Menu

Polska ma obecnie najdroższe ceny energii w Europie

9 listopada, 2024 - Polska
Polska ma obecnie najdroższe ceny energii w Europie
0
(0)

Węgiel może być tanim źródłem energii, ale ze względu na podatki i regulacje UE okazuje się bardzo kosztowny dla Polski.

Ceny energii w Polsce są 2,5 razy wyższe niż w Norwegii i o jedną czwartą wyższe niż w Niemczech, Szwajcarii i Danii. Są najwyższe w Europie i prawdopodobnie najwyższe na świecie. Z takim bagażem polska gospodarka traci konkurencyjność i inwestorzy to widzą. Dlaczego energia jest u nas tak droga? Powodem jest to, że Polska produkuje ją w ponad połowie z węgla. Spółki energetyczne w ogóle nie zarabiają na tego typu produkcji energii, a wręcz produkują ze stratą.

Cena spot energii elektrycznej na TGE na następny dzień (piątek) ustalona w czwartek wynosiła 555,48 zł (128 euro) za megawatogodzinę (MWh). Na giełdzie można też kupić kontrakty gwarantujące całoroczne ceny na 2025 rok po 424,94 zł za MWh. Jest drogo czy tanio? Znacznie drożej niż przed pandemią i wojną w Ukrainie.

Jeszcze pięć lat temu, w październiku 2019 r., średnia cena spotowa energii elektrycznej na TGE wynosiła 226,30 zł. Nie chodzi jednak tylko o to, że zdrożała, ale także o to, czy jesteśmy konkurencyjni wobec innych, sąsiednich krajów i czy cena energii może być argumentem np. dla inwestorów wybierających lokalizację inwestycji poza Polską. Tutaj odpowiedź jest taka, że Polska na tym tle wypada bardzo słabo.

Polska energia elektryczna jest najdroższa w Europie

W przeliczeniu na wspólną walutę, nasza średnia dzienna cena na poziomie 129,70 euro za MWh jest najwyższa w Europie – wynika z danych Europejskiej Sieci Operatorów Przesyłowych. Kolejne kraje to Estonia, Łotwa i Litwa (po 126,30 euro) oraz Wielka Brytania (125,10 euro). Jakie niesie to za sobą konsekwencje?

Firmy energochłonne, takie jak cementownie, producenci nawozów, chemikaliów, stali, aluminium, czy nawet papieru będą znacznie chętniej budować i produkować w Szwecji czy Norwegii, gdzie ceny są niższe niż 40 euro, niż w Polsce, a nawet w Finlandii i Francji, gdzie nie przekraczają 70 euro.

Dlaczego jest tak drogo? Cena ustalana jest według najdroższego źródła, które bilansuje system, a tak się składa, że w Polsce jest to energia z elektrowni węglowych. Energia ta z natury nie jest droga, nawet przy obecnych cenach węgla. W końcu Chiny i Indie bazują na energii z węgla, a są to kraje, które szukają jak najniższych cen surowców i jak najniższych cen energii, aby utrzymać konkurencyjność cenową, tak aby koszt transportu na drugi koniec świata nie wpływał na nią znacząco.

Według danych Międzynarodowej Agencji Energii w lipcu tego roku Chiny miały 56 proc. energii elektrycznej z węgla, a Indie 67 proc. Polskie wysokie ceny nie wynikają z węgla, ale z podatków, a konkretnie – oprócz VAT i akcyzy – z konieczności zakupu przez elektrownie uprawnień do emisji CO2.

Ceny uprawnień rzeczywiście ostatnio spadły, ale problem w tym, że ich procentowy udział w niższych niż rok temu cenach energii jest wysoki. Według polskiej aukcji na giełdzie EEX w Lipsku z 23 października, cena tony CO2 wyniosła 63,75 euro. Rok temu kosztowała 80 euro, a w lutym ubiegłego roku zbliżyła się nawet do 100 euro. To jednak nadal dodaje około 93 złotych do ceny megawatogodziny energii elektrycznej, co stanowi ponad 18 procent ceny energii elektrycznej.

A Polska, choć transformuje swój sektor energetyczny, wciąż musi korzystać z elektrowni węglowych zbudowanych lata temu za miliardy złotych.

Ponad połowa energii produkowana ze stratami

W październiku, do 25. dnia miesiąca, 20,1 proc. energii wyprodukowano z węgla brunatnego, a 32 proc. z kamiennego, więc łącznie będzie to 52,1 proc. Wrzesień był tu historyczny, bo po raz pierwszy w historii udział węgla spadł poniżej 50 proc. Dla porównania, rok temu we wrześniu było to 66,9 procent, a w październiku 62,2 procent. Zmiany są więc bardzo szybkie.

Udział odnawialnych źródeł energii (OZE) w polskim sektorze energetycznym wyniósł we wrześniu 32,3 procent, z czego turbiny wiatrowe stanowiły 17,5 procent, a fotowoltaika 13,5 procent. Miks energetyczny uzupełniały gaz (11,9 proc.) i biomasa (1,9 proc.), w tym biogazownie. Rok temu udział OZE we wrześniu wynosił niecałe 26 proc.

W tej chwili Polska nie ma jednak wyboru i w związku z wdrażaniem unijnego Zielonego Ładu musimy korzystać z energii węglowej obłożonej wysokimi podatkami. A gdyby spółki energetyczne działały według rachunku ekonomicznego i nie były pod kontrolą państwa, to zamykałyby elektrownie węglowe, bo ponoszą na nich straty.

Największy producent energii w Polsce, grupa PGE, wydała 203 mln zł na inwestycje remontowe w segmencie energetyki węglowej, a strata EBITDA (wynik operacyjny powiększony o amortyzację) tego segmentu wyniosła 272 mln zł. Rok temu, przy wyższych cenach energii, był zysk na poziomie 1,01 mld zł.

Tauron swoje elektrownie węglowe wycenia w księgach niemal na zero po odpisie 1,5 mld zł w pierwszym półroczu, a mimo to musiał wydać 400 mln zł na ich utrzymanie. Dodatnia EBITDA tych elektrowni wyniosła w pierwszym półroczu 156 mln zł, z czego w drugim kwartale tego roku była strata 9 mln zł, ale strata operacyjna (EBIT) za pierwsze półrocze tego roku wyniosła aż 1,4 mld zł.

Enea nie podaje w swoich raportach odrębnych danych dotyczących elektrowni węglowych, ale informuje, że “podejmie działania zmierzające do wydzielenia ze swoich struktur aktywów związanych z wytwarzaniem energii elektrycznej w konwencjonalnych blokach węglowych”.

Ujemna wartość elektrowni węglowych

Do końca 2025 r. mają zostać zamknięte elektrownie Rybnik i Dolna Odra z grupy PGE. PGE, podobnie jak Tauron, wycenia swoje elektrownie węglowe na zero w księgach finansowych. W praktyce mają one obecnie wartość ujemną, bo trzeba wydawać setki milionów na ich utrzymanie, by nie stanowiły zagrożenia.

Stąd na giełdzie akcje spółek energetycznych wciąż wyceniane są znacznie poniżej ich wartości księgowej. Cała PGE ma wartość rynkową 15 mld zł, przy wartości księgowej 49,3 mld zł. I to już po odpisie na elektrownie węglowe. Tauron ma kapitalizację 6,3 mld zł, a w księgach 17,1 mld zł. Enea jest wyceniana na 5,9 mld zł, przy wartości księgowej 16,2 mld zł. Podobnie jest z ZE PAK – 839 mln zł wobec 2,1 mld zł. Pozbycie się aktywów węglowych natychmiast podniosłoby te wyceny, ale państwo nie chce ich obecnie przejmować.

Źródło: https://rmx.news/article/poland-now-has-the-most-expensive-energy-prices-in-europe/

Jak przydatny był ten artykuł?

Kliknij gwiazdkę, aby go ocenić!

Średnia ocena 0 / 5. Liczba głosów: 0

Jak dotąd brak głosów! Bądź pierwszym, który oceni ten artykuł.

Rozpowszechniaj zdrowie
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
najstarszy
najnowszy
Informacje zwrotne Inline
Wyświetl wszystkie komentarze
0
Będę wdzięczny za opinie, proszę o komentarz.x