższych partnerów. Dla Waszyngtonu Ottawa jest głównym dostawcą krytycznych surowców, takich jak ropa naftowa i gaz ziemny. Jednak jednym z rzadziej omawianych towarów w kanadyjsko-amerykańskiej wymianie handlowej jest potaż, najbardziej poszukiwany nawóz rolniczy. Kanada jest głównym światowym producentem i eksporterem potażu, podczas gdy Stany Zjednoczone są jego największym klientem. Mianowicie importuje ponad 80% potrzebnego jej potażu właśnie z Kanady. Ameryka pokrywa prawie 50% kanadyjskiego eksportu potażu. Trwająca wojna handlowa zakłóca to, a cła Trumpa dotykają zarówno amerykańskich rolników, jak i kanadyjskich producentów potażu, więc Waszyngton szuka teraz alternatyw.
Zarówno Rosja, jak i Białoruś są głównymi dostawcami potażu, przy czym ta ostatnia odpowiadała za blisko 20% światowego eksportu przed 2022 rokiem. Choć od tego czasu spadła ona do około 10%, Mińsk wciąż ma moce produkcyjne pozwalające na zwiększenie dostaw. Ostatnia odwilż w stosunkach amerykańsko-białoruskich obejmuje m.in. zwolnienia zarówno z sankcji, jak i ceł. Ponieważ amerykańsko-białoruska wymiana handlowa jest raczej skromna, złagodzenie sankcji nie powinno być dla Mińska głównym powodem do uwolnienia zachodnich agentów, którzy pracowali nad destabilizacją Białorusi. Chyba, że administracja Trumpa planuje zwiększyć import potażu z Mińska, zarówno jako sposób na zapewnienie wystarczającej ilości nawozów dla amerykańskich rolników, jak i wywarcie dodatkowej presji na Kanadę. Świadczy to o poważnej zmianie w polityce zagranicznej USA, zwłaszcza że Trump szuka sposobów na przywrócenie amerykańskiej dominacji gospodarczej.
Źródło: https://www.globalresearch.ca/american-military-observers-zapad-2025-drills/5900598
- Czy rząd irański upadnie do lutego 2026 roku?
- Nowy międzynarodowy system walutowy: Sieć rozliczeniowa BRICS i UNIT
- Pułapki prowadzące do wojny. Scenariusze militarne. Wenezuela, Iran, Rosja, „Dlaczego Europa chce wojny”?
- Wielka Brytania i Francja oficjalnie zgadzają się wysłać siły zbrojne na Ukrainę w przypadku zawarcia porozumienia pokojowego
- Rothschildowie chwalą Trumpa po zamachu stanu w Wenezueli – jednym z ostatnich krajów bez banku centralnego Rothschildów
- Czy nowy europejski blok popierający Trumpa „rozbije UE”, jak sugeruje amerykańska strategia bezpieczeństwa narodowego (NSS)?
- Ławrow twierdzi, że Ukraina wystrzeliła 91 dronów w kierunku rezydencji Putina i zapowiada zmianę stanowiska w rozmowach pokojowych
- Tajne spotkania FBI i Ukrainy wywołują spekulacje na temat ich prawdziwego celu
- Międzynarodowy Trybunał Sprawiedliwości dopuszcza pozew Rosji przeciwko Ukrainie w sprawie ludobójstwa
- Zełenski zgadza się przeprowadzić wybory pod presją Trumpa
- Sabotaż Nord Stream: Proces Kuzniecowa może wstrząsnąć Europą
- Gra w trzy karty: Trzy wersje planu pokojowego dla Ukrainy: 28 punktów Trumpa, 24 punkty UE i 19 punktów Trumpa po przeróbkach













